"Greek Freak" zmiażdżył rywali. Pierwszy raz w historii Amerykanie w mniejszości

O tym, że NBA to liga międzynarodowa, w której grają najlepsi na świecie, a nie tylko najlepsi Amerykanie, wiemy od końca XX wieku. Ale nigdy nie przekonaliśmy się o tym tak dobitnie, jak teraz. I nie chodzi tylko o to, że wspaniały finał rozegrał Giannis Antetokounmpo - Grek z nigeryjskimi korzeniami.

"Greek Freak", czyli "Grecki Wybryk Natury", w finałowym meczu nr 6 zdobył aż 50 punktów, miał 14 zbiórek i pięć bloków. Jego Milwaukee Bucks pokonali Phoenix Suns 105:98 i zdobyli pierwsze od 50 lat mistrzostwo NBA. Cały finał wygrali 4-2, choć zaczęli od dwóch porażek. 

Zobacz wideo "To nie czary, to Cezary!". Jaką karierę zrobili Polacy w NBA?

Antetokounmpo przeszedł do historii! Legendarny wyczyn w finale NBAAntetokounmpo przeszedł do historii! Legendarny wyczyn w finale NBA

W finale Giannis zdobywał średnio po 35,2 punktu, miał po 13,2 zbiórki, 5,0 asysty oraz 1,8 bloku. Jego wpływ na grę, na zwycięstwo Bucks był bezdyskusyjny. Tak samo, jak zakończony sezon był bezdyskusyjnie najlepszym dla graczy spoza USA, z Europy. 

MVP sezonu – Nikola Jokić z Serbii. MVP finału – Giannis Antetokounmpo z Grecji. Najlepszy obrońca – Rudy Gobert z Francji. To pierwszy przypadek w historii, by trzech różnych graczy spoza USA otrzymało najważniejsze nagrody w lidze. W sezonie 1993/94 ich komplet zgarnął niesamowity wówczas Hakeem Olajuwon – Nigeryjczyk, który od kwietnia 1993 roku posiadał już amerykańskie obywatelstwo. 

Poza tegorocznymi zwycięzcami warto spojrzeć też na to, jak rozkładały się głosy podczas wyboru MVP. W pierwszej dwunastce – poza Jokiciem, Antetokounmpo i Gobertem – znaleźli się także Kameruńczyk Joel Embiid, Słoweniec Luka Doncić oraz Australijczyk Ben Simmons. Cała szóstka zgromadziła 74,5 proc. głosów. To oczywiście wynik najlepszy w historii i duży postęp w porównaniu z sezonem 2006/07, kiedy Niemiec Dirk Nowitzki (ówczesny MVP), Kanadyjczyk Steve Nash i Francuz Tony Parker zgromadzili 64 proc. głosów. 

Idźmy dalej – obecny sezon NBA był pierwszym w historii, w którym większość najlepszej piątki stanowili właśnie koszykarze spoza USA. Byli w niej Jokić, Antetokounmpo i Doncić oraz Amerykanie Kawhi Leonard i Stephen Curry.  

Milwaukee Bucks zdobyło mistrzostwo NBA po 50 latach przerwyPoznaliśmy mistrzów NBA! Przegrywali 0:2, ale zdobyli tytuł! Czekali na to 50 lat

Oczywiście, to nie zjawisko podbijania NBA przez graczy z całego świata jest nowe, chodzi o jego skalę. W latach 80., a nawet 90., w najlepszej koszykarskiej lidze świata zdarzały się zagraniczne rodzynki, tymczasem pięć lat temu rozgrywki zaczynało 113 takich graczy. Szlaki do grona najlepszych przecierał Olajuwon – w sezonie 1986/87 został pierwszym urodzonym poza USA graczem w najlepszej piątce, potem miał ten niesamowity sezon 1993/94.  

Jeśli chodzi o nagrodę MVP, to poszedł za nim Tim Duncan z Wysp Dziewiczych, a potem wspominani Nash, Nowitzki, Antetokounmpo i Jokić. Co ciekawe – dwaj ostatni zdobyli trzy ostatnie nagrody MVP: dwa razy z rzędu udało się to Grekowi, teraz za najlepszego uznano Serba. 

A przecież nie tak daleko za nimi stoi nie mniej zjawiskowy Doncić. Słoweniec ma za sobą dwa kolejne wybory do najlepszej piątki sezonu, ale połączenie jego talentu, możliwości i ambicji pozwala wierzyć, że na tym się nie skończy. 

Amerykańskie gwiazdy wciąż oczywiście mają się dobrze. LeBron James, Stephen Curry, Kevin Durant, James Harden, Kawhi Leonard czy Russell Westbrook to gracze topowi, bardzo wszechstronni. Jednak w ostatnich latach to największe gwiazdy spoza USA mają się w NBA trochę lepiej.

Więcej o: