Wpis Lina wstrząśnie NBA? "Mówi się nam, że mamy pochylić głowy i nie robić problemów"

Władze NBA ogłosiły, że rozpoczną śledztwo w sprawie skargi Jeremy'ego Lina. Były gracz m.in. New York Knicks ujawnił, że podczas meczu amerykańskiej G League został nazwany "koronawirusem".

Lin – obecnie gracz Santa Cruz Warriors na zapleczu NBA – opisał całą sprawę na Facebooku. W poście wskazywał na falę rasizmu, z którą w trakcie pandemii muszą mierzyć się Amerykanie azjatyckiego pochodzenia. "Status weterana NBA nie uchronił mnie przed byciem nazwanym »koronawirusem«" – napisał Lin.

Zobacz wideo "To nie czary, to Cezary!". Jaką karierę zrobili Polacy w NBA?

"Jesteśmy zmęczeni pytaniami o skośne oczy"

Koszykarz Warriors nie napisał, kiedy dokładnie doszło do incydentu, ale można zakładać, że chodzi o rozgrywki w "bańce" – wzorem NBA z poprzedniego sezonu, G League rozgrywa sezon w zamkniętym ośrodku w Lake Buena Vista na Florydzie.

Lin dodał jednak, że jest zmęczony wszechobecnym rasizmem w Stanach. "Coś w nas pęka. Jesteśmy zmęczeni, gdy mówi się nam [społeczności azjatyckiej], że mamy pochylić głowy i nie robić problemów. Jesteśmy zmęczeni odpowiadaniem na pytania skąd NAPRAWDĘ jesteśmy, dlaczego mamy skośne oczy. Mamy dość bycia uprzedmiotowionym jako coś egzotycznego. Jesteśmy zmęczeni stereotypami i mówieniem, że nie doświadczamy rasizmu" – czytamy.

Jeszcze w piątek do sprawy odniósł się Steve Kerr, trener Golden State Warriors, której podlega ekipa Santa Cruz. – Oczywiście, że NBA powinna w tej sprawie rozpocząć śledztwo – mówił Kerr. i dodał: – Kiedyś Greg Poppovich powiedział mi, że miejsce naszych narodzin to dzieło przypadku. Po prostu rodzimy się i jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Nie mamy na to wpływu. Nie mogę wyjść z szoku, że wciąż traktujemy się źle z powodu innego koloru skóry czy pochodzenia. To, co zrobił Jeremy, miało ogromną moc.

NBA ma nadzór nad G League, w której występują koszykarze, którzy aspirują do gry w najlepszej koszykarskiej lidze świata.

Pochodzący z Tajwanu Lin to w NBA postać niemal legendarna. Urodził się w Torrance w południowej Kalifornii, ale dorastał w rejonie Zatoki San Francisco. Do ligi trafił w 2010 r. Nigdy nie wyglądał jak zawodowy koszykarz i nawet po latach gry w NBA zdarzało się, że ochroniarze nie chcieli wpuścić Lina do hali, myląc go z czyhającym na autograf kibicem. Do ligi trafił krętą drogą – po studiach ekonomicznych na Harvardzie, czyli uczelni wybitnej, ale nie pod względem sportowym, która ostatni raz miała swojego przedstawiciela w NBA przed 50 laty. W drafcie nie postawiła na niego żadna z 30 drużyn, ale gracz wywalczył sobie angaż w Golden State Warriors. Ci jednak oddali go do New York Knicks. Tam z koszykarza z końca ławki rezerwowych, będącego pierwszym w kolejce do zwolnienia, Lin przemienił się w bohatera, który prowadził klub z Madison Square Garden od zwycięstwa do zwycięstwa. W NBA zapanowała euforia nazwana "Linsanity". W 2013 r. powstał zresztą nagradzany dokument o tym samym tytule. W 2019 r. w roli rezerwowego wywalczył swój pierwszy tytuł mistrzowski w barwach Toronto Raptors – dla społeczności Amerykanów pochodzenia azjatyckiego to był wyjątkowy moment, bo Lin to pierwszy przedstawiciel tej nacji z mistrzowskim pierścieniem NBA. 

Po latach 32-letni Lin próbuje ponownie wywalczyć angaż w NBA. Na razie występuje na jej zapleczu w G League. Tym razem jest o nim głośno z powodu jego zaangażowania się w sprawy społeczne.

Po burzy, którą wywołał swoim wpisem, w niedzielę Lin odniósł się do sprawy raz jeszcze. Na Twitterze wyjaśnił, że nie planuje upubliczniać, kto odniósł się do niego w obraźliwy sposób. "Niektórych z was zawiodę, ale nie zamierzam upubliczniać nazwiska gracza i go zawstydzać. Co dobrego przyniesie w tej sytuacji wskazanie kogoś palcem? Zwalczanie ignorancji ignorancją nie zaprowadzi nas donikąd" – napisał.

2,5 tysiąca przypadków nienawiści rasowej

W trakcie pandemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych nastąpił wzrost ataków rasowych przeciw Amerykanom pochodzenia azjatyckiego. Organizacja "Stop AAPI [Asian American Pacific Islander] Hate" opublikowała w sierpniu raport, w którym odnotowano 2,5 tys. przypadków nienawiści i dyskryminacji wobec Amerykanów pochodzenia azjatyckiego – tylko od marca 2020 r., kiedy założono organizację.

Po publicznym wystąpieniu Lina głos zabrało stowarzyszenie graczy National Basketball Players Association (NBPA). "Potępiamy wszelkie formy rasizmu, dyskryminacji skierowane przeciwko określonym grupom etnicznym. Solidaryzujemy się ze społecznością azjatycko-amerykańską i jesteśmy wściekli po ostatnich odrażających aktach przemocy – na tę nienawiść nie ma miejsca w naszym społeczeństwie" – czytamy.

To nie pierwszy raz, gdy Lin publicznie mówi o kwestii rasizmu. W 2017 r. w trakcie jednej z audycji przyznał, że był obrażany w podobny sposób jeszcze w czasach gry na uczelni. – Nic wtedy z tym nie zrobiłem, zdusiłem to w sobie – wspominał Lin, który na walkę z koronawirusem przekazał milion dolarów.