O Cooperze Flaggu głośno zrobiło się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Eksperci od początku podkreślali, że mamy do czynienia z niebywałym talentem. Niektórzy nazywali go nawet "białą wersją LeBrona Jamesa" i wróżyli wielką karierę. Mimo to na początku sezonu jedynka ostatniego draftu NBA nieco rozczarowywała. Teraz jednak Flagg udowodnił, że tkwi w nim niespotykany potencjał.
Pochodzący z Newport niski skrzydłowy rozegrał fenomenalne zawody w wyjazdowym starciu Dallas Mavercks z Utah Jazz. Był najlepiej punktującym graczem na parkiecie. Rzucił aż 42 punkty, a do tego dołożył siedem zbiórek i sześć asyst. Do pełni szczęścia zabrakło mu tylko zwycięstwa. Jego Dallas ostatecznie przegrało po dogrywce 133:140. Sam Flagg zapisał się za to na kartach historii NBA.
Tak imponującym dorobkiem punktowym w pojedynczym meczu w NBA, jak dotąd nie mógł pochwalić się żaden 18-latek. Flagg był pierwszym, któremu udało się przekroczyć barierę 40 punktów. Tym samym pobił rekord od ponad dwóch dekad należący do... LeBrona Jamesa. Legenda światowej koszykówki w swoim debiutanckim sezonie w grudniu 2003 roku zdobyła 37 punktów w meczu Cleveland Cavaliers z Boston Celtics.
Oczywiście Flagg przy okazji ustanowił także własny rekord kariery. Dotychczasowy wynosił 35 punktów zdobytych w wygranym przez Mavericks starciu z Los Angeles Clippers 29 listopada. Na tym jednak nie koniec. Poza tym wyrównał najlepszy klubowy wynik wśród debiutantów. Wcześniej w swoim pierwszym sezonie 42 punkty dla Maverics rzucił Mark Aguirre przeciwko Golden State Warriors w listopadzie 1981 roku.
Na kolejne poprawienie rekordu, który odebrał Jamesowi, Flagg będzie miał jeszcze tylko dwie okazje - w meczach z Detroit Pistons (19 grudnia) i z Philadelphia 76ers (21 grudnia). W niedzielę będzie obchodził swoje 19. urodziny.