W niedzielny wieczór San Antonio Spurs Jeremiego Sochana mierzyło się z Sacramento Kings. Drużyna chciała wrócić na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach z Golden State Warriors 108:109 i 120:125.
Niestety dla nich, było to zdecydowanie utrudnione, gdyż zespół musiał sobie radzić bez Victora Wembanyamy, który doznał kontuzji łydki i opuścił pierwszy mecz w tym sezonie. Jak wyliczyły amerykańskie media, zawodnik Spurs w 12 meczach tego sezonu notował średnio 26,2 punktu, 12,9 zbiórki, 4 asysty, 3,6 bloku i 1,1 przechwytu na mecz, trafiając 50,2 proc. rzutów z gry i 34,5 proc. rzutów za 3 punkty.
Wembanyama jest największą gwiazdą tej drużyny i jego wpływ na grę zespołu jest ogromny. Na ich szczęście do gry wróciła inna gwiazda - De'Aaron Fox, który musiał opuścić pierwsze osiem meczów w tym sezonie, podobnie jak Jeremy Sochan, który wrócił po kontuzji i dostaje kolejne minuty. W starciu z Sacramento Kings Polak był rezerwowym.
San Antonio Spurs mimo absencji swojej największej gwiazdy, wygrało 123:110. W niedzielę błyszczał wcześniej wspomniany De'Aaron Fox, który zdobył 28 pkt. Dołożył do tego 11 asyst. Wyróżnili się także Harrison Barnes, który dołożył 20 punktów oraz Devin Vassell (16 pkt).
Jeremy Sochan - dla którego był to siódmy mecz w tym sezonie - rozegrał w sumie 22 minuty. Zdobył 11 punktów. Dołożył do tego pięć zbiórek - najwięcej w sezonie oraz dwie asysty. Zanotował także tyle samo strat i cztery razy faulował.
Zobacz też: 0,4 sekundy do końca. Ależ akcja! Pokazali, że niemożliwe nie istnieje
Po 13 meczach w tym sezonie San Antonio Spurs plasuje się na piątym miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej. Drużyna jest na dobrej drodze do awansu do play-offów, po raz pierwszy od ośmiu sezonów.