Sochan bije rekord Gortata, a ten reaguje. Zero wątpliwości

Łukasz Cegliński
Jeremy Sochan rzucił w czwartek 33 punkty i pobił rekord kariery Marcina Gortata. - Gratulacje! Taki mecz może dać mu dużo pewności siebie, może dać mu wiatr w żagle, żeby rozwijał się w kolejnych spotkaniach. Jest jednak jeszcze parę moich fajnych osiągnięć do pobicia w NBA - mówi Sport.pl Marcin Gortat.

W czwartek Jeremy Sochan zdobył 33 punkty, miał osiem zbiórek i sześć asyst w meczu San Antonio Spurs z Atlanta Hawks (135:137). 20-letni Polak był niesamowicie skuteczny – trafił aż 12 z 14 rzutów z gry, miał 6/6 z wolnych. O trzy punkty poprawił swój rekord w NBA, a o dwa przebił życiowe osiągnięcie Marcina Gortata, który w 2014 roku dwukrotnie rzucał po 31 punktów – przeciwko Toronto Raptors i Indiana Pacers.

Zobacz wideo Nowa rola Sochana w San Antonio. "Bardzo poważny eksperyment"

Marcin Gortat o Jeremym Sochanie: On trochę te swoje mecze przeplata

Spytaliśmy Gortata, czy jest zaskoczony, że Sochan pobił jego rekord tak wcześnie – już w drugim sezonie i ledwie 74. meczu w NBA. - Ten rekord był możliwy do pobicia już teraz, choćby z tego względu, że Jeremy gra bardzo dużo, że trener Gregg Popovich daje mu dużo minut – mówi Sport.pl Gortat. - W czwartek wszedł w mecz idealnie, trafiał praktycznie wszystkie rzuty. Wykorzystywał pozycje pod koszem, rzucał bardzo dobrze z dystansu. Gratulacje! Taki mecz może dać Jeremiemu dużo pewności siebie, może dać mu wiatr w żagle, żeby rozwijał się w kolejnych meczach.

- Nie widziałem całego meczu, tylko pojedyncze akcje, ale bardzo mnie cieszy to, jak wypadł. Powalczył na deskach, trafiał z dystansu, nie pomylił się z wolnych. Bardzo fajny mecz, wiele się teraz o nim mówi – dodaje Gortat.

Sochan jest w tym momencie piątym strzelcem Spurs ze średnią 11,6 punktu na mecz, do tego dokłada po 5,5 zbiórki oraz 4,4 asysty. Od początku sezonu gra jako rozgrywający – Popovich zmienił mu pozycję z wysokiego skrzydłowego, co dla młodego gracza jest dużym wyzwaniem. – Jeremy te swoje mecze trochę przeplata – dobre ze słabymi, dużo występów jest średnich. No i pojawia się pytanie o to, czy Sochan w roli jedynki to rozwiązanie, którego Spurs w tej chwili potrzebują – zastanawia się Gortat.

Spurs przegrywają, ale Jeremy Sochan może się rozwijać

Drużyna z San Antonio z bilansem 3-15 jest w tej chwili drugim najsłabszym zespołem ligi. Porażka z Atlanta Hawks była dla Spurs już 13. z rzędu. Drużyna Sochana po raz ostatni wygrała 3 listopada - na wyjeździe z Phoenix Suns.

- Ich bilans jest obecnie katastrofalny, można powiedzieć, że "tankują" [określenie akceptacji przegrywania, by mieć wysoki wybór w drafcie – red.], choć na początku sezonu deklarowali, że przyszedł czas na wygrywanie. Ale na razie to nie wygląda. Nie grają dobrze, mają dużo porażek, można się zastanawiać, czy ich obecne rozwiązania, jeśli chodzi o system gry, są dobre. No, ale Jeremy może się dzięki temu rozwijać – podkreśla Gortat.

- On potrzebował takiego występu, bo jego poprzednie mecze nie wyglądały najlepiej. Jeremy pokazuje, że także na pozycji rozgrywającego ma potencjał, że może kreować grę. Cieszę się, że miał osiem zbiórek, przy jego wzroście to powinno być atutem – mówi o mierzącym 203 cm wzrostu Sochanie były zawodnik Orlando Magic, Phoenix Suns, Washington Wizards i Los Angeles Clippers.

Czy Jeremy Sochan przebije osiągnięcia Marcina Gortata?

Gortat w trakcie 12 lat gry w NBA wystąpił w 892 meczach, w których zdobył 8505 punktów oraz miał 6931 zbiórek – średnio 9,5 oraz 7,7. Czy jego zdaniem Sochan ma szansę, by dogonić jego osiągnięcia?

- Ciężko powiedzieć, chyba za wcześnie na takie oceny – zastanawia się Gortat. – Ale na pewno Jeremy ma lepszy start niż ja – był wybrany z dziewiątym numerem draftu, od początku gra regularnie. Ja pierwsze dwa lata praktycznie siedziałem na ławie, grałem niewielkie minuty.

- Jest jednak jeszcze parę moich fajnych osiągnięć do pobicia w NBA: średnie na poziomie double-double, po kilkadziesiąt takich meczów w sezonie, to ciężkie cyfry do wykręcenia. Do tego siedem sezonów w play-off, sporo meczów w finałach i półfinałach konferencji – wylicza Gortat, który w swoim najlepszym pod względem punktów sezonie 2011/12 miał średnią 15,4 na mecz, a do tego dodawał 10 zbiórek. W sumie były środkowy zaliczył 244 double-double, czyli meczów z minimum 10 punktami i zbiórkami. W 2009 roku grał w finale NBA - jego Orlando Magic przegrali wówczas 1-4 z Los Angeles Lakers.

- Jeremy ma szansę, ma potencjał, by wiele osiągnąć. Wszystko zależy od zdrowia i determinacji – kończy Gortat.

Więcej o:
Copyright © Agora SA