Najgorzej w historii. San Antonio Spurs śrubuje wstydliwe rekordy. Sochan nie pomaga

San Antonio Spurs znów przegrało mecz w NBA. Tym razem drużynę Gregga Popovicha w jej własnej hali ograło Chicago Bulls, które zwyciężyło 121:112. Dla gospodarzy była to już 16. porażka z rzędu. Spurs wyrównali klubowy, niechlubny rekord w lidze i są coraz bliżej najgorszej serii w historii całej NBA. Tym razem bardzo kiepsko zaprezentował się Jeremy Sochan, który raptem dwukrotnie trafił do kosza. Błysnął za to Victor Wembanyama, który pobił 18-letni rekord ligi.

36 - już tyle dni na zwycięstwo w NBA czekają San Antonio Spurs. W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu drużyna Gregga Popovicha przegrała u siebie z Chicago Bulls 112:121, co było dla niej już 16. porażką z rzędu w tym sezonie. Ostatni raz Spurs wygrali 3 listopada, gdy ograli na wyjeździe Phoenix Suns (132:121).

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

Z bilansem trzech zwycięstw i już 18 porażek Spurs wciąż są najgorszą drużyną konferencji zachodniej. 16. porażka z rzędu to wyrównanie niechlubnego rekordu klubu, który nigdy w historii nie zaczął sezonu tak źle jak obecnie.

Drużyna Popovicha jest też coraz bliżej najgorszego wyniku w historii całej ligi. W sezonach 2014/15 oraz 2015/16 Philadelphia 76ers przegrali aż 28 meczów z rzędu, bijąc własny niechlubny rekord, który wynosił 26 porażek z rzędu.

Kolejna porażka Spurs, słaby mecz Sochana

Spurs przegrali kolejny mecz, ale tym razem wcale nie musiało tak być. Jeszcze na początku drugiej kwarty gospodarze prowadzili 13 punktami, a na przerwę schodzili z przewagą 11 punktów (63:52). Kolejny raz kluczowa okazała się jednak trzecia kwarta.

Tę Spurs przegrali aż 15 punktami (20:35). Trzecie kwarty to zmora drużyny Popovicha. W 16 przegranych z rzędu meczach Spurs niemal zawsze najsłabiej wyglądali w tej części gry. We wspomnianych spotkaniach Spurs przegrali trzecie kwarty łącznie 146 punktami. W poprzednim sezonie najgorsze pod tym względem było Miami Heat, które przegrało je różnicą 156 punktów.

- Kiedy nasi rywale przegrywają do przerwy, oczywiste jest, że spróbują zareagować. Musimy być na to przygotowani, a często po prostu nie jesteśmy. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra, zwłaszcza w defensywie. Potem wszystko się posypało. Wzloty i upadki to normalna rzecz w sporcie, ale musimy sprawić, by upadków było znacznie mniej - powiedział po meczu gwiazdor Spurs - Victor Wembanyama.

Rewelacyjny 19-latek był jedynym zawodnikiem gospodarzy, który po meczu z Bulls mógł trzymać głowę wysoko. Wembanyama zdobył 21 punktów, do których dołożył 20 zbiórek. W wieku dokładnie 19 lat i 338 dni Francuz został najmłodszym w historii ligi zawodnikiem, który zdobył co najmniej 20 punktów i miał tyle samo zbiórek w jednym meczu. Wembanyama o cztery dni pobił 18-letni rekord Dwighta Howarda.

Tym razem zdecydowanie gorzej zagrał Jeremy Sochan. Nasz jedynak w NBA zdobył tylko cztery punkty, miał tyle samo asyst i trzy zbiórki. Sochan przebywał na parkiecie przez 34 minuty i trafił tylko dwa z sześciu rzutów z gry (0/2 za trzy punkty).

Kolejną szansę na przełamanie Spurs będą mieli w nocy z poniedziałku na wtorek, gdy zagrają na wyjeździe z Houston Rockets. Drużyna Popovicha na pewno nie będzie jednak faworytem, bo gospodarze z bilansem 19-10 są 8. zespołem Konferencji Zachodniej.

Więcej o:
Copyright © Agora SA