NBA. Heat - Thunder, czyli kto pudłował mniej

Po trzech efektownych zwycięstwach z rzędu Miami Heat ulegli przed własną publicznością Oklahoma City Thunder 85:96. Mimo że rywale trafiali z katastrofalną skutecznością

Nowe liczby Gortata

Ale co z tego, skoro Heat skuteczność mieli jeszcze gorszą. Thunder trafili 39,8 procent rzutów z gry, gospodarze 38,5. Ale nie to było kluczem do zwycięstwa w Miami. Po dodaniu do składu Kendricka Perkinsa Tunder mają wreszcie kompletną rotację. W swoim drugim meczu w barwach zespołu z Oklahoma City Perkins nie zachwycił statystykami (cztery punkty, pięć zbiórek w 18 minut), ale samą swoją obecnością ułatwiał grę swoim partnerom i zniechęcał rywali do wchodzenia pod kosz.

Thunder wygrali walkę o zbiórki 51:40, a szczególnie istotne było aż 17 zbiórek w ataku i 24 punkty z ponowienia. Thunder ograniczyli tym samym możliwość zabójczych kontrataków Miami, sami powiększali przewagę. Do tego wykorzystali swoją szeroką i wyrównaną ławkę - 9 zbiórek dołożył Nazr Mohammed, silny skrzydłowy Nick Collison dobrze współpracował z graczami obwodowymi - zaliczył cztery asysty, a ważne trójki trafiali James Harden i były zawodnik Heat Daequan Cook. Dzięki temu liderzy Kevin Durant (29 punktow, 7 zbiórek, 6 asyst) i Russell Westbrook (18 punktów) mieli ułatwione zadanie.

Dwyane Wade rzucił 21 punktów, Chris Bosh 21, a LeBron James 19, ale Heat znów zabrakło wsparcia graczy drugoplanowych. Jedynie sprowadzony niedawno Mike Bibby próbował poderwać zespół (10 punktów). Środkowy Eric Dampier zdobył jeden punkt i nie miał żadnej zbiórki, a Mario Chalmers ani razu nie trafił do kosza - obaj wychodzą ostatnio w pierwszej piątce Heat.

Thunder zajmują dobre czwarte miejsce na zachodzie (bilans 44-23). Heat są na trzecim miejscu na wschodzie (46-22), ale do końca sezonu mają bardzo łatwy kalendarz - tylko pięć z 14 meczów grają z zespołami, które wygrały ponad połowę swoich meczów.

Magazyn NBA. Memphis Grizzlies - główny rywal Gortata i Suns w walce o play-off

Więcej o: