Gigantyczna sensacja w NBA! Sochan show. Co za akcje. "Klasa światowa" [WIDEO]

Łukasz Cegliński
San Antonio Spurs wygrali drugi mecz z rzędu - tym razem 113:112 z Minnesota Timberwolves, czołową drużyną ligi. Jeremy Sochan najpierw otrzymał reprymendę od trenera Gregga Popovicha, ale potem był jednym z bohaterów emocjonującej czwartej kwarty. Wydarzeniem pierwszej było natomiast łapanie nietoperza.

Mecz się ledwie rozpoczął, Spurs prowadzili 5:3 po trafieniu Victora Wembanyamy, gdy nagle Francuz zaczął coś pokazywać na parkiecie, a sędziowie przerwali mecz. Na trybunach zapanowało poruszenie, a na boisko wpadł Kojot, miejscowa maskotka, w przebraniu Batmana i ze specjalną siatką. Zaczęło się polowanie na zabłąkanego nietoperza, a realizator transmisji szybko pokazał siedzącego na trybunach Manu Ginobilego. Były znakomity gracz Spurs pamiętany jest z nieprawdopodobnych akcji, ale także strącenia nietoperza latającego nad parkietem. Tym razem pomoc Argentyńczyka nie była potrzebna, choć Kojot męczył się dobre dwie minuty, zanim złapał zagubione zwierzę.

Zobacz wideo Adam Małysz aż się zaśmiał, gdy zobaczył, co dla niego przygotowaliśmy

Z emocji z pierwszej kwarty przeskoczmy jednak szybko do ostatniej, bo to wtedy działo się najwięcej. Czwarta część gry zaczęła się od prowadzenia gości - było 90:80 dla Timberwolves, drugiego najlepszego zespołu na zachodzie NBA. Spurs, dla odmiany najgorszy zespół tej części ligi, zaczęli jednak od zrywu 13:2 i już w połowie czwartej kwarty mecz stał się szalenie wyrównany. Właśnie wtedy wkroczył do gry Jeremy Sochan.

Jeremy Sochan poderwał kibiców

20-letni skrzydłowy dzień wcześniej rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze - w wygranym meczu z Portland Trail Blazers zdobył 31 punktów, zaliczył 14 zbiórek, miał 4/7 w rzutach za trzy. Przeciwko Timberwolves długo był zupełnie niewidoczny, najciekawszym wydarzeniem z nim związanym była reprymenda od trenera Gregga Popovicha, który był bardzo niezadowolony, gdy Polak nie znalazł się w obronie na czas przy Karlu-Anthonym Townsie, a ten trafił za trzy.

Ale od wyniku 95:93 dla gości Sochan przejął na moment kontrolę nad grą. Tak, jakby przez cały mecz czekał na ważny moment. Najpierw trafił jeden z dwóch rzutów wolnych, a potem zagrał tyłem do kosza i trafił ponad Kyle'em Andersonem.

W kolejnej akcji Sochan poderwał kibiców z siedzeń - odważnie zaatakował gwiazdę rywali Anthony'ego Edwardsa, ale nagle się zatrzymał i wyciągając rękę z piłką, nabrał przeciwnika na zwód. Edwards wyskoczył w drugą stronę, podczas gdy Sochan spokojnie się obrócił i trafił do kosza na 98:95.

Kolejna ładna akcja Jeremiego Sochana. "Klasa światowa!"

Ale to nie był koniec punktowej serii Sochana. Po przerwie dla rywali skrzydłowy Spurs dorzucił kolejne dwa punkty - tym razem zagrał jeden na jednego z Townsem, podkoszową gwiazdą Timberwolves. Oddał rzut półhakiem, którego nie sięgnął także skaczący do bloku, mierzący 213 cm wzrostu Rudy Gobert. - Klasa światowa! Piękny obrót, idealny rzut nad wysokimi rywalami - zachwycał się ekspert lokalnej telewizji, były gracz Spurs Sean Elliott. Po tym zagraniu Sochana gospodarze prowadzili 100:97.

- Nie zaplanowałem tych akcji, nie powiedziałem mu, że ma zrobić to i to w taki i taki sposób. On to po prostu zrobił, on tak gra. Gracze grali, ja oglądałem - komentował ostatnie akcje Sochana tuż po meczu Gregg Popovich.

W całym spotkaniu Sochan zdobył 13 punktów, miał cztery zbiórki i dwie asysty. Trafił pięć z dziewięciu rzutów, grał 31 minut. I był na spotkaniu w ostatnich sekundach, gdy decydował się wynik. Spurs prowadzili 112:107, ale znakomity Edwards wyrównał. Keldon Johnson wykorzystał jeden z dwóch wolnych i na dziewięć sekund przed końcem było 113:112 dla gospodarzy.

I tak już zostało, bo ostatnią akcję Edwards i Towns pokpili. Zaczęli ją za daleko od kosza, zagrali zbyt wolno, Johnson i Sochan przeszkodzili Edwardsowi, Towns oddawał rzut z zachwianej pozycji. I druga z rzędu wygrana Spurs stała się faktem. Devin Vassell zdobył dla nich 25 punktów, miał cztery zbiórki i pięć asyst, a Victor Wembanyama uzyskał odpowiednio 23, 10 i sześć.

Koszykarze z San Antonio poprawili swój bilans na 10-36 i choć wciąż są trzecim najgorszym zespołem NBA, to w ich grze widać postęp - Spurs wygrali cztery z ostatnich 10 spotkań, a w poniedziałek zmierzą się u siebie z Washington Wizards, którzy mają bilans 8-37 i są jednym z dwóch zespołów gorszych od Sochana i spółki. Gdyby Spurs znów udało się wygrać, zaliczyliby pierwszą serię trzech zwycięstw w tym sezonie.

Więcej o:
Copyright © Agora SA