Bił żonę do nieprzytomności, NBA zamiata sprawę pod dywan. "Dusił ją, aż bezwładnie opadła"

Piotr Wesołowicz
Koszykarz NBA Miles Bridges znęcał się nad żoną, ale może się okazać, że nie spadnie mu włos z głowy. Władze ligi od lat zapowiadają walkę z przemocą domową, a potem biorą na przeczekanie. A na Bridgesa czeka już fortuna. Chętnych, by obsypać go dolarami i zaoferować umowę nie zabraknie.

Policjanci zatrzymali Bridgesa w ostatnią środę. Pod jego dom w Los Angeles radiowóz podjechał już dzień wcześniej, późnym wieczorem, tuż po tym jak jego żona Mychelle Johnson zadzwoniła pod 911.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Koszykarz zdążył uciec, ale ukrywać się nie było sensu. W środę po południu sam zgłosił się na policję. Został zatrzymany w związku z naruszeniem Kodeksu karnego dotyczącego "przemocy intymnej z obrażeniami". Z lokalnego aresztu wyszedł niemal od razu, wpłacając 130 tys. dol. kaucji.

Dusił żonę, aż bezwładnie upadła

O tym, jaki dramat kryje się pod formułką paragrafu 273.5(a), dowiedzieliśmy się dwa dni później, gdy Mychelle Johnson opublikowała na Instagramie zdjęcia ze szpitala. Lekarze zdiagnozowali u niej złamanie kości nosowej, stłuczone żebra, licznie siniaki, nadwyrężone mięśnie szyi oraz poważne wstrząśnienie mózgu. Bridges dusił żonę do momentu, aż straciła przytomność i bezwładnie upadła.

 

Mychelle Johnson nie zamierzała przemilczeć "kłótni, która przerodziła się w rękoczyny". "Nie mam nic do udowodnienia światu, ale nie pozwolę, aby ktoś, kto zrobił coś tak strasznego, nie miał z tego powodu wyrzutów sumienia i przedstawiał się w zupełnie innym świetle. Nie pozwolę, aby ludzie wokół niego nadal mnie uciszali i dalej kłamali, aby chronić tę osobę" – napisała na Instagramie. Dodała: "Nie będę milczeć, by chronić innych, cenię siebie i moje dzieci bardziej niż czyjś wizerunek".

A wizerunek to coś, na czym Bridgesowi zależy szczególnie, zwłaszcza teraz. 24-letni koszykarz Charlotte Hornets (klub, którego właścicielem jest Michael Jordan, wybrał go w drafcie w 2018 r. z numerem 12.) ma za sobą najlepszy rok w karierze – zdobywał ponad 20 punktów, zaliczał po siedem zbiórek i niemal cztery asysty. Dlatego latem liczył na skok na kasę. Bridges jest wolnym zawodnikiem, mówiło się, że w NBA znajdą się kluby gotowe zaoferować mu maksymalną umowę w wysokości 173 mln dol. za pięć lat gry.

Choć część mediów pisze, że Bridges w ten sposób zaprzepaścił szansę na wielką karierę i pieniądze, amerykańscy aktywiści obawiają się, że może nie spaść mu nawet włos z głowy. Ich obawy są słuszne.

Gdy w sierpniu 2010 r. Lance Stephenson został oskarżony o zepchnięcie swojej dziewczyny ze schodów w jej bloku na Brooklynie, miał dopiero 19 lat i karierę przed sobą. Według raportów policyjnych Stephenson złapał ją i uderzył głową o stopień. Kobieta doznała urazów głowy, pleców i szyi. Koszykarz został wtedy oskarżony o napaść trzeciego stopnia. Ale sprawa została umorzona po sześciu miesiącach. Stephenson był już wtedy debiutującym graczem Indiana Pacers, obiecującym talentem w NBA. Liga nigdy go nie ukarała – ani zawieszeniem, ani grzywną, ani w żaden inny sposób.

