Frustracja narasta. Eksperyment z Sochanem niewypałem? "Nie chcę tego robić, chrzanić to"

Łukasz Cegliński
Fani San Antonio Spurs cedzą przez łzy i zaciśnięte zęby, że w tym sezonie liczy się rozwój, ale dziesięć porażek z rzędu nieraz wymaga od nich "kąpieli oczu". Męczą się i kibice, i koszykarze - w tym Jeremi Sochan w nowej dla siebie roli rozgrywającego. Ale w Teksasie są konsekwentni. - Cóż, ten eksperyment na razie nie jest wielkim sukcesem, ale jest zdecydowanie zbyt wcześnie i byłoby wręcz niewskazane, by określać go porażką - mówi Sport.pl Tom Orsborn z "San Antonio Express News". I dodaje, że frustracja w zespole rośnie.

Bycie kibicem San Antonio Spurs, pięciokrotnych mistrzów NBA z początku wieku, to ostatnio droga przez mękę. Od czterech sezonów drużyna ma ujemny bilans zwycięstw i porażek, jest poza play-off, w ostatnim roku przegrała aż 60 z 82 spotkań, a teraz też szoruje po dnie NBA. Spurs przegrali 10 meczów z rzędu, a ich oglądanie sprawia ból, wywołuje poczucie zniechęcenia, a nawet frustracji.

Zobacz wideo Nowa rola Sochana w San Antonio. "Bardzo poważny eksperyment"

Słabiutki bilans - obecnie to 3-12 - jednocześnie jest i nie jest zaskoczeniem. Nie jest, bo już w poprzednim sezonie Spurs byli bardzo słabym zespołem z najgorszą obroną w historii ligi, do tego niedoświadczonym i bez gwiazd. Ale obecne słabości zaskoczeniem mimo wszystko są, bo po dojściu Victora Wembanyamy - numeru jeden draftu, kandydata na wielką gwiazdę NBA - spodziewano się więcej. 19-letni Francuz, jeśli spojrzymy na statystyki, robi swoje, ale nie jest jeszcze takim liderem młodego zespołu, by prowadzić go do zwycięstw.

- Publicznie koszykarze i trenerzy zachowują optymizm, Keldon Johnson i Gregg Popovich ostatnio nawet z humorem mówili o sytuacji zespołu i starali się zachować perspektywę. Ale z drugiej strony Devin Vassell powiedział nam ostatnio, że przed meczem z Memphis Grizzlies zespół zwołał wewnętrzne spotkanie i to jest znak, że frustracja zdecydowanie zaczyna narastać - mówi Sport.pl Tom Orsborn, dziennikarz "San Antonio Express News", który od lat z bliska przygląda się i opisuje Spurs.

Jeremy Sochan ma momenty zwątpienia. Ale ma też dobre występy

I właśnie w takich, niezbyt przyjemnych, okolicznościach trwa eksperyment z Jeremim Sochanem. 20-letni Polak od początku tego sezonu gra w roli rozgrywającego, co dla gracza występującego dotychczas tylko na skrzydłach jest wielkim wyzwaniem. - Gram w ten sposób po raz pierwszy w życiu, zmiana, która mnie dotyczy, jest w NBA rzadka. Nieczęsto widzi się graczy przechodzących z pozycji wysokiego skrzydłowego na rozegranie - mówił niedawno Sochan dziennikarzom.

- Będą szczerym, to są momenty, w których myślę: "Kurczę, nie chcę tego robić, chrzanić to". Są momenty, w których brakuje mi pewności. Ale są też takie, w których ona jest i po prostu pracuję. Pomaga mi to, że mam zaufanie ze strony trenerów i kolegów.

W środowym, przegranym 102:109 meczu z Los Angeles Clippers Polak wypadł bardzo dobrze, ustanowił swój rekord sezonu - zdobył 19 punktów, a do tego miał pięć zbiórek, siedem asyst i tylko jedną stratę. W czwartej kwarcie zdobył 12 punktów z rzędu, dzięki niemu Spurs gonili Clippers. Po 15 meczach sezonu jego średnie to 11 punktów, 5,5 zbiórki oraz 4,5 asysty. Sochan trafia 42 proc. rzutów z gry, w tym 37 proc. za trzy, średnio notuje też 2,3 straty. Ma wzloty, ma upadki, ale trzyma solidny poziom. A eksperyment z jego udziałem wzbudza zainteresowanie mediów - ostatnio duży analityczny tekst poświeciła Sochanowi ESPN.

Gregg Popovich jest zdeterminowany - eksperymenty i testowanie w San Antonio

- Jeremy jest szczery i bezpośredni, mówiąc o tym, jak trudne jest dla niego uczenie się gry w roli rozgrywającego, a jednocześnie częste bronienie najlepszych graczy rywala - opowiada Tom Orsborn. - To stresujące pod względem fizycznym i mentalnym, ale on jest zdeterminowany, by grać w ten sposób.

Na zdeterminowanego wygląda też Popovich. 74-letni trener, guru szkoleniowców w NBA, trzyma się oryginalnego planu wymyślonego przed sezonem, choć są eksperci - o kibicach nie wspominając - krytykujący takie rozwiązanie. Ich zdaniem brak pewności Sochana negatywnie wpływa na cały zespół. - Cóż, ten eksperyment na razie nie jest wielkim sukcesem, ale jednocześnie jest zdecydowanie zbyt wcześnie i byłoby wręcz niewskazane, by określać go porażką - uważa dziennikarz "San Antonio Express News".

