Sochan sprawił sobie prezent na urodziny. Cacuszko za 1,2 mln złotych. Co za moc!

Jeremy Sochan w sobotę 20 maja będzie obchodził dwudzieste urodziny. Koszykarz San Antonio Spurs postanowił zrobić sobie prezent nieco wcześniej, czym pochwalił się w mediach społecznościowych. Zawodnik zapozował na tle nowego i piekielnie drogiego samochodu.

Jeremy Sochan ma za sobą pierwszy sezon w najlepszej lidze koszykarskiej świata, czyli NBA. Polak, który podczas ubiegłorocznego draftu trafił do San Antonio Spurs, prezentował się na parkiecie całkiem dobrze. Niestety nie zdołał dokończyć rozgrywek, a wszystko przez kontuzję kolana, którą odniósł pod koniec sezonu

Zobacz wideo Fornal o finale LM: Fajnie będzie pokazać, że polska siatkówka stoi na wysokim pziomie

Jeremy Sochan sprawił sobie urodzinowy prezent. Okazały. Cena robi wrażenie

Gra na parkietach NBA przełożyła się na solidne wpływy na konto, które pozwoliły Sochanowi realizować marzenia. Koszykarz już na początku sezonu zdał egzamin na prawo jazdy, a później kupił pierwszy samochód. Wybór padł na Audi RS5 Sportback, które zawodnik sprawił sobie za pierwszą otrzymaną wypłatę.

Teraz Polak pochwalił się w mediach społecznościowych najnowszym nabytkiem, który kupił w ramach prezentu na obchodzone w sobotę 20 maja dwudzieste urodziny. Zawodnik San Antonio Spurs postawił na samochód z wyższej półki, a konkretnie Porsche 911 GT3 RS. Wartość nowego modelu w naszym kraju wynosi ponad 1,2 mln złotych. Wrażenie robi również moc maszyny, która od zera do setki rozpędzi się nawet w 3,2 sekundy, a jego prędkość maksymalna to nawet 296 km na godzinę.

Jeremy Sochan z nowym samochodemJeremy Sochan z nowym samochodem Jeremy Sochan/Instagram (screen)

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Sochan w pierwszym sezonie w NBA wykręcił solidne statystyki. W sezonie zasadniczym zdobywał średnio 11 punktów na mecz, do których dorzucił 5,3 zbiórki oraz 2,5 asysty. Polak wypracował sobie silną pozycję w zespole, o czym świadczą słowa skauta Denver Nuggets Rafała Jucia. -  Na początku marca miałem okazję być w San Antonio, przez tydzień obserwować jego funkcjonowanie w zespole. Wszyscy wypowiadali się o nim w superlatywach, do tego stopnia, że koszulki z jego nazwiskiem już w marcu były wyprzedane do końca sezonu i nie można było się spodziewać kolejnych transz. Stał się ulubieńcem kibiców i szatni - stwierdził. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.