W bezczynności ligi nie było nic szokującego. NBA od dawna przestrzega podstawowej amerykańskiej zasady orzecznictwa: każdy jest niewinny do czasu udowodnienia mu winy, a zanim liga wyda wyrok, musi się skończyć proces sądowy. Brak wyroku? Brak zawieszenia.

– Czekanie na wyrok skazujący to w zasadzie decyzja o nierobieniu niczego – uważa jednak Tania Tetlow, profesor prawa i dyrektor ośrodka przemocy domowej w Tulane. Tetlow oraz pozostali specjaliści skarżą się, że system sądownictwa karnego w przypadku oskarżeń o przemoc domową sromotnie zawodzi – sprawcy idą na wolność, przerażone ofiary odmawiają składania zeznań, a sprawy rzadko trafiają przed sąd. Według FBI prokuratorzy wnoszą oskarżenia w trzech na dziesięć tego typu spraw.

Czasem do skazania sprawcy nie wystarczą najtwardsze dowody. W 2014 r. futbolista NFL i były gracz Baltimore Ravens Ray Rice zaatakował żonę Janay Palmer, gdy byli w kasynie w Atlantic City. Miejscowy Departament Policji uznał, że obie strony były zaangażowane w kłótnię, a sportowiec nie poniósł niemal żadnej kary – początkowo został oskarżony o napaść kwalifikowaną trzeciego stopnia, ale uniknął procesu, zgadzając się na program interwencyjny, który obejmuje przyznanie się do winy i udział w terapii. NFL zawiesiła go na dwa mecze. Dla porównania – w tym samym czasie skrzydłowy Cleveland Browns Josh Gordon został zawieszony na cały sezon za zażywanie marihuany.

Sprawę udałoby się zamieść pod dywan, gdyby do mediów nie wyciekły nagrania z kasyna Revel. Widać na nich, jak Rice uderza żonę tak mocno, że ta od jego ciosu pada na ziemię, a potem futbolista wywleka ją nieprzytomną z windy. Początkowo władze NFL twierdziły, że nagrania do nich nie dotarły. Dopiero po czasie, gdy dziennikarze agencji Associated Press osobiście doręczyli wideo do siedziby rozgrywek, nie mogły już udawać i zawiesiły Rice’a bezterminowo. Media pisały wówczas, że komisarz NFL Roger Goodel do końca kłamał w tej sprawie, a o istnieniu wideo wiedział już wcześniej.

NBA czeka na wyroki. Czyli nie robi nic

Tyle w sprawie futbolu amerykańskiego, bo przykładów w świecie NBA jest aż nadto. Według statystyk, każdego roku jeden lub dwóch koszykarzy zostaje oskarżonych o przemoc domową. Za każdym razem NBA czeka na decyzję sądu i rzadko kiedy – niemal w ogóle – decyduje się na zawieszenie.

"Trąbiąc o konieczności 'należytego procesu' NBA, celowo lub nie, daje sobie przepustkę, by nie robić nic" – pisał w 2014 r. Howard Beck z Blechaer Report. I wyliczał graczy oskarżonych o napaść, którzy nigdy nie ponieśli kary: Greg Oden, Ty Lawson, Jared Sullinger, Jordan Hill, James Johnson, DeAndre Liggins, Terrence Williams, Dante Cunningham. Zawieszeni zostali dopiero kolejni – Jeff Taylor czy Darren Collison. Ten ostatni – za napaść na żonę – został zawieszony na osiem meczów, 20 dni w specjalnym programie koordynującym prace społeczne, oraz trzy lata pod nadzorem służb. Jak obliczyli dziennikarze ESPN, stracił nieco ponad 300 tys. dol. W całej karierze zarobił ponad 43 mln.

