Francuski kosmita wylądował w NBA. Od razu wywołał gorączkę

Łukasz Cegliński
Francuski kosmita wylądował na parkietach NBA. Na razie w meczu przedsezonowym, ale już w stylu, który zrobił wrażenie. Victor Wembanyama zdobył 20 punktów dla San Antonio Spurs w wyjazdowym meczu z Oklahoma City Thunder, pokazał kilka efektownych akcji. Jeremy Sochan popisy młodszego kolegi oglądał zza ławki rezerwowych.

- Wdech, wydech. Wdech, wydech - apelował przed meczem do kibiców San Antonio Spurs były koszykarz zespołu, a obecnie ekspert telewizyjny Sean Elliott. Apelował o spokój, bo gorączka, ekscytacja związana z Victorem Wembanyamą, jest wśród fanów w Teksasie wysoka. Zresztą nie tylko wśród fanów - dziennikarze "San Antonio Express News" wyliczyli, że przez nieco ponad 100 dni, które upłynęły od wyboru z pierwszym numerem draftu francuskiego talentu, opublikowali ponad 130 artykułów, które zawierały w tytule "Victor Wembanyama" i ponad 20 kolejnych z powszechnym już zdrobnieniem "Wemby".

Zobacz wideo Niepokojące informacje przed meczem reprezentacji Polski

Ale nie ma się co dziwić. 19-letni Francuz mierzący 224 cm wzrostu ma tak wielkie talent i możliwości, że określany jest najbardziej wyczekiwanym graczem NBA od czasów LeBrona Jamesa. Przed poniedziałkowym, pierwszym przedsezonowym meczem Spurs, nie brakowało opinii, że żaden mecz kontrolny w historii ligi nie wzbudził takiego zainteresowania, jak starcie Oklahoma City Thunder z drużyną z San Antonio. Oczywiście ze względu na "Wemby'ego".

Wembanyama wyszedł w pierwszej piątce Spurs jako wysoki skrzydłowy grający obok środkowego Zacha Collinsa, ale w jego grze pozycje właściwie nie mają znaczenia. Sam "Wemby", pytany o najlepsze dla niego miejsce na boisku, apeluje, by nie zamykać go w sztywnych ramach, tylko dać wolną rękę. I trener Gregg Popovich najwyraźniej myśli podobnie, bo nie minęło pół pierwszej kwarty, a Wembanyama pokazał każdy rodzaj akcji - wejście z obwodu zakończone podaniem, rzut za trzy, dobitkę spod samej obręczy, wsad w kontrze, blok, próbę zagrania akcji tyłem do kosza, wejście z obwodu zakończone punktami i faulem rywala. I nawet jeśli nie wszystkie z tych akcji były udane, to pokazały szeroki, właściwie nieskończony wachlarz możliwości nastoletniego Francuza.

- On w każdym meczu pokaże coś, po czym pokręcicie głową i powiecie "Wow, żartujesz?" - powtarzali w ostatnich dniach kolejni koszykarze Spurs i wiedzieli, co mówią. Bo z jednej strony czytaliśmy o Wembanyamie, że na boisku potrafi zrobić wszystko, widzieliśmy dziesiątki wycinków jego akcji, ale z drugiej - jego możliwości wciąż wydają się nieograniczone. A niektóre akcje sprawiają, że oczy otwierają się wyjątkowo szeroko.

Weźmy krótki fragment drugiej kwarty - najpierw Francuz zagrał jeden na jednego z obwodu: dwa kozły w prawo, szybki piwot na lewą rękę, a potem efektowny, dostojny zawijas lewą ręką w powietrzu i celny rzut o tablicę. Omijany w tej ostatniej fazie akcji Chet Holmgren mierzy 216 cm wzrostu, ale "Wemby" ma taki zasięg, że nic sobie z tego nie robił. Przypomnijmy - sam ma 224 cm.

Chwilę później Wembanyama trafił dwie szybkie trójki - obie ze środkowego pasa boiska, po tym, jak szukał piłki, wybiegając zza zasłon, niczym typowy obwodowy. Do przerwy miał 7/9 z gry, a do 18 punktów dodał trzy zbiórki, dwa przechwyty i blok.

Po przerwie grał już mniej, Popovich ostrożnie zarządzał jego wysiłkiem w pierwszym zetknięciu z NBA. W sumie "Wemby" spędził na boisku tylko 19 minut - skończył mecz z 20 punktami i pięcioma zbiórkami. Trafił osiem z 13 rzutów z gry, w tym miał 2/5 za trzy. Dodał też dwa przechwyty i blok, miał cztery straty, popełnił dwa faule. - Nie mieliśmy na niego jakiegoś specjalnego planu. Po prostu zagrał w koszykówkę, co lubi i umie robić - powiedział po meczu o "Wembym" Popovich.

Ale nie tylko Wembaynama pokazał w tym meczu możliwości nazywane kosmicznymi, nie tylko on ma być nowym ligowym jednorożcem, czyli graczem wymykającym się definicjom. Wspomniany Holmgren, 21-letni gracz Thunder, rok temu był drugim numerem draftu, ale stracił cały sezon z powodu kontuzji i dopiero czeka na debiut w NBA - w poniedziałek pokazał, że też będzie graczem wyjątkowym. Swobodne wejścia pod kosz, przeprowadzanie piłki przez całe boisko, rzuty z dystansu - Oklahoma City też ma młodego dryblasa, z którym wiąże ogromne nadzieje. W poniedziałek Holmgren zdobył 21 punktów i miał dziewięć zbiórek w ledwie 16 minut. Starcie jednorożców, nawet jeśli Wembanyama i Holmgren nie grali bezpośrednio przeciwko sobie, było satysfakcjonujące.

Mecz zakończył się wynikiem 122:121 dla Thunder. Poza Holmgrenem najlepszym strzelcem gospodarzy byli Luguentz Dort i Isaiah Joe, którzy rzucili po 14 punktów, dla Spurs - poza Wembanyamą - najlepiej punktowali Collins i Malaki Branham, zdobywcy 15 punktów. Jeremy Sochan, reprezentant Polski, który szykuje się do swojego drugiego sezonu w NBA, w poniedziałek dostał od Popovicha wolne, podobnie jak lider Spurs Keldon Johnson. Jak podano, obaj są lekko obolali po trudach przygotowań w ostatnich dniach. Pauzował też najlepszy gracz Thunder - Shai Gilgeous-Alexander.

Sezon NBA rusza 24 października - Spurs swój pierwszy mecz rozegrają dwa dni później u siebie z Dallas Mavericks. Do tego czasu czekają ich jeszcze cztery spotkania kontrolne - u siebie z Miami Heat oraz dwukrotnie z Houston Rockets oraz na wyjeździe z Golden State Warriors.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.