NBA. Miami Heat ostrzegają: Uwaga, bronimy!

Miami Heat bliżej drugiego miejsca na wschodzie. W niedzielę pokonali swoich bezpośrednich rywali Boston Celtics 100:77 po meczu, w którym dali popis gry w obronie. 27 punktów dla Heat zdobył LeBron James.

Suns rozbici, Gortat wziął winę na siebie ?

Heat zdawali sobie sprawę z tego, że to jest decydujący mecz w walce o drugie miejsce, a tak naprawdę o to, która z tych drużyn będzie miała przewagę własnego parkietu w drugiej rundzie play-off. Zespół z Miami przegrał trzy pierwsze mecze z Celtics i musiał niedzielny mecz wygrać (oraz dwa ostatnie kończące sezon), by być o miejsce wyżej. Przy równym bilansie, to zespół z Bostonu zająłby wyższą lokatę.

Heat słaby mieli tylko początek. Przegrywali 0:8, a chwilę później po trójce Ray'a Allena 2:11, ale na tym dominacja Celtics się skończyła. Heat straty odrobili na samym początku drugiej kwarty po rzucie Chrosa Bosha - zdobytego wtedy prowadzenia już ani na moment nie oddali, tylko systematycznie powiększali przewagę. Celtics tylko na chwileczkę w czwartej kwarcie po serii 12 kolejnych punktów zbliżyli się nawet na 10 punktów (75:85), ale Heat zadali kolejny cios - ostatnie pięć minut meczu wygrali 15:2, a całe spotkanie 100:77.

W American Airlines Arena od samego początku było czuć, że zbliża się faza play-off. Zazwyczaj ospała i dość teatralna widownia w Miami w niedzielę głośno dopingowała swoich koszykarzy. A na parkiecie walka szła na noże. - Wreszcie czuć atmosferę play-off - powiedział po meczu Dwyane Wade.

Gorąco zrobiło się w połowie drugiej kwarty przy siedmiopunktowym prowadzeniu Heat. W kontrze Jermaine O'Neal ostro sfaulował LeBrona Jamesa, ten rzucił rywala piłką i na parkiecie zaczęła się mała przepychanka. Sytuację szybko opanowali sędziowie: O'Neala ukarali przewinieniem niesportowym, Jamesa faulem technicznym, podobnie jak Paula Pierce'a i Dwyane Wade, najbardziej "aktywnych" dyskutantów.

James rzucił 27 punktów, Wade zdobył 14, a Chris Bosh 13. Najbardziej imponujące było to jak Heat bronili. Wade przez cały mecz nie odpuszczał w kryciu Allena, zawszy był przy nim, zawsze wracał szybko do obrony. Nie pozwalał superstrzelcowi Bostonu na rzuty z czystych pozycji, robił wszystko by zablokować jego rzuty - w trzeciej kwarcie sprintem popędził by zatrzymać blokiem kontrę Allena. Rzucający Celtics zdobył 13 punktów, oddał tylko dziewięć rzutów, trafił cztery.

Heat grali ofiarnie, nie odpuszczali w obronie, nie było dla nich straconych piłek. Dużą rolę odegrali także zawodnicy drugiego planu. Joel Anthony wykorzystał braki podkoszowe Celtics, zebrał 10 piłek (4 w ataku) i rzucił siedem punktów. Dobrze radził sobie i z O'Nealem i z Krsticiem, także z nieskutecznym Glenem Davisem (sześć punktów, 3/11 z gry). Heat zdominowali walkę na deskach - zbiórki wygrali 42:26, zdobyli aż 44 punkty spod kosza. Dobre momenty mieli także Mario Chalmers (sześć punktów z rzędu w drugiej kwarcie) i Mike Bibby (ważna trójka w czwartej kwarcie).

W Celtics widać brak kontuzjowanego Shaquille'a O'Neala, a także Kendricka Perkinsa, którego w lutym oddano do Oklahoma City Thunder. W tej chwili Celtics nie mają żadnego wielkiego gościa pod koszem, który nie boi się i lubi grać twardo. W play-off (o ile nie wróci Shaq), nie wróży to nic dobrego.

Z Heat na swoim normalnym poziomie zagrali tylko Paul Pierce (24 punkty) i Kevin Garnett (21, trafił sześć pierwszych rzutów). - Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie z nimi wygrać - mówił trener Heat Eric Spoelstra.

- Chcemy z nimi grać w play-off, a w zasadzie to będziemy musieli jeśli chcemy zajść gdzieś dalej - mówił Doc Rivers, trener Celitcs. Dla jego zespołu była to 10 porażka w ostatnich 19 meczach, zespół z Bostonu spadł na trzecie miejsce na wschodzie. Rywalizację w Konferencji Wschodniej wygrali Chicago Bulls, w niedzielę prowadzone przez Derricka Rose'a Byki wygrały po zaciętej końcówce z Orlando Magic.

Faza play-off rozpoczyna się w sobotę.

Magazyn NBA. Dlaczego Suns Gortata nie zagrają w play-off?

Więcej o: