Najpierw przeciek na Twitterze, potem Adam Silver wyszedł na scenę. Tak Sochan trafił do NBA

Piotr Wesołowicz
"Z numerem dziewiątym San Antonio Spurs wybierają... - komisarz NBA Adam Silver zawiesił głos, by za chwilę z pełną mocą powiedzieć - Jeremy'ego Sochana!". Serca polskich kibiców podskoczyły pod gardła.

Jeremy Sochan od początku tego wyjątkowego wieczoru w nowojorskiej hali Barclays Center prezentował się znakomicie – w dwurzędowym, lawendowym garniturze, z czarną poszetką i w czarnym golfie. A na nim z uwydatnioną biżuterią, ze srebrną gwiazdką w centralnym punkcie. Sochan – tak, jak zapowiadał! – zdecydowanie był gwiazdą czerwonego dywanu.

Zobacz wideo Ile Robert Lewandowski zarobi, jeśli przejdzie do Barcelony?

– Wyglądam elegancko, smooth! Nikt nie ma takiego koloru, fajnie wyglądam – ekscytował się, jak zwykle uśmiechnięty od ucha do ucha, w rozmowie z Michałem Łopacińskim, dziennikarzem Canal+.

Sochan był "busy", ale uśmiech nie znikał z jego twarzy

"Kolor garnituru idealny pod wybór z numerem 13." – przekonywali pół żartem, pół serio w mediach społecznościowych kibice, sugerując, że Sochan powinien trafić do mających 13. wybór Charlotte Hornets. "Ale blond włosy pasują do piątki" – ripostowali fani Indiana Pacers, których klub wybierał z numerem pięć.

Zanim jednak Adam Silver, komisarz ligi, zaczął wyczytywać wybory klubów NBA, Jeremy Sochan był niezwykle podekscytowany tym, co się dzieje wokół niego. – Dużo rozmów, mediów, jesteśmy bardzo "busy" – mówił na antenie Canal+. Dodał, że dzień draftu był niezwykle długi, a rozpoczął go lunch właśnie z komisarzem. Ale nie wyglądał na zmęczonego, raczej na rozprężonego, szczęśliwego, że jest – jak to ujął – wśród elity.

Główna część uroczystości rozpoczęła się o drugiej w nocy polskiego czasu. I zaczęła się od sporej niespodzianki. Orlando Magic, którzy wybierali z pierwszym numerem, wskazali na Paulo Banchero, a nie jak zapowiadano tygodniami Jabariego Smitha.

19-letni Banchero był szczerze wzruszony. – Marzyłem tylko o tym, by się w ogóle tu znaleźć. A teraz po prostu brakuje mi słów, przepraszam – próbował zebrać myśli tuż po tym, jak przymierzył czapeczkę Magic. – Jesteś zwycięzcą i gwarantuję, że będziesz miał piękną karierę – mówił w trakcie krótkiego materiału wideo Mike Krzyzewski, legendarny trener uczelni Duke, który młodziutkiego koszykarza – jak sam podkreślał Banchero – nauczył, jak stać się dorosłym mężczyzną.

Osiem innych nazwisk, ale w końcu wydarzyło się TO

Sochan na wybór chwilę musiał poczekać, Silver po Banchero wyczytał jeszcze siedem innych nazwisk, ale w końcu nadeszła wielka chwila dla Polaka! Tuż przed tym, jak komisarz NBA wyszedł na scenę hali w Brooklynie, by wypowiedzieć nazwisko Sochana, na Twitterze wybór San Antonio Spurs zdradził znany dziennikarz Shams Charania. I serca polskich kibiców podskoczyły pod gardła. A za chwilę przypuszczenia stały się rzeczywistością. "Z numerem dziewiątym San Antonio Spurs wybierają… – zawiesił głos w klasyczny dla siebie sposób Adam Silver, by za chwilę z pełną mocą powiedzieć – Jeremy’ego Sochana z Baylor!".

Sochan był szczęśliwy – wyściskał rodzinę, a po chwili przymierzył czapeczkę klubu lekko zaginając daszek i podał rękę Silverowi – tym samym wstępując do rodziny NBA. "Jego potencjał nie ma granic" – ekscytowali się eksperci ESPN tuż po wyborze Spurs, podkreślając, że Sochan gra w kadrze Polski. No i ekscytowali się jego blond fryzurą – Jeremy w pozytywny sposób zwracał tej nocy na siebie uwagę.

– Bardzo się cieszę. Jeremy będzie grał u Gregga Popovicha, nauczy się od niego kultury gry – cieszył się na antenie Canal+ ekspert i były reprezentant Polski Radosław Hyży. – Takiego zawodnika jak Jeremiego bardzo potrzebują – dodał komentator Wojciech Michałowicz. Spurs na Twitterze dopisali, że "nie ma piękniejszego uczucia, niż usłyszeć nazwisko Sochana [w barwach San Antonio]".

Było jasne, że Sochan zostanie wybrany z wyższym numerem, niż jego polscy poprzednicy – Maciej Lampe z 30. numerem w 2003 r., Szymon Szewczyk z 35. w tym samym roku i 57. Marcin Gortat w 2005 r. Ale mało kto spodziewał się, że Polak trafi do najlepszej dziesiątki draftu. To wielki sukces.

Więcej o: