Ostatnie miesiące są bardzo trudne dla Jeremy'ego Sochana. Polski skrzydłowy najpierw nie otrzymywał zbyt wielu szans w barwach San Antonio Spurs, a po zmianie klubu jego sytuacja właściwie nie uległa dużej poprawie. Obecnie trwają dywagacje na temat tego, czy w kolejnym sezonie w ogóle zobaczymy Sochana na parkietach NBA, co tylko potwierdza, jak duży jest kryzys 22-latka. Kiedy 7 kwietnia New York Knicks pokonali Atlantę Hawks 108:105, to nasz koszykarz cały mecz spędził na ławce rezerwowych. Podobna sytuacja miała miejsce w ostatnim starciu jego zespołu przeciwko Boston Celtics.
Koszykarze New York Knicks w poprzednim sezonie mieli w rundzie zasadniczej bilans 51-31. Teraz już wiadomo, że tych zwycięstw będzie więcej. Zdołali bowiem pokonać Boston Celtics 112:106. To sprawia, że dla Knicks to najlepszy sezon w NBA od 13 lat, biorąc pod uwagę liczbę triumfów w fazie głównej rozgrywek (w sezonie 2012/13 mieli bilans 54-28).
W starciu z Celtics bohaterem gospodarzy nieoczekiwanie został Josh Hart. Jeszcze po trzeciej kwarcie to rywale byli na minimalnym, dwupunktowym prowadzeniu. Wtedy właśnie Hart wziął sprawy w swoje ręce.
W finałowej odsłonie zanotował na swoim koncie 15 punktów. To prawie połowa dorobku całego zespołu, bo Knicks wygrali czwartą kwartę 31:23, a cały mecz 112:106. W całym spotkaniu Hart zdobył 26 "oczek", będąc najskuteczniejszym zawodnikiem całej rywalizacji.
Po stronie gospodarzy świetnie spisali się także dwaj inni zawodnicy, którzy zapisali przy swoich nazwiskach double-double. To Jalen Brunson (25 punktów, 10 zbiórek) i Karl-Anthony Towns (16 punktów, 12 zbiórek).
A Sochan? Ostatni raz na parkiecie widzieliśmy go 4 kwietnia. Wówczas New York Knicks rozbili Chicago Bulls 136:96, a Polak zdobył siedem "oczek".
Czytaj także: Doncić zapisał się w historii NBA. I nagle koniec. "Niesamowite"
We wcześniejszych meczach jednak więcej razy widzieliśmy go na ławce rezerwowych, niż rywalizującego o punkty. I choć ekipa z Nowego Jorku gra świetnie, to na pewno Sochanowi trudno w pełni się z tego cieszyć.
New York Knicks - Boston Celtics 112:106 (26:29, 28:24, 27:30, 31:23)