- Jeremy robi postępy jako gracz regulujący tempo gry i momentami bardzo dobrze radzi sobie z kozłowaniem, z pilnowaniem piłki. Jego podania w szybszych atakach wyglądają dobrze, wyzwaniem jest gra w ataku pozycyjnym, kiedy musi dyrygować ruchem i wybierać najlepsze rozwiązania. Ale moim zdaniem może być tylko lepszy, kiedy zacznie w bardziej komfortowy sposób grać z Victorem Wembanyamą, co jest zresztą wyzwaniem dla całej drużyny - dodaje Orsborn. Francuz zdobywa średnio po 18,8 punktu, ma po 9,5 zbiórki oraz 2,6 bloku i jest najważniejszym graczem Spurs, ale jednocześnie wciąż dociera się z zespołem. Przy 224 cm wzrostu, wielkim zasięgu ramion i wyjątkowych umiejętnościach pozwalających mu grać w każdym miejscu boiska, pozostali koszykarze - w tym właśnie rozgrywający Sochan - muszą nauczyć się odczytywania jego ruchów, wykorzystywania możliwości.

Jeremy Sochan idealnie wpisuje się w model nowoczesnej koszykówki

Nauka Sochana nie jest łatwa. Polak ma mecze, w których spisuje się dobrze i organizuje grę zespołu, ale momentami widać, że niektóre ruchy czy też zadania do zrealizowania nie są dla niego naturalne. To jednak nic dziwnego - trafiając do NBA, a także w pierwszym sezonie w lidze, Polak wyróżniał się grą bez piłki. Wyróżniał się dynamiką, która pozwalała mu na szybkie wbiegnięcia pod kosz i otrzymywanie podań w polu trzech sekund, która umożliwiała zbiórki ofensywne i dobitki. Sochan potrafił też zagrać z obwodu po otrzymaniu podania - wtedy wykorzystywał szybki pierwszy krok, by mijać rywali.

Teraz jest zupełnie inaczej. To on ma piłkę w ręce na początku akcji, to on decyduje, w jaki sposób ją rozpocząć. Przy wzroście 203 cm jego kozioł nie jest najpewniejszy, co utrudnia mu dynamiczne wejścia pod kosz lub kreowanie sobie pozycji do rzutu za trzy. Nawiasem mówiąc - Sochan oddaje nieco mniej prób z dystansu niż w poprzednim sezonie, średnio 2,1 na mecz, ale trafia je z lepszą, 37 proc. skutecznością. Próbka jest wciąż niewielka, ale widać postęp w tym, co ćwiczył w lecie.

Biorąc pod uwagę te trudności i skalę wyzwania stojącą przed Sochanem, nasuwa się pytanie: po co w ogóle ten eksperyment? Wątpliwe, by doświadczony Popovich widział w Polaku materiał na klasowego rozgrywającego, pewnych rzeczy nadrobić się nie da. Pomysł musi być inny. - "Pop" zawsze był trenerem, który nie bał się kreatywnych, nowatorskich rozwiązań. I w tym przypadku właśnie o to chodzi - uważa Orsborn. - Spurs wybierali ostatnio w drafcie graczy wszechstronnych z myślą o tym, że w lidze w coraz większym stopniu gra się bez podziału na pozycje. Jeremy wpisuje się w ten model idealnie, więc dlaczego nie sprawdzić go w roli rozgrywającego? W dłuższej perspektywie pomoże mu to stać się po prostu lepszym koszykarzem, być może kolejnym Draymondem Greenem - mówi dziennikarz z San Antonio. Green to wszechstronny skrzydłowy, który pełnił ważną rolę w mistrzowskich Golden State Warriors wspomagając gwiazdy - Stephena Curry'ego, Kevina Duranta, Klaya Thompsona.

Jeremy Sochan: To jest proces, możesz w niego nie wierzyć. Ale drużyna wierzy

I to warto podkreślić - eksperyment z Sochanem to część procesu rozwijania młodych graczy, a nie podział ról na lata. Spurs w perspektywie kilku sezonów chcą zbudować wokół Wembanyamy zespół, który powalczy o mistrzostwo, ale jasne jest, że do tego potrzebne są wzmocnienia w postaci nowych liderów i kolejnych gwiazd. Obecni pierwszoplanowi gracze - Devin Vassell, Keldon Johnson, Zach Collins czy Sochan - to wciąż tylko kandydaci na nich i niewykluczone, że lepiej sprawdzać się będą w ważnych rolach drugoplanowych.

Dlatego patrząc na grę Spurs najlepiej uzbroić się w cierpliwość. Drużyna z San Antonio to wciąż plac budowy i to specyficzny, bo bez sprecyzowanego momentu finiszu. Popovich sprawdza różne rozwiązania, testuje graczy na rozmaitych pozycjach, pozwala szukać komfortowych zachowań Wembanyamie, tłumacząc, że zanim opracuje zagrywki wykorzystujące silne strony Francuza, najpierw chce poznać je w boiskowej praktyce, a nie teorii.

I choć przed sezonem Popovich zapowiadał, że już nie tylko nauka, ale też wygrywanie będą w San Antonio bardzo istotne, to początek rozgrywek pokazuje, że o zwycięstwa będzie trudno. Spurs przegrali 10 spotkań z rzędu, w wielu z nich trwonili wysokie przewagi, tylko w nielicznych byli w grze o zwycięstwo do końca. Ale próbują zachować optymizm i wyciągać wnioski. - To jest proces. Jeżeli w niego nie wierzysz, nie wierz, ale tak właśnie jest. Widzę, że cała drużyna i organizacja w to wierzą - podsumował ostatnie występy Sochan.

Więcej o:
Copyright © Agora SA