Był początek trzeciej kwarty szóstego meczu I rundy play-off: Orlando Magic - Detroit Pistons. Gospodarze prowadzili aż 62:38! i byli o krok od awansu do kolejnej fazy rozgrywek, bo prowadzili w rywalizacji do czterech zwycięstw 3:1. Magic przegrali jednak ten pojedynek 79:93 po fatalnej drugiej połowie, w której zdobyli zaledwie 19 punktów!
W efekcie doszło do decydującego, siódmego meczu w Detroit. Gospodarze wykorzystali szansę i pewnie wygrali 116:94. Dzięki temu po raz 15. w historii NBA drużyna, która przegrywała 1:3, wygrała 4:3 i awansowała do dalszej fazy play-off. W tym sezonie dokonała też tego Philadelphia 76ers w starciu z Boston Celtics.
Co ciekawe, identycznie w rywalizacji Pistons - Magic było w 2003 roku. Wtedy również Pistons przegrywali z Magic 1:3, a i tak wygrali 4:3.
Bohaterami Pistons byli Cade Cunningham i Tobias Harris, którzy zdobyli odpowiednio 32 i 30 punktów. Ten pierwszy miał też 12 asyst. Dla przegranych najwięcej punktów rzucił Paolo Banchero - aż 38. Cunningham został też pierwszym zawodnikiem w historii NBA z zapisem: 30 punktów, 10 asyst, 2 bloki i dwa celne rzuty za trzy punkty w meczu numer 7 w fazie play-off.
Teraz Pistons w walce o finał Konferencji Wschodniej zmierzą się z Cleveland Cavaliers. W drugiej parze półfinałowej New York Knicks zagra z Philadelphią 76ers.
W nocy z niedzieli na poniedziałek rozstrzygnęła się rywalizacja na linii Cavaliers - Raptors. Po sześciu meczach był remis 3:3, a teraz Cavaliers w decydującym pojedynku wygrali u siebie 114:102.
Zobacz także: Zieliński poprowadził Inter do mistrzostwa! Włosi oszaleli na punkcie Polaka