Nowy rekord! Sochan zagrał jak największe gwiazdy NBA. "Wspaniały"

Łukasz Cegliński
Jeremy Sochan, zdobywając 33 punkty przeciw Atlancie Hawks, nie tylko pobił polski rekord NBA należący dotychczas do Marcina Gortata. 20-latek z San Antonio Spurs zaliczył statystyki, które w dziesięciu ostatnich sezonach przydarzyły się tylko dwóm absolutnym gwiazdom najlepszej ligi świata.

Czwartkowy występ Jeremiego Sochana był wręcz fenomenalny – Polak zdobył 33 punkty, miał osiem zbiórek i sześć asyst. Ale największe wrażenie robi jego skuteczność rzutów - 12 celnych na 14 oddanych z gry, w tym świetne 3/3 z dystansu. A do tego - 6/6 z wolnych. Pod tym względem Sochan był bliski perfekcji, właściwie każdy jego rzut znajdował drogę do kosza. I choć w NBA niemal codziennie zdarzają się wybitne indywidualne występy i tzw. linijki statystyczne, na widok których rozszerzają się źrenice, to ta, która napisał przeciwko drużynie z Atlanty Sochan, wygląda naprawdę wyjątkowo.

Zobacz wideo Nowa rola Sochana w San Antonio. "Bardzo poważny eksperyment"

Jeremy Sochan jak Nikola Jokić i Janis Andetokounmpo

W ostatnich 10 sezonach takie mecze - z 33 punktami, ośmioma zbiórkami i sześcioma asyst przy znakomitej, 85 proc. skuteczności z gry i 100 proc. za trzy - rozegrało tylko dwóch koszykarzy: Nikola Jokić i Giannis Antetokounmpo. Mistrzowie i MVP NBA, największe gwiazdy światowej koszykówki.

Pierwszemu udało się to dwukrotnie: w październiku 2018 r. Jokić miał 35 punktów 11 zbiórek i 11 asyst dla Denver Nuggets przeciwko Phoenix Suns - trafił wówczas wszystkie 11 rzutów z gry, miał 3/3 za trzy. Niedawno, 3 listopada, Serb zdobył natomiast 33 punkty, 14 zbiórek i dziewięć asyst z Dallas Mavericks. Miał 14/16 z gry, trafił oba rzuty za trzy.

Antetokounmpo? W lutym 2022 roku Grek zdobył 44 punkty, miał 14 zbiórek i osiem asyst, trafił 15 z 18 rzutów, w tym obie trójki w spotkaniu Milwaukee Bucks z Los Angeles Lakers. To zdobycze imponujące, dużo lepsze od tych Sochana. Ale znaczące jest, że Polak znalazł się w takim gronie.

Gregg Popovich chwali Jeremiego Sochana

Zestawienie nazwiska Polaka z Jokiciem i Antetokounmpo nie oznacza oczywiście, że Sochan już doskakuje poziomem do gwiazd, ale z drugiej strony pokazuje, że jego możliwości są ogromne. Młody zawodnik Spurs od kiedy trafił do NBA, był postrzegany jako koszykarz szalenie wszechstronny - trener Gregg Popovich uznał, że aż w takim stopniu, iż przesunął Sochana z pozycji wysokiego skrzydłowego do roli rozgrywającego. Dla wciąż początkującego w lidze Polaka, który w czwartek rozegrał dopiero 74. mecz w NBA, to duże wyzwanie. Są w tym sezonie mecze, w których grający z piłką Sochan się męczy, ale są też takie, gdy atakuje z większą swobodą.

I tak było w czwartek, kiedy zaprezentował szeroki repertuar zagrań - były w nim dynamiczne wejścia pod kosz, efektowne wsady, sprytne wbiegnięcia, po których otrzymywał podania i zdobywał punkty, do tego trzy celne trójki, które w poprzednim sezonie były jego piętą achillesową. Mecz z Hawks był dopiero trzecim w karierze Polaka, w którym trafił trzy rzuty z dystansu, w poprzednim sezonie trafiał tylko 25 proc. trójek. W obecnym jego skuteczność urosła już do świetnych 42 proc. (16/38).

Słowem, Sochan przypomniał, że ma potencjał do tego, by robić w NBA rzeczy wielkie. W tym sezonie, jak do tej pory, gra nierówno, ale pozytywne wyskoki, na jakie go stać, są imponujące. - Były rzeczy, które mogłem zrobić lepiej, ale ogólnie był to bardzo dobry mecz - oszczędnie podsumował spotkanie Sochan. - Myślę, że to było jego najlepsze spotkanie. Podjął wiele dobrych decyzji, dbał o ruch piłki - dodawał Popovich.

Występ świetny, ale dla Sochana słodko-gorzki

Występ Sochana był świetny, a mógł być jeszcze lepszy - z trzech względów. Po pierwsze: Spurs mogli go wygrać. Dziewięć minut przed końcem prowadzili 115:107 i choć rywale mieli zryw 14:2, to po punktach Sochana był jeszcze remis 123:123. Skończyło się jednak porażką 135:137 - dla drużyny z San Antonio to 13. przegrana z rzędu. Spurs mają bilans 3-15, gorsi w NBA są tylko Detroit Pistons (2-17). Znakomity mecz Sochana jest więc słodko-gorzki.

Po drugie: Polak popełnił pięć strat, w tym jedną w końcówce - Hawks przejęli piłkę po jego złym podaniu i uciekli na cztery punkty. - Muszę czasami zwolnić swoje myślenie. Często zbytnio się spieszę i popełniam straty, jak ta z błędem kozłowania czy faul w ataku. Takie rzeczy mogę wyeliminować - tłumaczył po meczu Polak.

Trzecia rzecz, która może wpłynąć na szerszą ocenę Sochana, to występ Trae Younga. Rozgrywający Hawks, którego Polak często pilnował, zdobył aż 45 punktów, a do tego dodał 14 asyst. To on był gwiazdą meczu, to on błyszczał najmocniej. - Pilnowanie Younga nie jest łatwe, więc generalnie oceniam, że Jeremy spisał się wspaniale - podsumował jednak występ Polaka zadowolony z niego Popovich.

Jeremy Sochan pobił rekord Marcina Gortata

Sochan, poza tym, że pobił swój punktowy rekord kariery - poprzednim był wynik z 28 stycznia, kiedy zdobył 30 punktów przeciwko Phoenix Suns - poprawił najlepsze polskie osiągnięcie w NBA. Przed nim naszym rekordzistą był oczywiście Marcin Gortat, który w sezonie 2013/14 dwukrotnie zdobywał po 31 punktów - przeciwko Toronto Raptors w sezonie zasadniczym, a potem w meczu z Indianą Pacers w play-off.

Kolejny mecz Spurs rozegrają już w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego, na wyjeździe przeciwko New Orleans Pelicans (10-9). Sochan, po życiowym występie w czwartek, będzie pod szczególną obserwacją i bardzo interesujące jest, czy utrzyma dobry poziom. Ostatnio jego forma falowała - przed 33 punktami z Hawks w pięciu poprzednich spotkaniach rzucał odpowiednio cztery, siedem, 19, osiem i 16 punktów.

Polak w tym momencie jest piątym strzelcem Spurs ze średnią 11,6 punktu na mecz, do tego dokłada po 5,5 zbiórki oraz 4,4 asysty. Liderem zespołu jest francuski debiutant Victor Wembanyama, który zdobywa po 19,3 punktu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA