Sochan zadrwił z Westbrooka i dostał w twarz. Cegła prosto w nos

Łukasz Cegliński
Miało być pierwsze spotkanie z LeBronem Jamesem, ale "Król" odpoczywał, więc Jeremy Sochan mógł się koncentrować na rywalizacji z Russellem Westbrookiem. Przed sezonem 19-letni debiutant w żartach zadrwił z gwiazdy Los Angeles Lakers, w niedzielę do śmiechu mu nie było. Nie tylko dlatego, że dostał od Westbrooka piłką w twarz.

Były wsady, były zbiórki, były niezłe akcje w obronie. Była też gra na różnych pozycjach, bo Jeremi Sochan zaczął jako wysoki skrzydłowy, ale potem przez moment grał i jako rozgrywający, i jako środkowy. W sumie było 26 minut, a w ich trakcie – 12 punktów, sześć zbiórek i trzy przechwyty. Była też 10. porażka w ostatnich 11 meczach – San Antonio Spurs przegrali w Los Angeles z Lakers 92:123. W obecności kilku gwiazd Hollywood, m.in. Anthony'ego Kiedisa i Flea, muzyków Red Hot Chili Peppers.

Zobacz wideo Jeremy Sochan. Niezwykła historia! Kiedy znów zagra w reprezentacji Polski?

Największej gwiazdy jednak zabrakło. Czekaliśmy na pierwszy w karierze Sochana mecz przeciwko LeBronowi Jamesowi, poczekamy nieco dłużej. Kilka godzin przed niedzielnym spotkaniem Los Angeles Lakers ogłosili, że ich gwiazdor opuści jednak czwarty kolejny mecz, uraz mięśniowy nie został jeszcze w pełni wyleczony. Być może LeBron będzie zdrowy pod koniec tygodnia, kiedy Lakers przyjadą do San Antonio na mecze w piątek i sobotę.

Lakers, choć są na szarym końcu tabeli Zachodu, mają jednak inne gwiazdy poza LeBronem. W niedzielę bardzo dobrze zagrał Anthony Davis, który zdobył 30 punktów i miał 18 zbiórek oraz mocno zablokował Sochana w jednej z pierwszych akcji. Nie tak imponująco, ale przyzwoicie wypadł Russell Westbrook, który do 10 punktów dodał 10 asyst. Ale to właśnie na niego w kontekście Sochana patrzyliśmy dokładniej. Wydarzy się coś między nimi, czy jednak nie?

The Malice at the Palace"Kubek piwa zmienił wszystko". Dantejskie sceny i śledztwo dłuższe niż przy morderstwie

Podanie Westbrooka trafiło Sochana w twarz

To była jedna z najgłośniejszych akcji Sochana przed sezonem NBA. Koszykarze Spurs uczestniczyli w zabawie polegającej na tym, że zgadywali hasła na podstawie podpowiedzi kolegów. – Russell Westbrook miał ich dużo – podpowiedział Sochanowi Malaki Branham, inny debiutant w Spurs. – Cegieł? – błyskawicznie odpowiedział Polak. I wywołał poruszenie w sieci, bo chodziło o triple-double, których Westbrook jest mistrzem, a nie o bardzo niecelne, odbijające się od tablicy rzuty. Krytykowanemu od dawna Westbrookowi one się rzeczywiście często zdarzają, ale żeby 19-letni debiutant czekający na pierwszy mecz w lidze w ten sposób zadrwił z gwiazdy?

W niedzielę w Los Angeles Sochan spotkał się w NBA z Westbrookiem po raz pierwszy i mógł sprawdzić, kto częściej rzuca cegłami. Bo nie ma wątpliwości, że reprezentant Polski z dystansu „cegli" na potęgę – OK, trafia w obręcz, a nie w samą tablicę, ale to marne pocieszenie, bo przed niedzielnym meczem miał 6/36 za trzy, a przeciwko Lakers spudłował trzy kolejne rzuty. 15 proc. w sezonie? Dużo gorzej niż Westbrook, który w sezonie trafia 32 proc. rzutów z dystansu – choć tylko 40 proc. wszystkich z gry.

Na boisku interakcji między nim a Sochanem nie było widać, choć skrzydłowy Spurs pilnował Westbrooka w kilku akcjach. Raz nawet udało mu się dobrze przeciąć podanie i wyprowadzić kontrę, z której jednak nic nie wyszło. W drugiej połowie też przez moment grali przeciwko sobie i w jednej z akcji rozgrywający Lakers trafił Sochana piłką w twarz. Podawał pod kosz, ale nieprecyzyjnie. Cóż, można powiedzieć, że utarł debiutantowi nosa.

To, co Sochanowi niewątpliwie wyszło, to była pierwsza połowa, w której Polak był aktywny, ruchliwy, skuteczny pod koszem – zarówno jeśli chodzi o walkę o zbiórki, jak i kończenie akcji. W trzeciej kwarcie Sochan zagrał tak, jak cały zespół. – Są mentalnie nieobecni – mówił komentujący mecz Sean Elliott, były koszykarz Spurs. Po 36 minutach Lakers prowadzili 95:67.

W czwartej kwarcie prowadzący w tym meczu Spurs asystent trenera Brett Brown - Gregg Popovich był z zespołem w hali, ale przed spotkaniem poczuł się źle i postanowił odpocząć - wpuścił Sochana jeszcze na kilka minut i ten wreszcie się przełamał. Zdobył punkty z wejścia kończąc szybszą akcję zespołu, ale rzut wolny po faulu spudłował. Chwilę później jego trójka doleciała tylko do przedniej obręczy, ale przechwyt i wsad w kolejnej akcji osłodziły mniej udane akcje.

- Nowy dzień, kolejna szansa na to, by się rozwijać. Kocham was wszystkich, życzę wam błogosławionego dnia - napisał na Twitterze jeszcze przed meczem Sochan. I znając jego pozytywne podejście do życia, nawet z piątej z rzędu bardzo wysokiej porażki zespołu na pewno wyciągnie coś pozytywnego. Choćby to, że po serii pięciu meczów na wyjeździe Spurs w końcu wracają do domu.

Drużyna z San Antonio ma bilans 6-12 i zajmuje trzecie od końca miejsce w tabeli Zachodu NBA. Lakers, dla których zwycięstwo ze Spurs było trzecim z rzędu, są tuż za pokonanym w niedzielę rywalem - mają bilans 5-10.

Więcej o: