Niepokojące sceny z udziałem Sochana. Szybciutko musiał opuścić boisko [WIDEO]

Jeremy Sochan nie pojawił się przez całą drugą połowę na parkiecie w meczu z New York Knicks. San Antonio Spurs wygrali po emocjonującym meczu 130:126, notując tym samym trzecią wygraną z rzędu. W tym zwycięstwie jednak nie pomógł za wiele Sochan, który doznał kontuzji w trakcie gry. - Gdy musiał zejść, to byliśmy trochę poddenerwowani - przyznał po zakończonym meczu trener Spurs, Gregg Popovich.

San Antonio Spurs minionej nocy zanotowali trzecią wygraną z rzędu, co jest najlepszym wynikiem ekipy z Teksasu w tym sezonie NBA. Po zwycięstwach z Phoenix Suns (104:102) i Utah Jazz (111:118) przyszła pora na wygraną po dogrywce z New York Knicks. To spotkanie zawodnicy Gregga Popovicha wygrali 130:126.

Zobacz wideo To byłby hit! Wielki talent z NBA zagra dla Polski?

W dwóch poprzednich zwycięstwach San Antonio Spurs ważną rolę odegrał Jeremy Sochan, który m.in. rzucił "trójkę" na wagę wygranej z Phoenix Suns. Noc z piątku na sobotę polskiego czasu nie była jednak dla 20-latka udana. Przeciwko Knicks pojawił się na parkiecie tylko w pierwszych dwóch kwartach, spędzając na nim niespełna 17 minut. W tym czasie Sochan rzucił cztery punkty i zanotował jedną asystę. Zdążył jednak popisać się efektownym wsadem po równie widowiskowym lobie Tre'a Jonesa.

Jeremy Sochan musiał opuścić boisko, a jego trener przyznał wprost. "Byliśmy poddenerwowani"

Dlaczego Sochan nie dograł tego spotkania do końca? W pewnym momencie nabawił się urazu, który uniemożliwił mu grę w drugiej połowie meczu. Czy byłoby to w chwili, gdy zderzył się przypadkowo z Victorem Wembanyamą? Trudno powiedzieć.

Faktem pozostaje, że Francuz wrócił na parkiet i zanotował spektakularny występ, zdobywając 40 punktów i notując 20 zbiórek oraz siedem asyst. Sochan za to tylko z ławki mógł dopingować swoich kolegów przez resztę spotkania.

Amerykańskie media przekazały, że Jeremy Sochan nabawił się kontuzji kostki, a kilka słów nt. jego sytuacji powiedział Gregg Popovich po zakończeniu spotkania. Przyznał, że uraz zawodnika sprawił, że jego zespół miał trudności z grą w defensywie.

- Myślę, że ją trochę podkręcił. Nic więcej nie słyszałem. Nie wiem. Myślę, że Jeremy sprawił Jalenowi Brunsonowi trochę problemów. Jest świetnym obrońcą, który jest większy od Brunsona, co było bardzo pomocne. Gdy musiał zejść, to byliśmy trochę poddenerwowani, bo musieliśmy inaczej sobie z nim radzić - przyznał Popovich. 

Być może uraz nie będzie zbyt poważny i Jeremy Sochan wróci na mecz z Golden State Warrios, który zostanie rozegrany w niedzielę 1 kwietnia o godzinie 1:00 polskiego czasu. Do końca sezonu Spurs zostało osiem spotkań do rozegrania. Aktualnie zajmują ostatnie, bo 15. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.