Ależ wieści dla Sochana. Znaleźli mu nową rolę. "Będzie przerażający"

Łukasz Cegliński
W czwartym meczu kontrolnym przed sezonem NBA trener Gregg Popovich w końcu pokazał właściwą pierwszą piątkę San Antonio Spurs. Jest w niej Jeremy Sochan, który z meczu na mecz przyzwyczaja się do swojej nowej roli. W spotkaniu przeciwko Houston Rockets najważniejszą jego statystyką było zero.
Mecz San Antonio Spurs - Houston Rockets
screen

Sezon NBA rusza we wtorek 24 października, 30 drużyn finiszuje właśnie z meczami kontrolnymi. Środowe spotkanie z Houston Rockets było czwartym takim spotkaniem dla San Antonio Spurs, ale pierwszym zagranym w miarę na poważnie. W trzech poprzednich trener Gregg Popovich dawał odpoczywać kluczowym graczom, pauzowali m.in. Keldon Johnson, Darius Vassell, Victor Wembanyama, Jeremy Sochan czy Zach Collins. Teraz po raz pierwszy wyszli na parkiet razem i to od razu w pierwszej piątce. - Lepiej niech grają dobrze, bo inaczej będziemy mieli kłopoty. To są nasi duzi chłopcy. Są wysocy, będą zaczynać mecze - zapowiedział już po spotkaniu Popovich.

W ten sposób poznaliśmy jedną z niewiadomych dotyczących Spurs, bo spekulacje na temat pierwszej piątki trwały od początku przygotowań. Na jakiej pozycji zagra Wembanyama, cudowne dziecko francuskiej koszykówki, numer 1 tegorocznego draftu, 19-latek mierzący 224 cm wzrostu? Czy Johnson lub Vassell, któryś z obwodowych liderów, straci miejsce w piątce, by wchodzić z ławki? Czy w pierwszym składzie znajdzie się Sochan, a jeśli tak, to czy rzeczywiście będzie rozgrywającym?

Jeremy Sochan uczy się prowadzić grę. Mało rzutów, żadnej straty

Przeciwko Rockets, a szczególnie w bardzo dobrej pierwszej kwarcie, którą Spurs wygrali aż 32:13, wyglądało to tak, że Sochan rozgrywał, Vassell i Johnson grali na pozycjach obwodowych, Wembanyama był wysokim skrzydłowym, a Collins grał jako środkowy najbliżej kosza. Albo taki był przynajmniej punkt wyjścia, bo w nowoczesnej koszykówce wymienność pozycji jest naturalna, a Popovich ze swoim najmłodszym zespołem w całej NBA idzie krok dalej i tę wymienność podnosi do potęgi. Każdy z jego graczy może znaleźć się z piłką w każdym miejscu parkietu i zawsze ma wiedzieć, co z nią zrobić.

Sochan w roli rozgrywającego wciąż się tego uczy. Ale nic dziwnego, ma dopiero 20 lat i ledwie epizody na tej pozycji w poprzednim sezonie. W środę przeciwko Rockets Polak zagrał solidnie - w 21 minut miał sześć punktów, sześć zbiórek, cztery asysty i przechwyt, ale być może najważniejszą statystyką było zero w rubryce strat. W poprzednim spotkaniu z Rockets Sochan popełnił ich cztery, a nawet gdy zespół piłki nie tracił, to niektóre z jego podań nie były najlepsze. Tym razem jego pewność w grze stała na wyższym poziomie - Spurs popełnili aż 23 straty, ale żadna z nich nie była dziełem Polaka. 

Sochana w roli rozgrywającego chwalił Wembanyama. - Wiadomo, przed każdym z nas długa droga, ale on już jest bardzo mądry i efektywny, a piłka w jego rękach jest bezpieczna. Ma 100 proc. zaufania z mojej strony. I myślę, że sposób, w jaki będzie się rozwijał, będzie przerażający - powiedział Francuz.

Z drugiej strony rola odpowiedzialnego rozgrywającego, który przeprowadza piłkę i rozpoczyna atak, ogranicza trochę rzutowe akcje Sochana. Mniej jest w jego wykonaniu ścięć pod kosz bez piłki, mniej akcji z obwodu, w których gra jeden na jednego po otrzymaniu podania. W środę Polak raptem kilka razy zagrał zdecydowaniej do kosza, oddał tylko pięć rzutów - trafił z kilku metrów po obrocie po indywidualnej akcji, trafił też za trzy, gdy dostał podanie na wolną pozycję. Do tego wykorzystał też rzut wolny.

Victor Wembanyama tym razem trafiał rzadziej. Ale pokazał wyjątkową akcję

Spurs pokonali Rockets 117:103, a najlepiej w ich zespole spisał się tym razem Vassell, który zaczął mecz od trzech celnych trójek i pozwolił drużynie rozpocząć od wyniku 17:1. W sumie zdobył 25 punktów. 15 dodał Wembanyama, który tym razem był nieskuteczny z gry (3/10), ale wymuszał sporo fauli i trafiał wolne (7/8). Francuski fenomen pokazał kilka widowiskowych akcji (wsad, blok, asysta), ale największe wrażenie zrobił wtedy, gdy wyprowadzał kontrę i zakozłował rywalowi między nogami.

Po czterech sparingach Spurs mają bilans 2-2, ich ostatni mecz kontrolny odbędzie się w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego w Oakland - rywalami będą Golden State Warriors. Sezon NBA rusza we wtorek 24 października, Sochan i koledzy inauguracyjny mecz rozegrają w czwartek przeciwko Dallas Mavericks.

Łukasz Cegliński
Więcej o: