Już pierwsza kwarta zwiastowała, że to nie będzie pojedynek obrony. Brooklyn Nets grający bez narzekającego na kontuzję uda Jamesa Hardena wygrali ją 38:28. W kolejnych odsłonach zawodnicy nie spuścili z tonu i po trzech kwartach Nets prowadzili 108:101.
Prawdziwy festiwal strzelecki był jednak w ostatniej odsłonie, którą Washington wygrał aż 48:38 i cały mecz 149:146. W efekcie padło aż 295 punktów. To drugi najwyższy wynik w regulaminowym czasie w historii NBA w ciągu ostatnich 25 lat.
Co ciekawe, wcześniejszy najwyższy wynik w tym okresie został poprawiony w październiku 2019 roku w spotkaniu: Houston Rockets z... Washington Wizards - bo aż 317! Wówczas Houston wygrało 159:158.
Teraz to ekipy z Waszyngtonu cieszyła się ze zwycięstwa. W dodatku odniesionego po niesamowitej końcówce. Jeszcze osiem sekund przed końcem przegrywała bowiem 141:146. Wtedy za trzy punkty trafił Bradley Beal. Chwilę później Joe Harris podał wprost w ręce Garrisona Mathewsa, a ten natychmiast odegrał do Russella Westbrooka. Rozgrywający gospodarzy trafił "trójkę" i jego zespół prowadził 147:146. Goście mieli jeszcze szansę na zwycięstwo, ale fatalne pudło spod kosza zaliczył Timothe Luwawu-Cabarrot. Faulowany Bradley Beal dwoma skutecznymi rzutami osobistymi przypieczętował zwycięstwo. A zatem Wizards w osiem sekund zdobyli osiem punktów!
Najlepszym zawodnikiem meczu był Westbrook. Zdobył 41 punktów, miał dziesięć zbiórek i osiem asyst. Aż czterech graczy zdobyło natomiast przynajmniej 30 punktów. Oprócz Westbrooka byli to Joe Harris, Kevin Durant i Bradley Beal.
Koszykarze Brooklyn Nets po raz kolejny pokazali, że ma spory problem z obroną. W trzech ostatnich spotkaniach stracili bowiem w sumie aż 402 punkty.