Kapitalny Chris Paul jak Michael Jordan! Pierwszy krok do triumfu w finale NBA

Chris Paul, Devin Booker i Deandre Ayton poprowadzili Phoenix Suns do zwycięstwa w pierwszym meczu finału NBA. Suns wygrali u siebie z Milwaukee Bucks 118:105.

- Skład tegorocznego finału NBA to ogromne zaskoczenie. Nie ma w nim obrońców tytułu, nie ma najlepszych drużyn wschodu i zachodu po rundzie zasadniczej, nie ma napakowanych gwiazdami ekip budowanych doraźnie do walki o tytuł. Jest objawienie, bo za takie należy uznać rewelacyjnie grających ostatnio Suns. Jest zespół z mistrzowskimi ambicjami, bo od kiedy na poziom MVP ligi wskoczył Giannis Antetokounmpo, Bucks mierzą w tytuł - pisali Piotr Wesołowicz i Łukasz Cegliński przed finałem NBA.

Zobacz wideo Kto zostanie mistrzem NBA? "Dawno nie było takiej sytuacji"

Koszykarski weekend sensacji. Koszykarski weekend sensacji. "Wielki wstyd" Luka Doncić znów to zrobił!

Kapitalny mecz Chrisa Paula

Za faworytów finału uznawani są Suns, którzy mają przewagę boiska i w rundzie zasadniczej wygrali oba mecze z Bucks. Z drugiej strony – lepiej się tymi wynikami nie sugerować, bo różnice były minimalne. U siebie Suns wygrali 125:124, a na wyjeździe 128:127 po dogrywce. W pierwszym meczu finałowym gospodarze po trzech kwartach prowadzili wyraźnie 92:75. Rywali stać było tylko w czwartej odsłonie na zmniejszenie przewagi do siedmiu punktach. 

Na więcej nie pozwolili liderzy Suns: rozgrywający Chris Paul i Devin Booker oraz środkowy Deandre Ayton. Ten pierwszy, który jeszcze w połowie czerwca miał koronawirusa grał znakomicie. W swoim debiucie w finale NBA zdobył aż 32 punktów (aż 16 w trzeciej kwarcie), miał cztery zbiórki i dziewięć asyst. Paul stał się pierwszym zawodnikiem od 1991, który zdobył przynajmniej 30 punktów i miał osiem asyst w swoim pierwszym spotkaniu w finale NBA. W 1991 dokonał tego legendarny Micheal Jordan.

- Kiedy po 16 latach tułaczki od drzwi do drzwi w końcu docierasz pod te odpowiednie, te z tabliczką: "Finał NBA", to już wiesz, że nie możesz grzecznie pukać i czekać, aż ktoś po drugiej stronie spyta "Kto tam?". Chris Paul wiedział, że musi przez nie przejść razem z futryną. I przeszedł - pisał o nim Piotr Wesołowicz.

Natomiast Booker, choć nie mógł się wstrzelić za trzy punkty (1/8), to i tak zdobył 27 punktów i miał sześć asyst. Pod koszem świetnie spisywał się Ayton. Oprócz 22 punktów miał aż dziewiętnaście zbiórek. Gościom nie pomogło niezłe występy wracającego do gry Giannisa Antetokounmpo (20 punktów i 17 zbiórek), Khrisa Middletona (29 punktów, siedem zbiórek i cztery asysty) oraz Brooka Lopeza (17 punktów i sześć zbiórek).

Kolejny mecz finałowy w piątek w Phoenix. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.

Handlował podrabianymi zegarkami, żeby mieć za co jeść. Teraz jest w finale NBAHandlował podrabianymi zegarkami, żeby mieć za co jeść. Teraz jest w finale NBA

Phoenix Suns - Milwaukee Bucks 118:105 (30:26, 27:23, 35:27, 26:29)

Phoenix: Paul 32, Booker 27, Ayton 22, Bridges 14, Johnson 10, Payne 10, Craig 2, Crowder 1, Kaminsky, Sarić.

Milwaukee: Middleton 29, Antetokounmpo 20, Lopez 17, Holiday 10, Connaughton 8, Tucker 7, Forbes 6, Portis 5, Teague 3.

Więcej o: