NBA. Cleveland Cavaliers - ze szczytu na samo dno?

We wtorek Cleveland Cavaliers przegrali z Boston Celtics 95:112 i była to ich 18. porażka z rzędu. Najlepszy zespół poprzedniego sezonu zasadniczego jest na najlepszej drodze do tego, by w obecnych rozgrywkach stać się najsłabszym. Jak Chicago Bulls 12 lat temu.

Na półmetku sezonu Cavaliers mają bilans ośmiu zwycięstw i 37. porażek. We wtorek przegrali z Celtics, co było ich 18. porażką z rzędu. Mają w tej chwili najsłabszy bilans w lidze, ogromne kłopoty z kontuzjami i średnie perspektywy na przyszłość.

28 porażek w ostatnich 29. meczach, prawie sześć tygodni bez zwycięstwa i katastrofalny mecz w Los Angeles przegrany z Lakersami różnicą 55. punktów (Cavs rzucili mistrzom NBA tylko 57 punktów). Nie tak miało być. Osieroceni przez LeBrona Jamesa kibice w Cleveland, choć teraz w zdecydowanej większości go nienawidzą, to jednak doskonale pamiętają dwa ostatnie sezony, gdy ich zespół wygrał 66 meczów (2008/2009) i 61 meczów (2009/2010). Do finału NBA nie awansował.

Gdy latem z zespołu odchodził LeBron James wiadomym było, że sezon z ponad 60. wygranymi meczami w najbliższej przyszłości raczej się nie zdarzy. Eksperci i kibice spodziewali się jednak, że zespół z doświadczonym Antawnem Jamisonem i przyzwoitym rozgrywającym Mo Williamsem oraz grupką zadaniowców będzie w stanie nawiązać walkę o play-off. Tak jednak nie jest. Osłabiona kontuzjami drużyna z wypalonymi liderami stała się czerwoną latarnią ligi i zmierza na samo dno. Jak długo na nim zostanie? Niewiadomo. W przeszłości bywało różnie.

Jeśli Cavaliers zakończą sezon z najgorszym bilansem w lidze, nie będą wcale pierwszymi, którzy z samego szczytu rozbili się o dno tabeli. W sezonie 1998 roku Chicago Bulls z Michaelem Jordanem wygrali 62. mecze w sezonie, a potem zdobyli trzeci z rzędu tytuł mistrzowski. Rok później kończyli z najgorszym bilansem w lidze (13-37 - sezon z powodu lokautu był wtedy skrócony). Jednak z zespołu odszedł nie tylko wielki MJ, ale także brygada jego pomocników: Scottie Pippen, najlepszy zbierający drużyny Dennis Rodman, seryjny strzelec z dystansu Steve Kerr, solidny podkoszowy Luc Longley oraz trener Phil Jackson, z którym Bulls nie przedłużyli kontraktu. Od tamtej pory Bulls na szczyt nie powrócili - dopiero w tym roku, po 12. latach posuchy, mają szansę włączyć się do gry o tytuł.

Podobne do Bulls kłopoty przeżywali w połowie lat 90. San Antonio Spurs. Jednak im na szczyt udało się wrócić zdecydowanie szybciej. W 1996 roku Spurs prowadzeni przez Davida Robinsona wygrali 59 meczów w sezonie zasadniczym i doszli do półfinału Konferencji Zachodniej. Latem zespół wzmocnił Dominique Wilkins i miał to być skład na mistrzostwo. Nic z tego. Robinson przed sezonem uszkodził sobie plecy i pauzował przez trzy miesiące. Gdy wrócił w grudni, zdążył rozegrać zaledwie sześć meczów i złamał stopę - resztę sezonu oglądał z trybun. Na dodatek, kontuzje prześladowały Seana Elliotta, Spurs wygrali tylko 20 spotkań i zakończyli sezon na ostatnim miejscu w Midwest Division.

Do Spurs szczęście uśmiechnęło się jednak wyjątkowo szybko. Po katastrofalnym sezonie misję odbudowy zespołu powierzono Greggowi Popovichowi, a klub z pierwszym numerem w drafcie 1997 roku wybrał Tima Duncana, z którym w kolejnych 10 latach zdobył cztery tytuły mistrzowskie.

W ostatniej dekadzie upadek zaliczyli Lakers. W 2004 roku w Los Angeles Wielka Czwórka (Shaq O'Neal, Kobe Bryant, Karl Malone i Gary Payton) miała wywalczyć czwarty z rzędu tytuł. Oczekiwania były ogromne, ale spełnić ich się nie udało. Malone i Payton myślami byli raczej już przy emeryturze niż przy zaciekłej walce o mistrzowski pierścień, Kobe z Shaqiem zaczynali toczyć małą wojnę między sobą, a Bryant dodatkowo miał sprawę w sądzie o gwałt (później została umorzona). Mimo tych problemy Lakers dotarli do finału NBA, który w pięciu meczach przegrali z Detroit Pistons.

Latem w zespole został tylko Bryant i kilku co najwyżej średnioutalentowanych koszykarzy. Mimo solidnego początku (24-19), zespół wygrał tylko 34 mecze w sezonie zasadniczym i pierwszy raz od 11 lat nie zakwalifikował się do play-off. Kryzys nie trwał jednak długo, choć w międzyczasie Bryant zażądał nawet wymiany na Pluton. Menedżerowie przekonali go do zostania, ściągnęli powrotem Phila Jacksona, skład uzupełniono odpowiednimi koszykarzami i Lakers w trzech ostatnich sezonach dochodzili do finału NBA, zdobyli dwa mistrzowskie pierścienie.

Jak by nie było, Cavaliers są na najlepszej drodze by znaleźć się na liście sportowych upadków wszechczasów. Od odrobiny szczęścia i sprawności menedżerów zależy, jak długo Cavs na dnie zostaną.

Wyniki wtorkowych meczów NBA:

Washington Wizards - Denver Nuggets 109:120

Boston Celtics - Cleveland Cavaliers 112:95

Dallas Mavericks - Los Angeles Clippers 112:105

Sacramento Kings - Charlotte Bobcats 89:94

Los Angeles Lakers - Utah Jazz 120:91

- To była zmiana na plus - mówi Gortat?

Więcej o: