Play-off NBA. Cavaliers i Celtics awansują, przebudzenie Lakers

Lakers pokonali Thunder różnicą 24 punktów i objęli prowadzenie w serii 3:2. W drugiej rundzie play-off są już Cavaliers i Celtics, którzy swoje serie wygrali 4:1 - teraz spotkają się w półfinale konferencji. Mavericks wysoko pokonali Spurs, ale to rywale są o krok od awansu.

21-punktowa porażka w meczu numer cztery podrażniła aktualnych mistrzów NBA. Wyszli skupieni, skoncentrowani, agresywni, z jednym celem - zwycięstwem. Lakers dominowali od samego początku - pierwszą kwartę wygrali różnicą 15-punktów, ale na tym nie poprzestali. Systematycznie powiększali przewagę, która momentami sięgała nawet 32 punktów. Thunder nie mieli nic do powiedzenia.

Lakers zdominowali strefę podkoszową. Świetnie grał Pau Gasol, który zakończył mecz z 25 punktami, 11 zbiórkami i 5 asystami. 21 punktów i 11 zbiórek zaliczył Andrew Bynum. - Różnicę zrobiła nasza agresywność. Byliśmy skuteczni zarówno w ataku jak i w obronie. Teraz musimy wygrać mecz numer sześć, dzisiejsza wygrana na pewno jeszcze nas nie zadowala - powiedział po meczu Bynum.

Tylko 13 punktów rzucił Kobe Bryant, ale miał też siedem asyst. - Rewelacyjne były te jego podania. Będziemy mówić teraz o nim Kobe-Nash. Fantastycznie grał w obronie w pierwszej połowie przeciwko Westbrookowi, zatrzymał go, a to nam pozwoliło łatwo odskoczyć - mówił Bynum.

Młode gwiazdy Thunder zostały stłamszone przez obronę Lakers. Kevin Durant (17 pkt.) i Russell Westbrook (15 pkt.) trafili w sumie 9 z 27 rzutów, podobnie jak reszta zespołu mieli ogromne problemy z egzekucją w ataku.

Lakers prowadzą 3:2, mecz numer sześć w piątek w Oklahoma City.

Butler daje Mavs nadzieję

Mavericks są pod ścianą - Spurs wygrali trzy z czterech pierwszych meczów i są o krok od awansu do półfinału konferencji. W meczu numer pięć ekipa z Dallas zrobiła wszystko, by jeszcze nie wyjechać na wakacje.

Rolę lidera przejął rzucający Caron Buttler, który zdobył 35 punktów i miał 11 zbiórek. Ale kluczem dla Dallas była obrona. To w defensywie drugi zespół Konferencji Zachodniej odstawał od Spurs, teraz wszedł na wyższy poziom obrony.

Brandon Haywood świetnie ograniczył Tima Duncana (11 pkt., 6 zb.), niewidoczny był Richard Jefferson (4 pkt.), a grający ze złamanym nosem Manu Ginobili nie mógł odnaleźć swojego rytmu (7 pkt.).

Mavs wygrali wysoko 103:81 i ich sytuacja w serii poprawiła się z bardzo złej na złą. W historii tylko sześciokrotnie zdarzyło się, by zespół, który prowadził w serii 3:1, odpadł z rywalizacji. - W San Antonio musimy zagrać z taką samą energią, dyspozycją, uwagą jak dziś przez pełne 48 minut. Musimy zrobić wszystko, by wrócić tu na mecz numer siedem - powiedział bohater Mavs BCaron Buttler.

Mecz numer sześć w czwartek w San Antonio.

Celtics awansują, Wade ma wakacje

Pięć razy za trzy trafił Ray Allen, zdobył 24 punkty i poprowadził Boston Celtics do czwartego zwycięstwa nad Miami Heat. Tym razem Dwyane Wade nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Lider Heat zdobył co prawda 31 punktów, miał 10 asyst i 8 zbiórek, ale jego partnerzy zagrali katastrofalnie. Tylko do Mario Chalmersa (20 pkt.) Wade może nie mieć większych zastrzeżeń.

Celtics pokazali, że dysponują szerszą i silniejszą kadrą, a w najważniejszych momentach liderzy są w stanie przesądzać o losach meczów. Kwartet Allen-Garnett-Pierce-Rondo zdobył 75 z 96 punktów drużyny.

Celtics już myślą o półfinałowym starciu z Cavaliers. - To świetna seria, prawie klasyk. Będzie na pewno bardzo, bardzo twarda rywalizacja - mówił Pierce. - Musimy zagrać dobrą obronę, sprawić by LeBron James nie złapał swojego strzeleckiego ognia - mówił Kendrick Perkins.

Dla Wade'a porażka oznacza wakacje, ale już teraz pojawia się pytanie: co dalej? - Nie potrafię przewidywać przyszłości. To będzie ważne i pracowite lato. Ciągle jeszcze myślę o tej serii. Jestem sportowcem, nie lubię przegrywać - powiedział Wade, któremu kończy się latem kontrakt z Heat i latem zadecyduje, gdzie będzie grał w kolejnym sezonie.

Cavs w półfinale, James lekko kontuzjowany

LeBron James podczas meczu z Bulls uszkodził znów swój łokieć. W końcówce spotkania na twarzy pojawił się grymas bólu, lider Cavs nie był w stanie prawą ręką wykonywać rzutów wolnych. Jak twierdzi, nie ma pojęcia, kiedy doznał urazu, ale zastanawiał się całą drugą kwartę. Stacja TNT pokazała na powtórkach, że mogło się to zdarzyć w drugiej kwarcie przy próbie bloku, gdy James boleśnie upadł na parkiet.

Rzucił w meczu numer pięć 19 punktów (16 w drugiej połowie), miał 10 zbiórek i 9 asyst, a Cavs wygrali 96:94.

Rolę strzelca w Cavs przejął Antawn Jamison (24 pkt.), wreszcie dobry mecz zagrał wracający po kontuzji Shaquille O'Neal. Center rzucił 14 punktów i miał 8 zbiórek.

31 punktów dla Bulls rzucił Derrick Rose, ale w końcówce fatalnie spudłował rzut, który mógłby przedłużyć serię. Ważne rzuty pudłował też Luol Deng (26 pkt.) i zespół z Chicago kończy sezon, a trener Vinny del Negro najprawdopodobniej swoją przygodę z Bulls.

Cavaliers w półfinale Konferencji Wschodniej zmierzą się z Boston Celtics - pierwszy mecz w sobotę.

Wyniki wtorkowych meczów:

Boston Celtics - Miami Heat 96:86. Kwarty: 29:21, 19:17, 23:27, 25:21. Stan rywalizacji: 4:1 - awans Celtics.

Cleveland Cavaliers - Chicago Bulls 96:94. Kwarty: 27:26, 28:22, 18:23, 23:23. Stan rywalizacji: 4:1 - awans Cavaliers.

Dallas Mavericks - San Antonio Spurs 103:81. Kwarty: 27:21, 26:25, 29:18, 21:17. Stan rywalizacji: 2:3.

Los Angeles Lakers - Oklahoma City Thunder 111:87. Kwarty: 31:16, 24:18, 33;26, 23:27. Stan rywalizacji: 3:2

W środę zagrają:

Atlanta Hawks - Milwaukee Bucks (godz. 02.00)

Denver Nuggets - Utah Jaz (godz. 04.30)