Jared Sullinger we wrześniu 2013 r. brutalnie zaatakował ówczesną dziewczynę. Kary jednak uniknął, bo sprawa została umorzona – wystraszona ofiara odmówiła składania zeznań. NBA nie widziała więc powodu, by koszykarza zawieszać. Uczynili to za władze ligi Boston Celtics. Ówczesny prezes Danny Ainge zawiesił koszykarza symbolicznie, na jeden mecz. W krótkim, ale zarazem czytelnym komunikacie napisał, że koszykarz "nie spełnił wysokich oczekiwań, jakie mamy wobec wszystkich pracowników Celtics". – Chcemy w ten sposób wysłać wiadomość. Nie tylko Jaredowi, ale i reszcie naszych graczy, że ich zachowanie ma wpływ na nas wszystkich – mówił Ainge. W ten sposób udało mu się zrobić więcej niż komisarzowi ligi przez lata: pokazał, że liczy się zachowanie gracza i jego napiętnowanie, a nie to, czy prokuratorowi uda się doprowadzić do wyroku.

Dlaczego NBA robi tak niewiele? To jedne z najlepszych zorganizowanych profesjonalnych rozgrywek w świecie sportu. Liga posiada własny wydział bezpieczeństwa, w którym zatrudnia emerytowanych detektywów policyjnych i agentów FBI. Mają uprawnienia, by przesłuchiwać świadków – w tym domniemane ofiary – i przeglądać raporty policyjne, zdjęcia obrażeń i wszelkie inne dowody.

Mimo to z przywileju korzystają niezwykle rzadko. Albo ich śledztwa nie przedostają się do mediów.

A co, jeśli oskarżenie jest fałszywe, a żona bądź dziewczyna koszykarza okłamuje policję, by wymusić odszkodowanie lub szuka odwetu? "Nierozsądne, niebezpieczne oraz nieodpowiedzialne jest zakładać, że każda umorzona sprawa była wynikiem fałszywego oskarżenia" – tłumaczy Howard Beck.

– Myślę, że NBA zawodzi – dodaje Tania Tetlow. – Szukając winy po drugiej stronie w przypadkach przemocy domowej, a w szczególności gwałtu, wysyła sygnał, że to mało znacząca sprawa.

"Czemu nie wstrzymał się z pobiciem żony?"

Adam Silver już w 2014 r. zapowiadał "świeże spojrzenie", ale dziś, gdy oskarżany jest Miles Bridges, komisarz ligi milczy. Milczą także Hornets, którzy "przyglądają się sprawie". Czy koszykarz poniesie karę? "Może niekoniecznie chcielibyście to teraz słyszeć, ale Bridges pokazał, że może być gwiazdą Hornets" – pisze serwis Clutch Ponts, sugerując, że klub z Charlotte zaoferuje graczowi nową umowę, ale wykorzysta jego obecną sytuację do zbicia ceny. Chyba że inny klub uprzedzi Hornets, choć – jak piszą – działacze "zmarszczą brwi", zastanawiając się nad zaoferowaniem mu kontraktu.

Katie Heindl, dziennikarka zajmująca się Hornets, napisała przejmujący tekst pt. "Jaka jest wartość kobiety?". "Najsmutniejsze jest to, że media piszą o krzywdzie jego żony dopiero w drugiej kolejności. Najpierw zwracają uwagę na to, że 'spieprzył sprawę' swojego kontraktu. Jakby nie mógł wstrzymać się z pobiciem żony do chwili, aż podpisze upragniony, gigantyczny kontrakt. Prawdziwa wartość kobiet w tej przestrzeni jest wciąż najdalszym tłem. Ważniejsza jest 'wykolejona kariera'".

Koszykarz już wrócił do zajęć. Był widziany na lokalnej siłowni, na Instagramie pochwalił się też treningiem rzutowym. "Jest zbyt utalentowany, by nikt nie dał mu szansy" – piszą media. Termin rozprawy zaplanowano na 20 lipca.

Więcej o: