"To wielkie święto hiszpańskiej koszykówki" - pisze "Marca" o dniu, w którym Ricky Rubio oficjalnie wrócił do Barcelony. Ale to nieprawda. Chwila, w której Ricky znowu wyjdzie na parkiet, jest świętem wszystkich tych, dla których koszykówka to więcej niż sport.
To były w Katalonii niełatwe i pełne zwrotów akcji dni. Z jednej strony władze Barcelony zapewniały, że nie będą Ricky'ego Rubio ponaglać. Że po tym, jak zdecydował się trenować z drużyną, sam wskaże, kiedy poczuje się na siłach, by wrócić do koszykówki na poważnie.
Z drugiej – w środę upływał czas, do kiedy można było zgłaszać zawodników do rozgrywek Euroligi. W lidze hiszpańskiej pośpiechu nie było – tu rejestrować nowe nazwiska można nawet tuż przed play-off. Co innego w rozgrywkach europejskich, w których Barca pragnie odbić trofeum z rąk Realu Madryt.