NBA. Tysiące fanów dziękowało Lakersom za tytuł

W Los Angeles odbyła się parada, podczas której dziesiątki tysięcy kibiców dziękowało drużynie Lakers za zdobycie szesnastego tytułu mistrza NBA. Na ponad trzykilometrowej trasie przejazdu zgromadzili się fani w fioletowo-złotych barwach, którzy czekali godzinami, by zobaczyć swoich bohaterów przejeżdżających na odkrytej platformie.

Kobe Bryant, Pau Gasol, Derek Fisher, Andrew Bynum, Ron Artest i inni pozdrawiali zgromadzonych fanów jadąc na platformie ciągniętej przez 18-kołową ciężarówkę. Konwój, w którym brały udział także piętrowe autobusy i wozy straży pożarnej przejechał z hali Staples Center do Galen Center na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.

W paradzie wzięli także udział wybitni gracze Lakersów z przeszłości - Earvin "Magic" Johnson oraz Kareem Abdul-Jabbar. Zabrakło niestety twórcy współczesnych sukcesów drużyny - trenera Phila Jacksona. Rzecznik klubu zdradził, że musiał się on poddać wcześniej zaplanowanym badaniom medycznym i od stanu jego zdrowia zależy, czy w przyszłym sezonie poprowadzi ekipę z LA.

Wielu fanów specjalnie wzięło wolny dzień w pracy, by móc wziąć udział w paradzie. Czyściciel okien Jimmy Baskom powiedział, że zrezygnował z pójścia do firmy w dzień wypłaty, by tylko przyjechać z Palmdale zobaczyć swoich bohaterów. - Jestem zagorzałym kibicem całe swoje życie, oglądam każdy mecz w telewizji, ale to pierwsza okazja, by zobaczyć ich na własne oczy - powiedział.

Galeria z mistrzowskiej parady Lakers. Żeby obejrzeć kliknij zdjęcie

 

Wzmocnione siły policji zabezpieczały paradę po zamieszkach, do jakich doszło, gdy Lakers wygrali mecz numer siedem finałów. Bezpieczeństwa pilnowali funkcjonariusze w helikopterach, na koniach, motocyklach, w samochodach i także tacy którzy wymieszani byli z tłumem. Aresztowano siedem osób za różne mniejsze wykroczenia.

Lakers zdobyli swój szesnasty i drugi z rzędu tytuł mistrzowski po wygraniu siódmego meczu z Boston Celtics w zeszłym tygodniu. Najbardziej wartościowym zawodnikiem finałów został Kobe Bryant, dla którego jest to dopiero drugi tytuł zdobyty bez pomocy Shaquille'a O'Neala.

Wszystko o siódmym meczu finałów znajdziesz na Sport.pl ?

Więcej o: