Zaczęło się na boisku. A potem była drama z udziałem braci gwiazd NBA. "Wyglądają jak seryjni mordercy"

Boiskowa scysja między Nikolą Jokiciem i Markieffem Morrisem przeobraziła się w internetową dramę z udziałem braci obu koszykarzy. Nemanja i Strahinja założyli na Twitterze konto "Jokic brothers", by odpowiadać Marcusowi, drugiemu z bliźniaków Morrisów. Serbowie wyglądają na duet, z którym lepiej nie zadzierać.

W poniedziałek Denver Nuggets Nikoli Jokicia, MVP ligi z poprzedniego sezonu, grali u siebie z Miami Heat, gdzie występuje m.in. Markieff Morris. Pod koniec meczu, w momencie, w którym Nuggets prowadzili różnicą 18 punktów i pewnie zmierzali po zwycięstwo, Morris brutalnie i intencjonalnie sfaulował wyprowadzającego atak Jokicia. Serb po chwili mocno uderzył odwróconego rywala w plecy prawym barkiem.

Na boisku doszło do przepychanek, Morris przez dłuższy czas leżał na parkiecie, a jego kolega z zespołu Jimmy Butler ewidentnie wywoływał Jokicia na pojedynek, krzycząc "Meet me at the back!" - zapraszając go na walkę na klubowym parkingu. NBA zareagowała szybko – Jokić został zawieszony na jeden mecz, za który nie dostanie pensji, Morris zapłaci 50 tys. dol. kary, a Butler – 30 tys.

Chińskie media zatajają informacje o wypadku polskiego saneczkarzaNiemcy uderzają w chińskie władze po wypadku Polaka. Z sieci znikają informacje

Jokić szybko okazał skruchę. – To było głupie zachowanie, źle się z tym czuję, nie powinienem tak reagować. Zostałem chamsko sfaulowany, chciałem się bronić, ale nie powinienem robić tego, co zrobiłem.

Co ciekawe, Jokicia bronili w studiu TNT dwaj byli znakomici koszykarze, ale też znani boiskowi twardziele ze sporą liczbą przepychanek i bójek na koncie – Shaquille O’Neal i Charles Barkley. - Nie mam problemu z tym, co zrobił "Joker". Został intencjonalnie uderzony, to było brutalne i niepotrzebne. Co wtedy robisz? Oddajesz cios. A ten, kto zaczął, musi pamiętać – jeśli uderzyłeś pierwszy, to się nie odwracaj – podkreślał Shaq, a Barkley kiwał głową.

 

Bracia wkraczają do akcji

Tuż po meczu zareagowali też bracia koszykarzy uwikłanych w wymianę ciosów w Denver. "Poczekał, aż brat się odwróci tyłem. Żenada. Zapamiętane" – napisał na Twitterze Marcus, zawodnik Los Angeles Clippers i brat bliźniak Markieffa.

Na odpowiedź Nemanji i Strahinji, brać Nikoli Jokicia, nie trzeba było długo czekać. "Lepiej zostaw wszystko tak, jak jest, zamiast publicznie grozić naszemu bratu. To twój brat pierwszy wykonał chamską akcję. Jeśli chcesz pójść dalej, będziemy na ciebie czekać!" – napisano na nowym koncie "Jokic brothers". Dziennikarz "Denver Post" potwierdził, że jest ono autentyczne i prowadzą je Serbowie. W kilkanaście godzin profil zaczęło obserwować ponad 40 tys. internautów.

Nemanja i Strahinja nie po raz pierwszy dali się ponieść emocjom. W poprzednim sezonie, gdy Nikola uczestniczył w przepychance z Devinem Bookerem z Phoenix Suns, bracia Jokiciowie głośno pieklili się na trybunach. Do tego stopnia, że porządkowi wyglądali na mocno zaniepokojonych.

Parada w Atlancie po zdobyciu mistrzostwa przez Atlanta BravesMieli 0,6 proc. szans na mistrzostwo. I je zdobyli! Setki tysięcy ludzi na ulicach

Nemanja i Strahinja są dużo starsi od Nikoli, budzą postrach posturą i wyglądem, mierzą ponad 200 cm wzrostu. Nemanja grał w koszykówkę podczas studiów na Uniwersytecie Detroit Mercy, a Strahinja był ochroniarzem i zawodnikiem MMA. – Wyglądają jak seryjni mordercy – przyznał nawet sam Nikola w jednym z wywiadów sprzed kilku lat.

Więcej o: