NBA. Kuszenie LeBrona Jamesa. Krezus Prochorow, Jay-Z i miliard z Nowego Jorku

Przedstawiciele New Jersey Nets i New York Knicks byli pierwszymi, którzy namawiali LeBrona Jamesa do podpisania kontraktu. Licytacja, do której dołączą się także Miami Heat, Los Angeles Clippers, Chicago Bulls i dotychczasowy klub Jamesa Cleveland Cavaliers, potrwa do czwartku.

Najgorętszy okres transferowy w historii NBA rozpoczął się 1 lipca. Amerykańskie media relacjonują go niczym kampanię prezydencką czy start promu kosmicznego - z dokładnością co do minuty i detalami, które w sportowych relacjach spotykane są rzadko.

Wszystko z powodu LeBrona Jamesa - koszykarza wyjątkowego.

Nets, czyli LeBron odnowiciel

Delegacja Nets wylądowała w Cleveland o 10.36 rano i udała się do biura doradcy biznesowego Jamesa Mavericka Cartera. Rosjanin Michaił Prochorow (pierwszy zagraniczny właściciel zawodowego klubu w USA), rapper Jay-Z (mniejszościowy udziałowiec Nets), Avery Johnson (nowy trener zespołu) i Rod Thorn (prezydent klubu) rozmawiali z Jamesem przez nieco 90 minut.

O czym mówili? Pewne jest, że Nets zaproponowali Jamesowi maksymalny kontrakt - 96,2 mln dolarów za pięć lat - i zachęcali LeBrona nowym otwarciem, którego właśnie doświadczył klub. Niewyobrażalnie bogaty Prochorow ma wielkie ambicje - w ciągu kilku lat chce zmienić żałosnych ostatnio Nets w mistrza NBA.

Klub z New Jersey właśnie przenosi się do tymczasowej hali Prudential Center, ale docelowo - w 2012 roku - ma rozgrywać swoje mecze w nowiutkiej Barclays Center na Brooklynie. Nets chcą rzucić wyzwanie Knicks. Na dolnym Manhattanie już można znaleźć wielkie reklamy klubu na wieżowcach, z których na nowojorczyków patrzą Prochorow i Jay-Z.

Ten drugi, choć posiada niewielką część udziałów w klubie, ma być dużym atutem w walce o Jamesa. Jay-Z to dobry znajomy LeBrona, światowy celebryta z korzeniami na Brooklynie. Jego osoba ma zwiększyć popularność klubu w Nowym Jorku, po których od kilku tygodni jeżdżą taksówki oznakowane nazwą Nets.

Po spotkaniu z Jamesem przedstawiciele klubu byli oszczędni w słowach. - Spotkanie poszło dobrze - poinformował Thorn. - Nie można jednak stwierdzić, jak odebrał nasze argumenty LeBron. Zobaczymy, co z tego wyniknie - dodał. Z Nowego Jorku delegacja Nets poleciała do Chicago, żeby spotkać się z innymi gwiazdami - Dwyane'em Wade'em i Chrisem Boshem.

Knicks, czyli LeBron miliarder

W garażu podziemnym pod siedzibą doradcy Jamesa kawalkada samochodów z przedstawicielami Nets minęła się z ekipą Knicks. W tej zabrakło odpowiednika Jay-Z reżysera Spike'a Lee, ale byli James Dolan z grupy właścicieli, prezydent klubu Donnie Walsh, trener Knicks Mike D'Antoni i były rzucający obrońca, a obecnie pracownik klubu Allan Houston.

Nowojorska delegacja przekonywała Jamesa dwie godziny. Identycznym kontraktem, ale lepszymi perspektywami finansowymi. Firma konsultingowa Interbrand sporządziła na zamówienie Knicks specjalny raport, który wykazuje, że w ciągu kilku lat gry w Nowym Jorku James mógłby zarobić - licząc także kontrakty reklamowe - nawet miliard dolarów!

Zdaniem przedstawicieli Knicks LeBron nie może liczyć na takie pieniądze w Cleveland, Miami lub Chicago. Raport nie wspomina jednak o Nets, którzy - jak wspomniano wyżej - w 2012 roku przeniosą się na Brooklyn.

Jamesa zachęcają nie tylko kluby, ale i miasta. Nowy Jork rozpoczął kampanię "C'mon LeBron", w której udziela się m.in. burmistrz Michael Bloomberg oraz szereg celebrytów. Na jednym z boisk w Harlemie wymalowano mural z podobizną Jamesa w koszulce Knicks i napisem "LeBron, Harlem cię kocha". Grupa kibiców postulowała zmianę dzielnicy Bronx na LeBronx.

Delegacja Knicks wypowiadała się podobnie do Nets. - Myślę, że poszło nieźle - mówił trener D'Antoni. - Ale pewnie każdy, kto będzie miał szansę rozmowy z Jamesem, powie potem to samo - dodał.

Cavaliers, czyli LeBron domownik

James nie powiedział ani słowa. Ani o spotkaniach z Nets i Knicks, ani o najbliższych planach. Wiadomo jednak, że w piątek oczekiwał delegacji Heat i Clippers, a w sobotę ma się spotkać z przedstawicielami Bulls i Cavaliers.

Macierzysty klub zawodnika, z którym James raz awansował nawet do finału NBA, wciąż liczy, że uda mu się zatrzymać wielką gwiazdę. Cavaliers mają prawo zaoferować mu najwyższy kontrakt - 126 mln dol. za sześć lat - i robią wszystko, aby przekonać LeBrona, że umowę warto podpisać.

W czwartek trenerem Cavaliers został Byron Scott, który jako zawodnik NBA zdobywał mistrzostwo z Los Angeles Lakers grając w drużynie m.in. z Magicem Johnsonem i Kareemem Abdulem-Jabbarem, a potem występował przez rok obok Kobe Bryanta. Jako trener Scott dwukrotnie grał z Nets w finale, miał dobry sezon z New Orleans Hornets. Ma opinię trenera, który dobrze dogaduje się z gwiazdami.

Władze miasta i fani na każdym kroku przekonują LeBrona - za pomocą transparentów i plakatów - że to Cleveland jest jego domem. James wychowywał się i wciąż mieszka w Akron, które leży niedaleko miasta, gdzie grają Cleveland.

Bulls = Jordan, Clippers = Hollywood, Heat = niższe podatki

Czym będą kusić LeBrona inni? Bulls zapewne perspektywą gry ze świetnymi i młodymi Derrickiem Rose'em i Joakimem Noahem pod okiem architekta sukcesów Boston Celtics trenera Toma Thibodeau. Wielkie znaczenie może mieć także dla Jamesa chęć dorównania Michaelowi Jordanowi. LeBron w koszulce Bulls będzie naturalnym następcą najlepszego koszykarza w historii ligi.

Kojarzeni z szarą przeciętnością i nieudacznictwem Clippers mogą kusić Jamesa bliskością Hollywood i możliwością "derbowej" rywalizacji z Kobe Bryantem.

Heat? Tam LeBrona ciągnie Wade, który może pozostać na Florydzie. Klubem z Miami kieruje na dodatek doświadczony i poważany Pat Riley, a poza tym - co też może być bardzo ważne - na Florydzie płaci się niższe podatki.

Licytacje potrwają do 8 lipca i od tego dnia zawodnicy mogą już podpisywać wiążące umowy. Decyzja Jamesa w sprawie wyboru klubu spodziewana jest właśnie pod koniec przyszłego tygodnia.

Kryzys? Jaki kryzys? - Supergigant o transferach w NBA

Z jakim klubem podpisze kontrakt LeBron James?