NBA. Griffin zdruzgotany śmiercią przyjaciela

Blake Griffin, który w już swoim debiutanckim sezonie w najbliższy weekend wystąpi w Meczu Gwiazd NBA, tuż po meczu z Minnesotą Timberwolves dostał w szatni wiadomość o śmierci przyjaciela. Po walce z rakiem zmarł Wilson Holloway, kolega Griffina z zespołu w szkole średniej i zawodnik futbolowej drużyny Tulsy.

W wywiadzie dla ESPN skrzydłowy Los Angeles Clippers przyznał, że miał zamiar spotkać się z Hollowayem przy okazji wtorkowego meczu w Oklahomie, miał nawet dać mu bilet na mecz. Rzecznik zespołu powiedział jednak, że mimo bólu, plany Griffina na Weekend Gwiazd nie ulegną zmianie. 21-latek wystąpić ma we wszystkich trzech dniach imprezy - Meczu Debiutantów, Konkursie Wsadów i Meczu Gwiazd.

- To będzie bardzo trudne. Mieliśmy się spotkać w kilka osób w Oklahomie. Wszyscy ze szkolnej drużyny blisko się trzymaliśmy. Wilson oglądał moje wszystkie mecze, dostawałem po meczach od niego sms'y - powiedział Griffin ze łzami w oczach.

- Trudno mi w to uwierzyć. Nigdy nie myślisz o tym, że coś takiego ma się przytrafić tobie bądź komuś ci bliskiemu - kontynuował pierwszy numer draftu 2009, który od początku wspierał przyjaciela w walce z chorobą. Griffin i Holloway uczęszczali razem do katolickiej szkoły w Oklahomie. Mierzący 196 cm Holloway był graczem pierwszej piątki i należał do wiodących postaci w zespole, którego liderem był Griffin.

Holloway walczył z rakiem od 2008 roku. Gdy jego choroba wyszła na jaw, koledzy z uniwersyteckiej drużyny Tulsa ogolili głowy w znak solidarności. Jego choroba nie przeszkodziła mu nadal grać w drużynie. Holloway zmarł w wieku zaledwie 22 lat, jego pogrzeb zaplanowano na poniedziałek.

Weekend Gwiazd NBA pod dyktando Blake'a Griffina

Jubileuszowy Mecz Gwiazd NBA już niedługo ?

Więcej o: