Popovich ma "problem" z Sochanem. "Jeśli ktoś może mi pomóc, będę wdzięczny"

- Jeśli ktoś z was może mi w tym pomóc, będę wdzięczny - tak na pytanie o wpasowanie Jeremiego Sochana w taktykę San Antonio Spurs odpowiedział legendarny trener Gregg Popovich. Ale to pozytywny ból głowy, bo 20-letni skrzydłowy daje drużynie szereg opcji w obronie i w ataku.

- Kiedy poczuje pan irytację kolejnymi pytaniami o Victora Wembanyamę? - zapytał jeden z dziennikarzy Gregga Popovicha na tradycyjnym, otwierającym przygotowania do sezonu spotkaniu z mediami. - Już ją czuję - odparł we właściwy sobie sposób 74-letni trener. Prawdopodobnie z przymrużeniem oka, choć rzeczywiście nad Wembanyamą w poniedziałek się nie rozwodził. Dwóch francuskich dziennikarzy wręcz zgasił, gdy ci pytali o kwestie związane z 19-letnim debiutantem.

Zobacz wideo Osobiste wyznanie Joanny Jędrzejczyk: Dlaczego mam się tego wstydzić?

Wembanyama - czy po prostu Wemby, jak w skrócie mówią o francuskim fenomenie w San Antonio - wzbudza zainteresowanie tak wielkie, jak jego wzrost. Utalentowany nastolatek, numer jeden draftu, któremu pisana jest wielka kariera, mierzy 224 cm i wyraźnie przerasta kolegów z drużyny także pod względem popularności, choć w NBA jeszcze nie zagrał. Podczas poniedziałkowego spotkania z mediami spokojnie i z namysłem opowiadał o swoich oczekiwaniach i wyzwaniach, dzielił się przemyśleniami na temat San Antonio, Spurs oraz europejskiej koszykówki. Obecni na tzw. media day w San Antonio dziennikarze pisali potem głównie o nim i trudno się dziwić - Wembanyama ma być jak Tim Duncan, który w trakcie długiej kariery poprowadził Spurs do pięciu tytułów mistrzowskich.

Te tytuły to jednak kwestia dalszej przyszłości, na razie Wemby ma pomóc dźwignąć zespół, który w ostatnim sezonie był jednym z najgorszych w lidze. Fatalna obrona, tylko 20 zwycięstw w 82 meczach, długie serie porażek - zły humor fanom Spurs poprawiały przebłyski młodych graczy, w tym Jeremiego Sochana.

20-letni Polak w poprzednim, debiutanckim sezonie rozkręcał się z miesiąca na miesiąc. Zaczął powoli, ale z czasem zyskiwał pewność siebie - zachwycał efektownymi wsadami, agresywnie walczył pod koszami, pod koniec stycznia zagrał znakomity mecz z Phoenix Suns, w którym zdobył 30 punktów, miał osiem zbiórek i pięć asyst. W marcu, zanim z gry nie wyeliminowała go kontuzja, zdobywał już średnio po 16,7 punktu oraz 7,8 zbiórki.

Teraz Sochan, obok Keldona Johnsona, Dariusa Vassela oraz Zacha Collinsa, ma być jednym z tych, którzy wspólnie z Wembanyamą zaczną wygrywać mecze. - Rozwój i nauka są ważne, ci chłopcy tego potrzebowali. Zrobili postępy, mieli dobre momenty nawet w przegranych meczach. Teraz, kiedy dodajemy gracza takiego jak Victor, nasze nadzieje wyglądają lepiej - mówił Popovich i podkreślił: "W tym sezonie obok rozwoju ważne będą już zwycięstwa. Wygranie większej liczby meczów to cel zasadny i konieczny".

Dla Popovicha wyzwaniem będzie wprowadzenie Wembanyamy do NBA i wpasowanie go do zespołu, znalezienie dla niego najlepszego miejsca na boisku. Francuski dryblas możliwości ma unikalne - może grać jako środkowy, ale równie dobrze na obu skrzydłach. To, jak będzie wykorzystywany, wpłynie też na rolę Sochana, który już w poprzednim sezonie dał się poznać jako gracz szalenie wszechstronny w obronie i w ataku. Polak grał głównie na skrzydłach, ale Popovich sprawdzał go także w roli rozgrywającego.

- Jak zamierzacie dopasować teraz do tej układanki wokół Wemby'ego Sochana? - zapytał trenera Spurs jeden z dziennikarzy? - Jeśli ktoś z was może mi w tym pomóc, będę wdzięczny - żartobliwie zaczął odpowiadać Popovich. - On może grać na pozycjach od jedynki do czwórki. W zależności od okoliczności, od rywala czy kontuzji, widzę go nawet grającego jako środkowy w niskim ustawieniu - dodał trener, który mówiąc o Sochanie, użył też porównania do tzw. utility infielder w baseballu, czyli wszechstronnego gracza, który może zagrać na różnych pozycjach w polu i umożliwia ustawienie innych zawodników w taki sposób, by wykorzystać ich silne strony.

Dlatego w rozpoczynających się 9 października meczach kontrolnych po Sochanie i Spurs możemy się spodziewać najróżniejszych kombinacji taktycznych. Polak podkreśla, że w lecie koncentrował się na trzech elementach treningu: fizycznym wzmocnieniu na siłowni, poprawie skuteczności rzutu oraz grze z piłką. To ostatnie sugeruje, że w jeszcze większym wymiarze będzie próbowany w roli rozgrywającego.

- Dopiero niebo jest dla niego granicą - ocenia Sochana Popovich. - Jest bardzo waleczny, radzi sobie, grając z piłką, jest jednym z naszych najlepszych podających, znajduje kolegów na wolnych pozycjach, będzie miał ważną rolę w kwestii dyktowania tempa, przyspieszania gry. Bardzo, bardzo dobrze będzie się go oglądało.

Pierwszy mecz kontrolny Spurs rozegrają 9 października w Oklahoma City, potem zmierzą się z Miami Heat i dwukrotnie z Houston Rockets u siebie oraz na wyjeździe z Golden State Warriors. Inauguracyjne spotkanie rundy zasadniczej koszykarze z San Antonio zagrają 26 października u siebie z Dallas Mavericks.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.