NBA. Bulls na prowadzeniu na Wschodzie. Jak 13 lat temu

Chicago Bulls, odkąd zespół wywalczył swój szósty tytuł z Michaelem Jordanem, jeszcze nigdy nie byli tak wysoko w tabeli Konferencji Wschodniej w końcówce sezonu zasadniczego. Po wtorkowym zwycięstwie nad Washington Wizards 98:79 są najlepszą ekipą na wschodzie i wierzą, że uda im się utrzymać świetną pozycję do samego końca.

- Chcemy grać najlepiej jak to jest możliwe, mieć najlepszy możliwy bilans i zająć jak najwyższą lokatę na koniec sezonu zasadniczego. Jeśli będziemy przygotowywać się do meczów tak jak do tej pory, wyniki przyjdą same - powiedział trener Bulls Tom Thibodeau.

Po wtorkowym zwycięstwie nad Wizards Bulls po raz pierwszy od 1998 roku w końcówce sezonu awansowali na pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej. Wtedy pod wodzą Michaela Jordana wywalczyli trzeci z rzędu a szósty w historii tytuł.

W tym sezonie też grają rewelacyjnie. Zwyciężyli w 14. z 16. ostatnich meczów, mają bilans 48 zwycięstw oraz 18 porażek i o jedną wygraną wyprzedzają Boston Celitcs.

To z ekipą z Bostonu będą rywalizować do końca sezonu o pierwsze miejsce na wschodzie i przewagę własnego parkietu w ewentualnym finale konferencji. Gdyby oba zespoły zakończyły sezon z takim samym bilansem, o tym kto będzie wyżej zadecyduje bilans bezpośrednich meczów. Na razie w bezpośredniej rywalizacji prowadzą Celtics 2:1 - Bulls przegrali oba mecze w Bostonie, wygrali raz u siebie, ale zespoły zagrają jeszcze 7 kwietnia. Do wyścigu mogą się włączyć także Miami Heat (bilans 46-21), ale z nimi Bulls w tym sezonie wygrali trzykrotnie.

W sukces Bulls wierzą kibice. Aż 85 procent osób biorących udział w sondzie na stronie lokalnej gazety "Chicago Tribune" wierzy, że zespół zakończy sezon z najlepszym bilansem na wschodzie.

Sukces Bulls to nie przypadek

Władze Bulls latem 2010 roku, gdy wolnymi agentami byli m.in. LeBron James i Dwyane Wade, nie ściągali za wszelką cenę wielkich gwiazd. Postanowili, że zrobią solidny zespół. Ściągnęli z Boston Celtics trenera Toma Thibodeau - specjalistę od defensywy, który nigdy wcześniej nie był pierwszym trenerem w NBA. Z Utah Jazz przyszedł Carlos Boozer, który przez większość kariery gra przyzwoicie, a najlepiej w ostatnim roku kontraktu. To dwa kluczowe dodatki do trójki, która w Chicago gra już od jakiegoś czasu - Luola Denga, Joakima Noah i rewelacyjnego Derricka Rose'a - faworyta do nagrody MVP w tym sezonie.

Bulls początek sezonu mieli przeciętny, problemem była kontuzja Boozera, ale od grudnia grają rewelacyjnie. Pod wodzą Thibodeau mają najlepszą defensywę w lidze (tracą średnio tylko 91,1 punktu na mecz), są drugim zespołem ligi jeśli chodzi o zbiórki (44,4 na mecz).

Magazyn NBA. Memphis Grizzlies - główny rywal Gortata i Suns w walce o play-off

Więcej o: