Trener San Antonio Spurs bez ogródek o Sochanie. "Nic..."

To będą trudne miesiące dla Jeremy'ego Sochana. Nasz jedynak w najlepszej koszykarskiej lidze NBA w spotkaniu przeciwko Los Angeles Lakers znowu nie podniósł się z ławki rezerwowych. - Nic się nie zmieniło w sprawie planów wokół niego - powiedział Mitch Johnson, trener San Antonio Spurs.
DLOKA
Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Jeremy Sochan nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Gra niewiele, nie został wytransferowany do innego klubu, widoki na przyszłość w San Antonio Spurs są mało ciekawe, czego nie ukrywa trener drużyny Mitch Johnson. 

Zobacz wideo Kacper Tomasiak nowy królem polskich skoków? "Jest księciem!"

Jeremy Sochan musi być cierpliwy. "Oczekuję, by przychodził do pracy jak profesjonalista"

Tegoroczne statystyki reprezentant Polski nie w pełni oddają to, co jest jego udziałem. Biorąc pod uwagę wszystkie dotychczasowe mecze w NBA, Sochan średnio przebywa na parkiecie przez 12,8 minuty, w trakcie których zdobywa 4,1 punktu, ma 2,6 zbiórek i 1 asystę. To jednak czysta matematyka. Rzeczywistość jest bardziej brutalna. 

W ostatnim miesiącu 22-latek pojawił się na parkiecie tylko w 5 meczach (na 16). I tylko raz - przeciwko Milwaukee Bucks - przebywał na parkiecie przez 10 minut. W pozostałych spotkaniach jego udział kończył się najczęściej na 4 minutach. W ostatnim, wygranym przez Spurs spotkaniu z Los Angeles Lakers (136:108), Polak nawet na minutę nie podniósł się z ławki, choć wrócił do gry po kolejnym urazie. 

- Nic się nie zmieniło w sprawie planu wokół Jeremiego. Jest wciąż proszony o to, aby być naszym defensywnym rozpraszaczem i wszechstronną częścią naszego ataku. Rozumiemy, że chciałby grać więcej. Cieszę się, że tego dokładnie chce, bo tak waleczne nastawienie jest niezbędne, by utrzymać się w lidze - powiedział Łukaszowi Szwonderowi jeszcze przed spotkaniem z Lakers trener San Antonio Spurs, Mitch Johnson. 

- Jeremy nie jest w rotacji i to jest decyzja podjęta przeze mnie. Oczekuję od Jeremiego, by codziennie przychodził do pracy jak profesjonalista. By ciężko pracował i był dobrym kolegą z drużyny - i to dokładnie teraz robi - przyznał. 

- W tej lidze okazje nie zawsze przychodzą wtedy, kiedy byś tego chciał, ale musisz pozostać gotowy - dodał Johnson. 

Jeremy Sochan ostatecznie został w Teksasie, choć mógł rozmawiać z innymi drużynami. Zainteresowanie nim przejawiał m.in. zespół New York Knicks, ale finalnie nic z tych rozmów nie wyszło. Polak na pewno więc zostanie w Spurs do końca sezonu 2025/26. Latem Sochan będzie miał status "zastrzeżonego wolnego agenta", co oznacza, że jego klub będzie mógł wyrównać każdą ofertę, jaka pojawi się dla niego na stole.

W czwartek 12 lutego nad ranem (o godz. 4) polskiego czasu ekipa Spurs zagra przeciwko Golden State Warriors. 

Więcej o: