NBA. Bulls i Heat o krok od drugiej rundy

Chicago Bulls przetrwali kolejną bitwę z Indianą Pacers i prowadzeni przez Derricka Rose'a wygrali 88:84, a Miami Heat po raz trzeci rozprawili się z Philadelphią 76ers (100:94). Oba zespoły prowadzą w swoich seriach 3:0 i potrzebują już tylko jednej wygranej by awansować do kolejnej rundy.

Bulls z Pacers męczyli się przez cały mecz. Zespół młodego trener Franka Vogela w każdym kolejnym meczu wyciąga wnioski z porażek i stara się wprowadzić je w życie. W meczu numer trzy Pacers próbowali ograniczyć Derricka Rose'a. Faworyt do nagrody MVP sezonu zasadniczego w dwóch pierwszych meczach zdobył w sumie 75 punktów i każdym swoim wejściem niszczył defensywę Pacers. W czwartek tak łatwo nie miał.

Pacers zablokowali mu możliwość łatwych wejść pod kosz. Rose miał spore problemy, pudłował raz za razem, w drugiej połowie nie mógł nawet trafić z gry do kosza. Do czasu. 18 sekund przed końcem wbił się pod kosz i dał Bulls dwupunktowe prowadzenie (86:84). Pacers w ostatniej akcji chcieli "trójką" wygrać mecz, ale dwie sekundy przed końcem z dystansu spudłował Danny Granger. Wynik z linii rzutów wolnych ustalił Ronnie Brewer.

Rose zakończył mecz z 23 punktami (4/18 z gry), 21 dołożył Luol Deng. Dobrą zmianę z ławki dał Kyle Korver. W poprzednich meczach w czwartych kwartach trafiał niezwykle ważne trójki, tym razem rzucił w ostatniej części meczu aż 10 ze swoich 12 punktów. Najwięcej dla Pacers, 21 punktów, rzucił Granger.

Bulls w serii do czterech zwycięstw prowadzą 3:0, mecz numer cztery w sobotę.

Bo Wade'a głowa nie bolała

Dwyane Wade rzucił 32 punkty i poprowadził Miami Heat do trzeciego zwycięstwa nad Philadelphią 76ers. Wade w ostatnich dniach skarżył się na potworną migrenę, która nie pozwalała mu normalnie funkcjonować, słabo grał w dwóch pierwszych meczach, w trzecim pokazał na co go stać. Rewelacyjnie grał zwłaszcza na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, gdy Heat odskoczyli na 10 punktów.

24 punkty, 15 zbiórek i sześć asyst miał LeBron James, a Chris Bosh zdobył 19 punktów i sześć zbiórek. W Sixers dobry mecz zagrał podkoszowy Elton Brand (21 punktów, 11 zbiórek), skuteczny był rozgrywający Jrue Holiday, ale zespół z Filadeflii przegrał trzeci mecz i serii raczej nie uratuje.

Magazyn NBA. Celtics jeszcze zbyt silni dla Knicks

Specjalny serwis Sport.pl - koszykówka ?

Więcej o: