Green po meczu wygłosił tyradę. "Jesteśmy traktowani jak rak. To popieprzone"

Koszykarz Golden State Warriors dopomina się o większy szacunek dla graczy NBA. - Kluby mogą robić z nami, co chcą, ale kiedy my chcemy odejść, jesteśmy traktowani jak rak, który zżera drużynę. To popieprzone - powiedział Draymond Green.

Niespodziewaną tyradę Green wygłosił w poniedziałek, tuż po wygranej Warriors w starciu z Cleveland Cavaliers 129:98. Ekipie z Ohio nie pomógł jej gwiazdor Andre Drummond, który tego wieczoru nawet nie przebrał się w strój sportowy.

Zobacz wideo "To nie czary, to Cezary!". Jaką karierę zrobili Polacy w NBA?

– Chciałbym porozmawiać o czymś, co mnie niepokoi – zaczął Green. – Chodzi o to, jak w lidze traktuje się graczy. Widziałem przed meczem Andre Drummonda, który siedział przy linii bocznej w codziennym ubraniu. I nie grał tylko dlatego, że Cavs chcą go oddać. To popieprzone –  dodał.  

Green: "Kiedy chcesz odejść, jesteś traktowany jak rak, który zżera drużynę"

Kilkanaście godzin przed meczem Adrian Wojnarowski i Brian Windhorst z ESPN ujawnili, że Cavaliers chcą pozbyć się Drummonda. Po niedawnych transferach Cavs cierpią na urodzaj podkoszowych – w zespole są Drummond, Jarrett Allen i JaVale McGee. W Cleveland uznano, że będą budować swoją przyszłość wokół sprowadzonego z Brooklyn Nets 22-letniego Allena, a Drummonda – dwukrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, któremu rocznie trzeba płacić 28,7 mln dol. pensji – oddadzą w wymianie. Generalny menedżer Cavs Koby Altman podjął decyzję, że do czasu aż nie znajdą Drummondowi nowego klubu, nie będą wystawiać go do gry. Trener JB Bickerstaff z jednego z liderów swojej drużyny – 27-letni koszykarz zdobywa w tym sezonie średnio 17,5 punktu oraz 13,5 zbiórki – nie mógł skorzystać w dwóch ostatnich meczach – poniedziałkowym z Warriors i wcześniejszym z Los Angeles Clippers (111:128).

W poniedziałek Draymond Green nie krył swej wściekłości i na pomeczowej konferencji wstawił się za Drummondem. Na temat złego traktowania graczy przemawiał ponad trzy minuty. – Kiedy James Harden poprosił Houston Rockets o wymianę i – nie ma co ukrywać – zawziął się, żeby odejść, zaczął być sekowany. Środowisko go zniszczyło. Ale kiedy to klub chce oddać zawodnika, to bez żadnej kary może zabronić mu grać. A jeśli nie będzie zachowywał się jak profesjonalista, wtedy otoczenie uzna, że jest niczym rak, który zżera drużynę, psuje atmosferę – kontynuował Green.

Koszykarz Warriors porównał sytuację Drummonda do tej, w której w styczniu znalazł się Harden – dziś gracz Nets. Kiedy na początku roku "Brodacz" poprosił Rockets o transfer – wcześniej odrzucając maksymalny, dwuletni kontrakt wart 103 mln dol. – z miejsca stał się najbardziej znienawidzonym graczem w lidze. Pomyje wylewali na niego i działacze, i koledzy z drużyny. Z drugiej jednak strony Harden mocno zapracował na niepochlebne opinie, kiedy zamiast szykować się z zespołem do nowego sezonu, bawił się w Las Vegas, a w sieci pojawiały się jego zdjęcia z klubów ze striptizem. Drummond jednak zachowuje się w pełni profesjonalnie – jedynym sposobem, w jaki wyraził swoje uczucia w ostatnich dniach, był ubiór. Na ostatni mecz założył bluzę z napisem "pożegnanie" (farewell).

Draymond Green w trakcie swej przemowy przypomniał też inne sytuacje, w których kluby NBA odnosiły się do swych graczy bez należytego szacunku. W 2019 r. Harrison Barnes o tym, że Dallas Mavericks oddają go do Sacramento Kings, dowiedział się w trakcie meczu, z telebimu. Zdjęcie zszokowanego gracza, akurat siedzącego na ławce rezerwowych, długo krążyło w sieci. Dwa lata wcześniej DeMarcus Cousins dowiedział się, że odchodzi z Kings do New Orleans Pelicans tuż po tym, jak udzielił wywiadu w trakcie Meczu Gwiazd. Nikt z klubu nie raczył go o wymianie poinformować wcześniej.

O tym, że NBA to okrutny biznes, swego czasu przekonał się także Marcin Gortat. O tym, że Polak zostanie zwolniony z Clippers, dowiedział się kilkadziesiąt minut przed końcem okna transferowego w lutym 2019 r. Telefon Gortata zaczął wibrować w Indianapolis, gdy Clippers szykowali się do meczu z lokalnymi Pacers. – Nie będziesz już grał w Los Angeles – przekazał Polakowi Todd Ramasar, jego agent. Polak, mimo że w biznesie o nazwie NBA siedział już ponad 12 lat, był w szoku. Dzień wcześniej na zaczepkę jednego z kibiców, który zasugerował, że Polak jest następnym w kolejce do zwolnienia w Clippers, odpowiedział na granicy dobrego smaku: "Następna jest twoja mama...".

NBA to okrutny biznes. "Jesteśmy traktowani bez szacunku"

Mimo że Drummond nie wystąpił już w dwóch spotkaniach, to Cavs wciąż czekają na najlepszą ofertę dla swojego gracza. Green, który w poniedziałek zdobył dla Warriors sześć punktów, miał osiem zbiórek i 16 asyst, nawoływał do władz NBA, by w końcu zaczęły chronić graczy.

Klub z Ohio kilkakrotnie krytykował Drummonda twierdząc, że jednym z powodów, dla których chcą oddać koszykarza do innego klubu, jest jego nieodpowiednie podejście do zawodu. Trener Bickerstaff kilkakrotnie miał wzywać swego gracza na rozmowę dyscyplinującą. Czy tak było rzeczywiście? Nie wiadomo. – Jako zawodnicy musimy otrzymywać taki sam szacunek, co kluby. Kiedy jesteś koszykarzem i chcesz coś zmienić w swojej karierze, stajesz się najgorszym człowiekiem na planecie. Ale jeśli to klub chce się ciebie pozbyć, może z tobą zrobić, co chce, a ty musisz być cały czas profesjonalistą. Inaczej twoja kariera zawiśnie na włosku – dodał Green. I kontynuował: – O tym, że chcemy zmienić klub, nie możemy mówić głośno. Anthony Davis dostał 100 tys. dol. kary, gdy publicznie zażądał wymiany. Ale kluby mogą, ile chcą dyskutować o tym, że planują oddać Andre Drummonda i posadzą go na trybunach, dopóki się go nie pozbędą. Kiedy Kyrie Irving powiedział, że jest zmęczony psychicznie, wszyscy wokół zwariowali, śmiali się z niego. Czy myślicie, że takie traktowanie nie ma na nas wpływu? Apeluję o szacunek. To niedorzeczne, mam już tego wszystkiego serdecznie dość – skończył i wyszedł.

Trener Cavaliers JB Bickerstaff nie zaogniał w ostatnich dniach sytuacji, choć przyznał, że to kłopot, że nie może skorzystać z jednego ze swych najlepszych graczy. – Dawał nam mnóstwo energii po obu stronach parkietu. Staram się zachować z Andrem dobrą relację. Tym bardziej to wszystko jest tak trudne.

Po Drummonda – wciąż jednego z najlepszych podkoszowych w lidze – ustawiła się kolejka chętnych. Zdaniem Shamsa Charanii z "The Athletic", Cavaliers są najbliżej porozumienia z Toronto Raptors. 27-latek miałby załatać dziurę po Marcu Gasolu, który przed sezonem odszedł do Los Angeles Lakers.

Więcej o: