LeBron trafił fenomenalny rzut na zwycięstwo i wyznał: "Widziałem trzy obręcze" [WIDEO]

Steph Curry trafiał za trzy przez większość meczu, ale ta najważniejsza "trójka" należała do LeBrona Jamesa i to Los Angeles Lakers zapewnili sobie awans do play-offów, wygrywając 103:100. O przepustkę do post-season Golden State Warriors powalczą z Memphis Grizzlies.

Gdy po pierwszej połowie Golden State Warriors mieli trzynastopunktową przewagę, byli jedną nogą w play-offach. Ale, zgodnie ze starym powiedzeniem związanym z NBA, mistrza nigdy nie można lekceważyć. Po przerwie Los Angeles Lakers wymusili aż czternaście strat i po fenomenalnej końcówce, w której kluczową rolę odegrały gwiazdy. Anthony Davis zdobył punkty na 100:98 po asyście Aleksa Caruso, z którym znakomicie powstrzymywali Stephena Curry’ego, a nieprawdopodobny rzut za trzy na zwycięstwo trafił LeBron James

LeBron nic nie widział, ale trafił fenomenalny rzut na zwycięstwo

LeBron w końcówce przejął mecz. Był liderem, którego potrzebowali broniący tytułu Lakers, choć na dwie minuty przed końcem został sfaulowany przez Draymonda Greena i długo nie podnosił się z parkietu. Początkowo wydawało się, że problemem była kontuzja kolana, ale okazało się, że koszykarz miał problemy ze wzrokiem. Gdy trafił rzut, powiedział Curry’emu, że „nie widzi”. To samo podkreślił po zakończeniu spotkania. – Po faulu Draymonda widziałem trzy obręcze. Postarałem się trafić w tę środkową – wyznał James, który mecz zakończył z triple-double (22 punkty, 10 zbiórek, 10 asyst).

Zobacz wideo Kto zostanie mistrzem NBA? "Dawno nie było takiej sytuacji"

Warriors nie odpowiedzieli na ten genialny rzut. Curry nie był w stanie wyrwać się obrońcom, a jego koledzy z drużyny są po prostu znacznie gorszymi koszykarzami, przez co gwieździe brakowało wsparcia. W pierwszym starciu w post-season przeciwko LeBronowi od 2018 roku Steph rzucił aż 37 punktów, 21 dołożył Andrew Wiggins, który w pierwszej połowie dobrze radził sobie w obronie przeciwko LeBronowi, a ledwie dwa dołożył Green. 

Turniej play-in NBA zostanie z nami na dłużej

Wygrywając, Lakers zapewnili sobie awans do play-offów z siódmej pozycji i w pierwszej rundzie zmierzą się z Phoenix Suns, drugą najlepszą drużyną Zachodu. Z kolei Warriors będą mieli jeszcze drugą szansę. W nocy z piątku na sobotę zagrają z Memphis Grizzlies (wygrali 100:96 z San Antonio Spurs) o to, kto zmierzy się z numerem jeden na Zachodzie, czyli Utah Jazz.

„Bardzo dobry mecz. NBA znów wygrywa” – napisał na Twitterze CJ McCollum z Portland TrailBlazers. I trudno się z nim nie zgodzić, bo turniej play-in wniósł do rozgrywek duże emocje. O ile wtorkowe mecze rozczarowały, tak środowe rozstrzygały się dopiero w końcowych sekundach i atmosferą przypominały decydujące mecze play-offów. Dlatego też trudno wyobrazić sobie, by w najbliższych latach liga zdecydowała się zrezygnować z pomysłu, o którym więcej pisaliśmy TUTAJ.