Słowa właściciela klubu NBA wywołały burzę. "Sprzedał duszę za pieniądze i interesy"

Michał Kiedrowski
Chamath Palihapitiya, mniejszościowy udziałowiec w klubie Golden State Warriors, wywołał burzę w USA. Jego słowa okazały się doskonałym pretekstem do ataku na NBA dla polityków partii Republikańskiej. Palihapitiya to gorący zwolennik Joe Bidena i Demokratów, których wspiera setkami tysięcy dolarów.

45-letni Chamath Palihapitiya wystąpił w podcaście "All-In with Chamath, Jason, Sacks & Friedberg". Jak widać w tytule, urodzony na Sri Lance biznesmen jest jednym z gospodarzy audycji. W rozmowie ze swoim współprowadzącym powiedział w pewnym momencie: - Nikogo nie obchodzi, co się dzieje z Ujgurami. Podnosisz tę kwestię, ponieważ tobie naprawdę na tym zależy i to jest miłe. Reszty z nas zupełnie to nie interesuje. Mówię ci twardą, ponurą prawdę. Ze wszystkich rzeczy, na których mi zależy, ta jest poniżej linii horyzontu. 

Zobacz wideo

Współwłaściciel Golden State Warriors wywołał swoimi słowami burzę

Dalej mówił: - Obchodzi mnie fakt, że nasza gospodarka może obrócić się w perzynę, jeśli Chiny napadną na Tajwan. Obchodzą mnie zmiany klimatyczne. Obchodzi mnie rozpadający się i niszczejący system opieki zdrowotnej.  

Dodał jeszcze, że USA powinny "zatroszczyć się przede wszystkim o swoje podwórko, zanim wyciągną oskarżycielski palec wobec innych narodów". 

Ujgurzy to jedna z prześladowanych grup etnicznych w Chinach. Administracja amerykańska uważa, że Chiny na terytoriach zamieszkałych przez tę wyznającą islam ludność prowadzą politykę czystek etnicznych. Mówią wręcz o "ludobójstwie". Los Ujgurów w Chinach to główny powód, dla którego prezydent Joe Biden zdecydował się na ogłoszenie dyplomatycznego bojkotu igrzysk olimpijskich w Pekinie. 

Novak DjokovićWyciekł mail ATP. A w nim zatrważająca wiadomość dla Novaka Djokovicia

Dlatego bezlitosne słowa jednego ze współwłaścicieli klubu NBA wywołały szerokie oburzenie. Przede wszystkim po stronie amerykańskiej prawicy.

Politycy prawicy wykorzystują okazję, by przyłożyć lidze, która zalazła im za skórę

Politycy Partii Republikańskiej mają zadawnione urazy w stosunkach z najlepszą koszykarską ligą świata. Jej gwiazdy w politycznym sporze w USA stanęły zdecydowanie po stronie Demokratów. LeBron James popierał kandydaturę Hilary Clinton w wyborach 2016 r.  i Joe Bidena w 2020 r. Jeden z najpopularniejszych trenerów w historii ligi, Gregg Popovich, republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa nazwał "obłąkanym idiotą, głupcem i socjopatą"

Teraz więc słowa współwłaściciela Golden State Warriors stanowiły wspaniałą okazję, by odegrać się na lidze i Demokratach przy okazji. Palihapitiya jest bowiem gorącym sympatykiem amerykańskiej lewicy. Partię Demokratyczną hojnie wspiera swoimi datkami od lat.  

Ponieważ tego typu wsparcie w USA jest całkowicie jawne, dziennikarze szybko sprawdzili, że miliarder przekazał 250 tys. dolarów Biden Victory Fund, który wspierał prezydenckie starania Bidena. Natomiast 5,6 tys. dol. bezpośrednio na jego prezydencką kampanię. 66,2 tys. przekazał natomiast DNC – Narodowemu Komitetowi Demokratycznemu. Ponad 750 tys. dolarów Palihapitiya wydał na wsparcie w wyborach senatora z Partii Demokratycznej – Chucka Schumera ze stanu Nowy York. 

Sensacja na Australian Open. Trzecia rakieta świata poległaSensacja na Australian Open. Trzecia rakieta świata poległa

Od poglądów miliardera w specjalnych oświadczeniach odciął się i klub Golden State Warriors, i liga NBA, określająca Palihapitiyę jako "ograniczonego inwestora", dając do zrozumienia, że biznesmen nie ma praktycznie wpływu na działanie organizacji. "Pan Palihapitiya nie mówił w imieniu naszego klubu i jego poglądy z pewnością nie odpowiadają punktowi widzenia naszego klubu" – napisali szefowie Warriors w oświadczeniu. Głównymi właścicielami Warriors są Joe Lacob i Peter Guber, którzy w 2010 r. kupili klub za 450 mln dolarów. Wtedy w transakcji pomógł im, wykładając swoje pieniądze Palihapitiya. Dziś klub warty jest według szacunków serwisu Sportico 5,2 miliarda dolarów, a pochodzący ze Sri Lanki biznesmen ma 2 procent w nim udziałów.  

Palihapitiya pokajał się za swój brak empatii

Sam Palihapitiya też się zreflektował i wydał oświadczenie, w którym napisał: "Słuchając podcastu z tego tygodnia, zdałem sobie sprawę, że zabrakło mi empatii. Przyznaję się do tego. Moja rodzina uciekła z kraju, który ma swoje własne problemy związane z prawami człowieka. Też jestem uchodźcą i jest to częścią mojego doświadczenia życiowego. Aby było jasne, uważam, że prawa człowieka mają znacznie, czy to w Chinach, USA czy gdziekolwiek indziej."

Rodzina Palihapitiyi uciekła z pogrążonej w wojnie domowej Sri Lanki 40 lat temu do Kanady. On sam miał wtedy 5 lat. W nowym kraju rodzina klepała biedę, a on sam musiał pracować dorywczo, by móc się uczyć i studiować. W końcu jednak skończył inżynierię na Uniwersytecie w Waterloo. Później pracował w bankach, a w 1999 r. przeprowadził się do Doliny Krzemowej w Kalifornii. Pracował w różnych firmach na kierowniczych stanowiskach – np. w Facebooku. W 2011 r. założył fundusz Social Capital inwestujący w rozwijające się firmy. Dziś majątek Chamatha Palihapitiyi szacuje się na 1,2 mld dolarów. Jednym z jego doradców był w Social Capital obecny sekretarz stanu w administracji Joe Bidena, Antony Blinken. 

"Sprzedał swoją duszę za pieniądze i interesy"

Oświadczenia nie uchroniły ligi przed zarzutami o hipokryzję, szczególnie ze strony Republikanów. Bo z jednej strony zawodnicy klękają podczas amerykańskiego hymnu i wypisują na swoich strojach hasła społeczne, a z drugiej strony reklamują chińskich producentów odzieży sportowej, którzy korzystają z niewolniczej pracy Ujgurów.

Adam Nawałka i Cezary KuleszaMedia: Nowy faworyt do objęcia reprezentacji Polski. Nawałka odesłany na ławkę

– Zawsze wiedzieliśmy, że NBA i wielu z jej właścicieli [klubów] jest szczęśliwych, przedkładając swoje zyski ponad ludzi – napisał na Twitterze senator z Florydy, Rick Scott. – Teraz Palihapitiya dał jasno do zrozumienia, że nie obchodzi go, że chińscy komuniści praktykują ludobójstwo wobec Ujgurów. Jego nie obchodzi, że miliony ludzi są zsyłane do obozów pracy przymusowej.  

Republikański senator z Teksasu Chip Roy dodał: NBA też to nie obchodzi. 

Do głosów oburzonych polityków dołączył też Enes Kanter Freedom z Boston Celtics, który powiedział, że "Palihapitiya sprzedał swoją duszę za pieniądze i interesy".  

Turecki koszykarz, który jest też osobistym wrogiem prezydenta swojego kraju Recepa Erdogana, od dawna potępia działania chińskiego rządu wobec Ujgurów, a prezydenta Xi Jinpinga nazywa "dyktatorem". Z powodu politycznej aktywności Kantera meczów Celtics nie można oglądać w Chinach – ani w telewizji, ani w Internecie. 

Więcej o: