Niesamowita historia Rafała Jucia. Z Warszawy do Denver i po mistrzostwo NBA

Łukasz Cegliński
Gdy miał 11 lat, pod jego blokiem wybudowano boisko do koszykówki. Gdy miał lat 21, zaszokował guru skautów NBA znajomością rynku talentów. Teraz Rafał Juć ma 31 lat i jako pracownik Denver Nuggets przytulił puchar za mistrzostwo NBA.

W poniedziałek Nuggets pokonali Miami Heat 94:89 i było to ich czwarte zwycięstwo w finale NBA. Rywalizację wygrali 4-1 i sięgnęli po tytuł po raz pierwszy w historii klubu. Świętuje Nikola Jokić, zjawiskowy środkowy z Serbii, świętuje Rafał Juć, polski skaut, który ma swoje zasługi w tym, że Jokić trafił do Denver.

Zobacz wideo Anna Lewandowska we freak fightach? Peszko: To jest mocne

31-letni Juć zajmuje się wyszukiwaniem i oceną koszykarskich talentów. Lata po świecie, ogląda setki meczów i treningów, pisze raporty, szacuje możliwości rozwoju młodych graczy, wnioski przedstawia szefom Nuggets, a oni biorą je pod uwagę, planując ruchy w corocznym naborze do NBA.

W 2014 roku Nuggets wybrali w drafcie Nikolę Jokicia. Z dalekim, 41. numerem. W Serba mało kto wierzył, ale w Denver dostrzeżono jego potencjał. Jednym z pierwszych, który go zauważył, był właśnie Juć. Było to jeszcze zanim rozpoczął pracę w Nuggets, kiedy jako młody chłopak dopiero szukał swojego miejsca w świecie wielkiej koszykówki. Jokicia oglądał w 2013 roku, w trakcie mistrzostw świata do lat 19

– Nie wyglądał wówczas na kogoś, kto dojdzie do tego miejsca – wspominał kilka lat później Juć na łamach "The Athletic". – Oczywiście, wynotowałem, że jest graczem, który ma szansę na zrobienie kariery, ale nie sądziłem, że 12 miesięcy później będziemy o nim rozmawiać jako o potencjalnym graczu NBA. Wówczas niewiele jeszcze o nim wiedziałem, ale zauważyłem jedno – jaki postęp robi. I to z meczu na mecz - mówił o Jokiciu.

Ale wróćmy do Jucia. Dla warszawianina rok 2013 też był kluczowy, jeśli chodzi o jego przyszłość. Koszykówką zainteresował się 10 lat wcześniej, gdy pod jego blokiem przy ul. Grzybowskiej wybudowano boisko. Zaczął grać, oglądać NBA w telewizji i mecze polskich lig w Warszawie. Był wolontariuszem na mistrzostwach Europy do lat 20, swoimi obserwacjami dzielił się na Twitterze, poznawał nowych zawodników, z czasem także skautów… I nagle przyszedł 24 stycznia 2013 roku, który można uznać za przełom na jego drodze w zawodowej karierze.

Najważniejsze 60 sekund w karierze Rafała Jucia

Grupa skautów, czyli poszukiwaczy talentów z NBA, oraz czołowi agenci z Europy spotkali się na kolacji w restauracji w litewskich Szawlach, gdzie odbywał się turniej Nike dla koszykarzy do lat 18. Do stołu siadł także Juć, który na Litwę pojechał nocnym autobusem, prosto z dworca poszedł na halę, a potem dzięki kilku znajomym osobom wszedł na wspomniane spotkanie.

- Kim jest ten dzieciak i co tu robi? - spytał nagle Rich Sheubrooks z Utah Jazz, guru skautów NBA. - Spokojnie, to mój człowiek - odpowiedział mu Yarone Arbel, szef skautingu w klubie z Nowego Orleanu, który już Jucia znał. - Zaufaj mi, on ma sporą wiedzę. Zresztą jak chcesz, to go o coś zapytaj - dodał Arbel. Sheubrooks zastanowił się tylko kilka sekund. - Siądziesz z nami, a ja za ciebie zapłacę, ale teraz masz 60 sekund, by powiedzieć mi, którzy zawodnicy spoza USA zagrają w tym roku w Nike Hoop Summit.

