NBA. Hinduski Yao Ming?

Nazywa się Satnam Singh Bhamara, ma 213 cm wzrostu, waży około 125 kg i choć ma dopiero 14 lat, to amerykańskie serwisy widzą w nim kandydata na pierwszą gwiazdę NBA z Indii. - On może być dla nich tym, czym dla Chin stał się Yao Ming - uważa Troy Justice, dyrektor operacyjny NBA odpowiedzialny za region Indii.

W koszykówkę gra dopiero od czterech lat, ale niektórzy widzą w nim już kandydata do wyboru w Drafcie NBA w 2015 roku, potencjalną przyszłą gwiazdę ligi i machinę nakręcającą popularność koszykówki w Indiach. Ale do tego jeszcze daleka droga.

- Na razie jest dość surowy i mechaniczny, ale ma ogromną ochotę do pracy, bardzo szybko się uczy - mówi Dan Barto, dyrektor IMG Basketball Academy na Florydzie, w której w przeszłości trenowali m.in. Kobe Bryant, Vince Carter czy Joakim Noah. W tym miesiącu młody Hindus zaczął tam ćwiczyć pod okiem profesjonalnego sztabu trenerskiego.

Największym problemem Satnama jest jego także największy atut, czyli wzrost - mierzy 213 cm w wieku 14 lat i cały czas rośnie. - Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy, grał w rozpadających się butach, które były na niego ewidentnie za małe. Staraliśmy się mu pomóc, podsyłaliśmy obuwie, ale było naprawdę ciężko ocenić o ile urośnie mu jeszcze noga - mówi Justice, który widział go jako pierwszy i zaprosił na azjatycką edycję obozu Basketball Without Borders.

Satnam nie mówi dobrze po angielsku, w akademii porozumiewa się cały czas za pomocą tłumacza. - Gdy wyjeżdżałem z domu, ojciec powiedział mi, żebym ciężko pracował i przyniósł sławę naszemu nazwisku, mojej wiosce i mojemu krajowi. Jest ze mnie dumny - powiedział Hindus z malutkiej wioski Ballo Ke przy granicy z Pakistanem w rozmowie z serwisem FanHouse.

- Mój ojciec marzył o karierze koszykarza, ale zabraniał mu dziadek. Byli rodziną rolników i praca w polu była priorytetem. Nigdy nie dostał takiej szansy, przed jaką ja stoję. Nie mogę go zawieść, dlatego będę się starał z całych sił. Czy trafię do NBA? Nie wiem, może kiedyś - mówi 14-latek, który przyznaje, że jego wiedza o NBA jest niewielka.

W młodym olbrzymie ogromne nadzieje pokłada nie tylko rodzina, ale i cała NBA. Indie są dla najlepszej koszykarskiej ligi świata krajem kompletnie nieznanym i potencjalnym ogromnym rynkiem. W NBA nie ma żadnego koszykarza z tego liczącego ponad 1,3 miliarda ludzi państwa, ale wkrótce ma się to zmienić właśnie za sprawą Satnama.

NBA od jakiegoś czasu inwestuje w ponad 120 lig młodzieżowych w różnych miastach i liczy, że w niedługim czasie dzięki tym wysiłkom koszykówka stanie się sportem numer dwa w Indiach, wyprzedzi piłkę nożną. Pozycja numer jeden jest zarezerwowana dla krykieta. Władze NBA liczą, że historia Satnama będzie wielkim impulsem do rozwoju dyscypliny w Indiach. - On może być dla Indii tym, czym dla Chin stał się Yao Ming - uważa Justice.

Na razie czeka Satnama jeszcze przynajmniej pięć lat ciężkich treningów.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Więcej o: