Znaczenie Jeremy'ego Sochana dla San Antonio Spurs jest coraz mniejsze. Dlatego coraz częściej przypomina się fakt, że w tym sezonie wygasa kontrakt polskiego koszykarza. W ostatnim czasie pojawiały się wieści, że zimą może dojść do wymiany - Spurs mieliby wymienić Sochana na zawodnika innej drużyny NBA.
Sytuacja Sochana jest coraz trudniejsza, bo przestaje być nawet zawodnikiem do rotacji. 22-latek nie dostał ani minuty w wygranym przez Spurs wyjazdowym meczu z Washington Wizards 124:113. To czwarta taka sytuacja w sześciu ostatnich meczach Teksańczyków.
Sochan jest przyspawany do ławki, trener Mitch Johnson nie jest skłonny do tego, by z niego korzystać w trakcie spotkań. Przez to Sochan notuje najgorsze średnie, odkąd trafił do NBA.
W tym sezonie Polak przebywa średnio na parkiecie niecałe 16 minut, rzuca 5,6 pkt., notuje 3,4 zbiórki, zalicza 1,3 asysty i pół przechwytu na mecz. W poprzednich latach miał dwa razy lepsze średnie.
Sam Sochan wywołał przed weekendem poruszenie w mediach społecznościowych. Jego post ewidentnie odnosił się do jego sytuacji i pozycji w kadrze Spurs. "W ciemnym miejscu świeca nadal się pali" - dodał w treści. Miał zatem nadzieję, że coś się wkrótce zmieni.
Zdaniem "The Athletic" Sochan powinien zimą trafić do zespołu, który będzie wymagał przebudowy lub będzie w jej trakcie.
"Fakt, że San Antonio decyduje się grać Kellym Olynykiem zamiast Sochanem mówi wszystko o tym, jaka jest obecnie jego pozycja w Spurs. Klub ma sporo miejsca w budżecie i mógłby przyjąć zawodnika zarabiającego 12 milionów dolarów w zamian za Sochana. Na przykład skrzydłowego, który potrafi rzucać. A sam Sochan może być interesującym nabytkiem dla zespołu, który jest w trakcie przebudowy" - komentowano w zeszłym tygodniu.
Zobacz też: Przez 8 lat stalker rujnował życie polskiej mistrzyni. "Tort z podobizną"
W tabeli Konferencji Zachodniej NBA San Antonio Spurs są na drugim miejscu z bilansem 21 zwycięstw i siedmiu porażek. Wyprzedza ich tylko obecny mistrz, Oklahoma City Thunder (25-3).