NBA. Niesamowita końcówka meczu w Sacramento [WIDEO]

Kibice zgromadzeni w hali Arco Arena w Sacramento, przeżyli niesamowite emocje w ostatnich sekundach meczu z Memphis Grizzlies. Kings na 1,5 sekundy przed końcem przegrywali jednym punktem po niesamowitym trafieniu O.J. Mayo. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Tyreke Evans, który równo z syreną trafił zza połowy boiska, dzięki czemu gospodarze wygrali 100:98.

Na pięć i pół sekundy przed końcem Kings prowadzili z rywalami 97:96, jednak Grizzlies wprowadzali piłkę z boku. Dostał ją O.J. Mayo, który ładnym zwodem uciekł dwóm obrońcom i z dalekiego półdystansu trafił prosto do kosza. Fani gospodarzy złapali się za głowy, gdyż do końca pozostało już tylko 1,5 sekundy, a rywale mieli jeden punkt przewagi.

Trenerowi Kings nie przysługiwało już żaden czas, więc jego podopieczni musieli wprowadzać piłkę spod kosza. Trafiła ona do Tyreke'a Evansa, który kilka sekund wcześniej nie zdążył zablokować rzutu Mayo. Obrońca gospodarzy zdołał zrobić jeden kozioł, po czym rzucił piłkę z własnej połowy w kierunku tablicy. Po chwili rozbrzmiała syrena, a piłka wpadła prosto w obręcz.

Kibice wybuchnęli ogromną radością, gdyż dzięki temu niesamowitemu trafieniu Kings wygrali z Grizzlies 100:98. Oficjalna strona NBA.com już dostosowała swoje hasło promocyjne tytułując tę akcję sformułowaniem: "Where Tyreke happens".

 

Lakers wygrali z Hornets - Celtics stracili Garnetta ?

Więcej o: