NBA. Gortat na zero z Pistons

Marcin Gortat nie zdobył punktu w wygranym przez jego Orlando Magic meczu z Detroit Pistons (90:79). Najskuteczniejszym graczem drużyny Polaka był Rashard Lewis, który rzucił 20 punktów.

Gortat po dobrym początku sezonu, ostatnio znów osiadł na ławce rezerwowych i jest tylko zmiennikiem Dwighta Howarda. Lider Magic ograniczył swoje faule, więc Polak na parkiecie pojawia się epizodycznie. We wtorek zagrał zaledwie osiem minut, nie zdobył ani jednego punktu (już drugi raz w sezonie), miał dwie zbiórki, asystę oraz faul.

Magic po przyzwoitej końcówce meczu pokonali Pistons, choć problemy w ataku miał Howard, który zdobył tylko dziewięć punktów (najmniej w sezonie). Trafiali za to inni. Skuteczniej niż w ostatnich spotkaniach zagrał Rashard Lewis, który z 20 punktami był najlepszym strzelcem zespołu. Dwucyfrowe zdobycze punktowe zaliczyli jeszcze wracający po kontuzji Vince Carter (13) oraz rezerwowi Mickael Pietrus (13) i J.J. Redick (10).

- Wiem, że nie mam takich statystyk jakich wszyscy by ode mnie oczekiwali, ale dopóki wygrywamy, nie ma to znaczenia - mówił po meczu Howard. O zwycięstwie Magic zadecydowała czwarta kwarta, w której zespół z Florydy dzięki dobrej grze zmienników odrobił pięciopunktową stratę. - Bardzo długo nie mogliśmy się wstrzelić, ale końcówkę mieliśmy bardzo dobrą - mówił rzadko ostatnio zadowolony Stan Van Gundy.

Dla Magic było to 13 zwycięstwo w sezonie (mają też cztery porażki). Zespół z Florydy jest liderem Southeast Division i współliderem Konferencji Wschodniej (taki sam bilans mają Boston Celtics). W środę Magic zagrają na wyjeździe z ChicagoBulls.

- Powinniśmy byli ten mecz wygrać. Graliśmy przyzwoicie, ale nie potrafiliśmy zagrać końcówki - mówił Charlie Villanueva. Pistons przegrali po raz 12 w sezonie i są na ostatnim miejscu w Central Division. W meczu z Magic najwięcej, bo 16 punktów zdobył Tayshaun Prince.

Dwight Howard nie jest najlepszym obrońcą NBA?

Więcej o: