Jeremy Sochan rozpoczął kolejny mecz San Antonio Spurs w wyjściowej piątce. Pod nieobecność chorego Tre'a Jonesa, Polak miał okazję zagrać na pozycji rozgrywającego. To cenne doświadczenie, gdyż naprzeciwko niego znalazł się jeden z najlepszych koszykarzy występujących na tej pozycji, legenda NBA, Stephen Curry.
Nasz jedynak w najlepszej lidze świata w starciu z aktualnymi mistrzami zaprezentował się z dobrej strony. Zdobył 12 punktów i miał siedem zbiórek. Choć grał na rozegraniu, nie zaliczył żadnej asysty. Spudłował też wszystkie rzuty za trzy (próbował trzykrotnie). Mimo to był drugim najskuteczniejszym zawodnikiem Spurs w tym meczu. Więcej, 15 punktów, rzucił tylko Keldon Johnson. Tyle samo punktów co Sochan, zanotował jeszcze Keita Bates-Diop.
Statystyki młodych graczy Spurs bledną jednak przy tych gwiazd Golden State Warriors. Podopieczni Steve'a Kerra zdominowali rywalizację od samego początku. Już pierwszą kwartę wygrali przewagą siedmiu punktów, a na przerwę schodzili 61:45. Przewagę powiększali sukcesywnie w trzeciej i czwartej kwarcie. Ostatecznie zdemolowali Spurs i wygrali różnicą aż 37 punktów 132:95.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Prym w zespole Warriors wiódł Jordan Poole, który zastępował odpoczywającego Klaya Thompsona. 23-latek zdobył 36 punktów, zanotował dwie zbiórki i dwie asysty. Wykorzystał 13 z 20 rzutów, do tego aż pięć razy trafiał za trzy punkty. 17 punktów dla Warriors zdobył też Anthony Lamb. Swoje zrobił również niezawodny Stephen Curry, który rzucił 16 punktów, miał po pięć zbiórek i asyst.
Po tym meczu obie drużyny mają identyczny bilans, 6 zwycięstw i 8 porażek. Wyżej w tabeli Konferencji Zachodniej są jednak lepiej punktujący Golden State Warriors. Ekipa z Kalifornii zajmuje 11. miejsce. San Antonio Spurs, którzy zanotowali już czwartą porażkę w ostatnich pięciu meczach, spadli na 13. miejsce.
Wracając do Jeremy'ego Sochana, warto zauważyć, że zaliczył on już trzeci mecz z rzędu z dwucyfrowym wynikiem punktowym. Spurs nie radzą sobie najlepiej, ale Polak się rozwija, co najważniejsze. Zadowolony z jego postawy w meczu z GSW był także trener Gregg Popovich. - Dobrze sobie poradził. To duży krok dla kogoś tak młodego, zagrać na rozegraniu, szczególnie przeciwko takiemu zespołowi jak Golden State. To dla niego świetne doświadczenie, uwielbiam to - podsumował krótko szkoleniowiec.
San Santonio Spurs kolejny mecz rozegrają już w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. Czeka ich wyjazdowe starcie z Portland Trail Blazers, jedną z najlepszych ekip zachodu (bilans 9-4).