Nike Hoop Summit to coroczny turniej w Portland, na którym najlepsi młodzi koszykarze świata trenują, prezentują się skautom i rozgrywają mecz USA - Reszta Świata. - Proszę pana, przecież ja wiem, że to pan wybiera i zaprasza zawodników – powiedział Juć. - Zostało ci 45 sekund, lepiej zaczynaj - usłyszał w odpowiedzi.

Juć wymienił 12 nazwisk. Cisza trwała tylko moment. Sheubrooks wstał i z nieukrywanym zdziwieniem powiedział: - Nie wierzę, właśnie tych 12 graczy zaprosiłem...

Sheubrooks zapłacił nie tylko za kolację Jucia, ale także za jego wylot do Portland na Nike Hoop Summit. I przez drugą część sezonu 2012/2013 Juć obserwował już zawodników dla Jazz. A Sheubrooks, guru amerykańskich skautów, mówił wszystkim, że zna takiego fajnego chłopaka z Polski.

Kiedyś MKS Ochota - Shmoolky, teraz mistrzostwo NBA

Od tego momentu wszystko potoczyło się bardzo szybko. W lipcu 2013 roku, w trakcie mistrzostw Europy do lat 20, Juć zobaczył, że na telefonie wyświetla mu się amerykański numer. - Odbieram, a tu przedstawia się Arturas Karnishovas, asystent menedżera Nuggets. Ledwo w to uwierzyłem, bo to jeden z moich ulubionych graczy – opowiadał "Gazecie Wyborczej". - Arturas powiedział, że choć nigdy mnie osobiście nie poznał, to wiele o mnie wie. I że chciałby mnie zaprosić do udziału w konkursie na stanowisko skauta Nuggets. Zapytał, czy jestem zainteresowany. Byłem. I byłem bardzo podekscytowany.

Pracę w Nuggets zaczął od przygotowania sześciogodzinnej prezentacji z materiałem wideo, na której podstawie wspólnie wybrano 20 koszykarzy z roczników 1992-1995, którymi Nuggets powinni się interesować w kontekście draftu w 2014 roku. - Teraz muszę każdego z nich odwiedzić, porozmawiać z nim, z agentem, z ludźmi w klubie, zdobyć na jego temat określone informacje, obejrzeć mecz i trening z jego udziałem i przesłać specjalny raport do bazy. Nazwisk tych zawodników zdradzać nie mogę – mówił wówczas Juć, ale dziś wiadomo, że na tej liście musiał być urodzony w 1995 roku Jokić.

Dziś Juć nie jest początkującym debiutantem na salonach NBA, jest już doświadczonym pracownikiem najlepszej ligi świata. Przez ostatnie lata pomagał także reprezentacji Polski, w której był członkiem sztabu szkoleniowego, komentował mecze polskiej ekstraklasy i Euroligi jako ekspert Polsatu Sport, doradzał w procesie wyboru zawodników pierwszoligowym Dzikom Warszawa, które kilka tygodni temu awansowały do ekstraklasy.

Zresztą Dziki to klub, który powstał na bazie MKS Ochota – drużyny, w której jako nastolatek występował Juć. Gdy w 2013 roku pisałem do "Gazety Wyborczej" artykuł o jego niesamowitej karierze, zakończyłem go tak: "W środę wieczorem Juć oglądał trzecioligowy mecz swojego MKS-u Ochota z drużyną Shmoolky. Gdzie będzie za 10 lat?"

Minęło 10 lat. Rafał Juć jest mistrzem NBA.

Więcej o:
Copyright © Agora SA