Trener Mitch Johnson w styczniu dał Jeremy'emu Sochanowi szansę gry w zaledwie sześciu z szesnastu spotkań. W lutym Polak jeszcze nie pojawił się na parkietach NBA, choć San Antonio Spurs rozegrało już trzy mecze - i wszystkie wygrało.
Ostatnia absencja 22-latka jest wprawdzie spowodowana urazem mięśniowym, ale wcześniej też grał sporadycznie - zupełnie inaczej niż podczas kadencji legendarnego Gregga Popovicha, który regularnie stawiał na Sochana.
Tym samym w ostatnich tygodniach zaczęło się wręcz roić od plotek dotyczących przyszłości polskiego koszykarza. Wymieniało się kilka zespołów, które miały wykazywać zainteresowanie 22-latkiem, a wśród nich znalazły się New York Knicks, Milwaukee Bucks, Phoenix Suns oraz Los Angeles Lakers. Ostatecznie oferty za Sochana złożyli Suns oraz Knicks, o czym informował Michael Scotto z portalu HoopsHype.
W piątek 6 lutego Mateusz Babiarz przekazał na portalu X informację, którą podał Jared Weiss z The Athletic. Jak się okazuje, Polak nie zamierza negocjować wykupu kontraktu i pozostanie w San Antonio do końca bieżącego kontraktu.
Tym samym wydaje się, że rozwój Sochana stanie w miejscu. Zwłaszcza, że jak mówił w rozmowie z Filipem Macudą dla Sport.pl komentator Eurosportu Mirosław Noculak, "Mitch Johnson ma w nosie Sochana. Uważa, że to nie jest zawodnik, który może istotnie zmienić grę jego zespołu".
Jeremy Sochan to czwarty Polak, który zagrał w NBA. Przed nim w najlepszej koszykarskiej lidze świata występowali Cezary Trybański, Maciej Lampe i Marcin Gortat. NBA trade deadline, czyli ostatni moment, w którym Sochan mógł zmienić klub, odbył się 5 lutego. San Antonio Spurs zajmują drugie miejsce w konferencji zachodniej, tuż za plecami Oklahoma City Thunders.
Zobacz też: Mioduski chce sprowadzić światowe gwiazdy do Warszawy. Nie chodzi o Legię