Nawet z wyjścia z aresztu zrobił show. Filmik, na którym tanecznym krokiem schodzi ze schodów, doczekał się milionów wyświetleń na portalu X. "Nie mogą mnie zatrzymać" - oświadczył na koniec. Sprawa jest jednak poważna. Gwiazdorowi NBA, który karierę skończył 13 lat temu, grozi 15 lat więzienia.
Gilbert Arenas miał zaledwie 30 lat, gdy skończył swoją przygodę z NBA. Przedwcześnie. Miało to związek z kontuzją i pozaboiskowymi wybrykami. Ale i tak gwiazdor może pochwalić się wielką fortuną, którą zarobił na boisku.
Na jedne urodziny wydał milion dolarów
Było to około 160 mln dol., choć trzeba tu jasno powiedzieć, że to kwota brutto. Jeśli odjąć od tego podatki federalne i stanowe, prowizje dla agenta, składki na ubezpieczenie, fundusz emerytalny itp., to do kieszeni koszykarza trafiło ok. 70–80 mln dolarów. Oczywiście to też kwota, za którą można zapewnić dostani żywot kilku następnym pokoleniom swojej rodziny. A nie możemy zapomnieć, że przecież Arenas był też gwiazdą, która miliony dolarów zarabiała również na reklamach.
Trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA jednak do oszczędnych nie należał. W 2007 r. na swoją imprezę urodzinową wydał okrągły milion dolarów. W garażu trzymał całą flotę luksusowych samochodów: porsche, ferrari, bentleye. 100 tysięcy dolarów rocznie wydawał na samo jedzenie dla... rekinów. Trzymał je w swojej rezydencji w ogromnych akwariach. Dom o powierzchni ponad 1200 metrów kwadratowych kupił za prawie 3 mln dolarów w 2003 roku. Przebudował go pod swoje zachcianki. Miał swój własny salon gier, a także prywatne studio nagrań.
Zaledwie dwa lata po zakończeniu kariery Arenas swój dom musiał sprzedać. Dostał wtedy za niego zaledwie milion dolarów. Byłego koszykarza dopadły kłopoty finansowe. Potem wyznał, że nie był przygotowany na to, że z dnia na dzień przestanie zarabiać.
Tajne kasyno i izraelska mafia
Z tą deklaracją, że nic już nie wpływało na jego konto, koszykarz trochę przesadził. W przeciwieństwie do wielu swoich kolegów z boiska, nieco zainwestował. Jednak i tu trafił na nieuczciwych współpracowników. Jego asystent ukradł mu z konta ponad 2 mln dol., za co został skazany. W dodatku firma, której koszykarz powierzył pieniądze, zażądała od niego 2,25 mln dol. za zarządzanie majątkiem. Arenas się wściekł i złożył sprawę do sądu.
W 2017 roku jeden z najlepszych strzelców NBA swojej ery podzielił się wiadomością, że musiał wypisać swoich czworo dzieci z prywatnych szkół. Były koszykarz stwierdził, że już nie stać go na opłacenie czesnego, które wynosiło ponad 90 tys. dolarów. Zawodnik, który podczas kariery najdłużej związany był z Washington Wizards, twierdził, że to ponad połowa jego rocznych dochodów.
W ubiegłym tygodniu znów o Arenasie zrobiło się głośno. Były koszykarz został aresztowany i oskarżony o prowadzenie nielegalnego salonu gier. Według śledczych od września 2021 do lipca 2022 w swojej posiadłości Encio w Kalifornii organizował pokerowe rozgrywki na wysokie stawki. Za udostępnienie lokalu brał prowizje od graczy. Dodatkowo zapewniał obsługę: lokajów, kelnerów, kucharzy, a także masażystki i "panie do towarzystwa". Razem z Arenasem oskarżonych zostało pięć innych osób. Jedną z nich jest Jewgienij Gerszman, który według śledczych jest jedną z kluczowych postaci w izraelskiej zorganizowanej grupie przestępczej działającej na skalę międzynarodową.
Incydent z bronią złamał mu karierę
Sam Arenas twierdzi, że jest niewinny. A wszystko, co zrobił, to tylko wynajął dom. Zresztą śledczy też twierdzą, że osobiście były koszykarz niczego nie załatwiał, a działał przez pośrednika. Gdyby prokuraturze udało się udowodnić winę Arenasa, to były zawodnik Wizards mógłby trafić do więzienia nawet na 15 lat. Na razie były koszykarz opuścił areszt tanecznym krokiem po wpłaceniu 50 tys. dolarów kaucji. Filmik stał się hitem na portalu X. Obejrzało go ponad trzy mln osób.
Nie są to pierwsze problemy Arenasa z prawem. Głośna była sprawa z 2009 r., gdy koszykarz przyniósł do szatni pistolet. Wtedy też poszło o hazard. Jednak powodem nie były długi, o których rozpisywała się wtedy prasa. Koszykarz w dokumentalnym filmie Netfliksa "Untold" wyjaśnił po latach, że chodziło o głupie żarty przy grze w karty na pieniądze. Zarówno Arenas jak i jego kolega Javaris Crittenton sporo przegrali. Wtedy ten pierwszy zażartował, zwracając się do tego drugiego: spalę cię żywcem. Na to tamten odburknął, że najpierw to on zastrzeli Arenasa. Wtedy Arenas zapowiedział, że przyniesie mu broń. I jak powiedział, tak zrobił. "Sprawdziłem jego blef" – powiedział Arenas. – "Mówisz, że mnie zastrzelisz? Dobrze, przyniosę ci broń, żeby to zrobić".
Przed treningiem 21 grudnia 2009 roku Arenas wyciągnął z szafki nienaładowaną broń. Na to Crittenton wyciągnął ze swojej pistolet z pełnym magazynkiem. Reszta zespołu natychmiast ulotniła się z szatni, zamykając za sobą drzwi na klucz. Strzały nie padły, ale obaj zawodnicy zostali zawieszeni do końca sezonu. Za posiadanie broni w miejscu publicznym zostali też skazani przez sąd. Crittenton dostał karę jednego roku więzienia w zawieszeniu, a Arenas – dwa lata, 5 tys. dolarów grzywny i 400 godzin prac społecznych. Po zawieszeniu on wrócił do gry w Wizards. Natomiast Crittenton został zwolniony i w NBA już więcej nie zagrał.
Arenas znów jest bogaty
Incydent z bronią był też punktem zwrotnym w karierze Arenasa. Grał coraz gorzej, prześladowały go kontuzje i jak sam stwierdził, stracił serce do gry w lidze, gdzie wszyscy przypominali mu o dawnych wybryku. "Naprawdę nienawidziłem tego świata" – wyznał Arenas.
Po finansowym dołku, w który wpadł zaraz po karierze, Arenas odkuł się m.in. dzięki mediom społecznościowym. Prowadzi popularny podcast o koszykówce. Ma ponad milion subskrybentów na Youtube. Jego majątek szacowany jest na 5-10 mln dolarów.