Sochan zagrał kolejny mecz w Knicks. Oto jak wygląda jego sytuacja

Na niespełna cztery minuty przed końcem meczu Chicago Bulls prowadzili z New York Knicks 95:94. Ostatecznie jednak to zawodnicy z Nowego Jorku zwyciężyli 105:99, a 11 minut na parkiecie spędził Jeremy Sochan. Dla Polaka był to trzeci występ w NBA po zmianie barw klubowych. Jak twierdzi obserwator najlepszej koszykarskiej ligi świata Mateusz Babiarz, trener Mike Brown ma już pewne wnioski na temat czasu gry, na który może liczyć 22-latek.
Jeremy Sochan
Vincent Carchietta / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

New York Knicks zaliczają jak do tej pory udany sezon na parkietach NBA. Podopieczni Mike'a Browna zajmują trzecie miejsce w konferencji wschodniej, a po porażce z Detroit Pistons (111:126) zanotowali dwa zwycięstwa z rzędu - najpierw pokonali Houston Rockets 108:106, a w nocy z niedzieli na poniedziałek 23 lutego ograli Chicago Bulls 105:99, choć na cztery minuty przed końcem meczu przegrywali 94:95.

Zobacz wideo Marcin Gortat odpowiada na zaczepki Mameda Chalidowa! "On jest mistrzem"

Liderem Nowojorczyków w starciu z Bulls był niewątpliwie Karl-Anthony Towns, który rzucił 28 punktów i miał 11 zbiórek. To właśnie on trafił za trzy punkty, dołożył jedno trafienie za dwa oczka i wykorzystał rzut osobisty w końcówce spotkania, ponownie wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Wynik ustaliły akcje z udziałem Mikala Bridgesa oraz Jalena Brunsona.

Sochan znów zagrał. Bez szału. Ekspert mówi wprost

11 minut na parkiecie spędził Jeremy Sochan. Reprezentant Polski zdobył tylko dwa punkty, wykorzystując błąd jednego z rywali. Oprócz tego zanotował trzy zbiórki i dołożył dwie asysty. Dla 22-latka był to trzeci występ w barwach Knicks od momentu odejścia z San Antonio Spurs.

Cieszyć można się z tego, że Sochan ponownie zbiera minuty w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Mimo to, obserwator NBA Mateusz Babiarz zwraca uwagę we wpisie na portalu X, że choć w rotacji zabrakło Mitcha Robinsona oraz Mohameda Diawary, minuty polskiego zawodnika "wciąż stoją w miejscu".

- Wygląda na to, że sufit czasu gry Brown zakłada na 10+ - czytamy.

Wydaje się jednak, że trudno wyciągać wnioski po zaledwie tygodniu gry Sochana w zespole typowanym do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Zwłaszcza że Sochan w ostatnich miesiącach zdążył wypaść z rytmu meczowego.

Zobacz też: Sceny na konferencji Sochana. Nagle wypalił: "Gó***any klub"

Więcej o: