USA podzieliły się w kwestii szczepionek. Legendy przykładem dla Afroamerykanów?

Jakub Kręcidło
Choć zaszczepienie koszykarzy rozwiązałoby problem z rozegraniem sezonu, to władze NBA jak ognia unikają wpychania się w kolejkę. Liga promuje jednak akcję szczepień - szczególnie wśród Afroamerykanów, którzy w Stanach są im wyjątkowo niechętni.

Program szczepień w Stanach Zjednoczonych ruszył już kilka tygodni temu. Jak wynika z danych CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom), zaszczepionych zostało już ponad 22 mln osób, a administracja Joe Bidena przewiduje, że niedługo dziennie szczepionych będzie ok. 1,5 mln osób. Dla porównania, od początku programu szczepień w Polsce zaszczepiono ok. miliona osób. Amerykanie nie są jednak zadowoleni ze społecznych podziałów. Jak wynika z danych, w samej tylko Pensylwanii zaszczepiło się 10 tysięcy czarnoskórych i aż 250 tysięcy białych obywateli. Skąd biorą się te dysproporcje? I jaką rolę w ich zmniejszaniu odegrać może NBA?

Zobacz wideo "Myślę, że Milik nie zapomniał o Juventusie, a Juventus o nim"

NBA stawia kroki ostrożnie. Kochają ją miliony osób, ale o wizerunkowy kryzys nietrudno

Gdy Charles Barkley, legenda koszykówki i obecny ekspert stacji TNT, zasugerował, że płacący kolosalne podatki sportowcy powinni być szczepieni na preferencyjnych warunkach, to na chwilę został narodowym wrogiem numer jeden i musiał się publicznie kajać.

Dla NBA masowe zaszczepienie zawodników byłoby rozwiązaniem problemu z rozegraniem sezonu. Mimo ścisłego protokołu medycznego i zaostrzenia restrykcji (koszykarze nie mogą wymieniać się koszulkami, zakazuje im się rozmów na parkiecie po zakończeniu spotkania czy zapraszania gości do pokoi hotelowych), są nowe zakażenia. To jednak nie może dziwić. Mecze odbywają się w 28 miastach, drużyny podróżują po całym kraju, a na domiar złego pojawiają się nowe szczepy wirusa. Doprowadziło to do sytuacji, w której w ostatnich tygodniach regularnie odwoływano spotkania. Dwa tygodnie pauzowali np. Washington Wizards, u których ognisko zakażeń pojawiło się w szatni.

Zaszczepienie koszykarzy w pierwszej kolejności wiązałoby się z kolosalnym społecznym sprzeciwem. Mówimy w końcu o młodych, bogatych ludziach, którzy nawet w przypadku zachorowania nie powinni bać się o życie. NBA to rozrywka dla dziesiątek milionów Amerykanów, jednak nie jest ona niezbędna do życia. Na koniec, to tylko (lub aż) prywatne przedsiębiorstwo warte dziesiątki miliardów dolarów.

Virus Outbreak Europe VaccinesSzczepionki dla sportowców wywołały burzę. "Krok za daleko"

Wiosną i latem, gdy NBA przestawała grać i później szykowała się do powrotu do gry w bańce w Orlando, kontrowersje wzbudzało masowe testowanie zawodników. Padały te same argumenty, których używa się teraz – dlaczego sportowcy mają być uprzywilejowani? Władze ligi z testowania nie zrezygnowały, ale zaangażowały się w akcje społeczne. Każdemu z 28 miast, w których gra liga, NBA przekazała darmowe testy PCR. Adam Silver i teraz stara się poruszać jak najostrożniej. – Poczekamy na swoją kolej, nie będziemy się wpychać – przekonywał komisarz NBA, która pod koniec grudnia wysłała do klubów informację, by pod żadnym pozorem nie próbowały przedwcześnie szczepić swoich pracowników

Delonte West"Ta choroba jest jak rak. Zaczęli się mnie bać". W życiu Delonte Westa nastąpił przełom

Apele o "zdrowotny patriotyzm". Dwie legendy koszykówki już zaszczepione 

Nie oznacza to jednak, że NBA nie działa. Sportowcy mają stać się wzorami do naśladowania. – Eksperci sugerowali, że wielką korzyścią dla systemu zdrowotnego byłoby zaszczepienie popularnych Amerykanów, co pokazałoby społeczeństwu, że szczepienia są bezpieczne i że rzeczywiście pomagają – przekonuje Silver. Kampania społeczna, którą napędza NBACares, ruszyła. Pierwszym zaszczepionym został Kareem Abdul-Jabbar. Informacja, że jeden z najlepszych koszykarzy w historii i znany działacz w walce o równość rasową, dostał pierwszą dawkę szczepionki, została upubliczniona w Dzień Martina Luthera Kinga. 

Po nim zaszczepiony został Gregg Popovich. Legendarny trener San Antonio Spurs, który latem krytykował władze Teksasu za wspieranie Donalda Trumpa i bagatelizowanie pandemii, dawkę szczepionki przyjął w dzień 73. urodzin. Zgodnie z wytycznymi NBA, nie wepchnął się w kolejkę, bo został zaszczepiony zgodnie z zasadami fazy 1B w Teksasie. – Nie zastanawiałem się nawet sekundy – powiedział szkoleniowiec Spurs. – Szczepionka zapewni bezpieczeństwo mi, ale też moim bliskim czy innym ludziom. To jedyna droga, by wrócić do normalności. Zróbmy to razem! – apelował trener, który pięć razy poprowadził ekipę z San Antonio do zdobycia mistrzostwa NBA.

 

Eksperci do spraw zdrowotnych sugerują, że zawodnicy mogą promować szczepienia na koronawirusa, samemu nie będąc zaszczepionym. Wystarczyłoby, by koszykarz pokazał, jak szczepi się jego babcia czy dziadek. – Wysłałoby to do odbiorców wiadomość, że skoro szczepionka jest dobra dla mojej rodziny, jest też dobra dla ciebie – powiedział Reed Tuckson, współzałożyciel stowarzyszenia czarnoskórych przeciwko Covid-19. A doktor Kenneth Alleyne dodał: – Można nazwać to "zdrowotnym patriotyzmem".

Koszykarze mają wątpliwości, tak samo jak inni Amerykanie

Nie wszyscy w NBA są jednak tak optymistycznie nastawieni do szczepień. Trener Philadelphia 76ers Doc Rivers zapewnia, że sam "wierzy w szczepionkę", ale dodał również, że "rozumie niepokój, jaki mogą czuć inni, szczególnie czarnoskórzy". W rozmowach regularnie przewija się badanie Tuskegee. W latach 1932-1972 w Mason County w Alabamie prowadzono rządowe badania nad syfilisem. Czarnoskórych farmerów zapewniano, że otrzymają darmową pomoc lekarską, ale w rzeczywistości nie robiono nic - naukowcy chcieli poznać, jak przebiega nieleczona choroba. W efekcie zmarło około stu osób, a później oficjalne przeprosiny wygłaszał prezydent Bill Clinton. – Rozumiem niepokój. Ale szczepienia to jedyna droga do poradzenia sobie z pandemią – przekonuje Silver, odnosząc się do badań, z których wynika, iż choć zdecydowanie więcej Afroamerykanów jest hospitalizowanych i traci życie przez koronawirusa, to nie decydują się oni na szczepienia tak często, jak biali.

Szczątki helikoptera, którym lecieli Kobe Bryanta, jego córka Gianna i siedem innych osób, okolice Los Angeles 26.01.2020Wielkie śledztwo w USA po śmierci Kobego Bryanta. Transkrypty rozmów, nagrania

Koszykarze też mają wątpliwości. – Robię wszystko, co mogę, by być bezpiecznym. Ale nie chciałbym być w pierwszej rundzie szczepień. Wolałbym zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie – powiedział Myles Turner z Indiana Pacers, a w podobnym tonie wypowiadali się Marc Gasol, O.G. Anunoby czy trener Toronto Raptors Nick Nurse. – Wiem, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy dostanę telefon z pytaniem: "Michele, czy zawodnicy będą ambasadorami szczepień?". Ale nie wiem, co zrobimy. Mam nadzieję, że z czasem zostanę przekonana, iż szczepionki są bezpieczne, ale na razie nie podchodzę do projektu z otwartymi ramionami – przekonywała pod koniec grudnia Michele Roberts, szefowa związku zawodowego koszykarzy (NBPA)

NBA i NBPA w najbliższych miesiącach będą dyskutować nad kwestią szczepień, jednak najpewniej decyzja zostanie pozostawiona zawodnikom. Niektórzy eksperci przypominają jednak, że NBA "silnie rekomenduje" sportowcom szczepienie na grypę. Klub nie może zmusić koszykarza, ale może wysłać niezainteresowanego szczepieniem gracza na "program edukujący o pozytywnym wpływie szczepionki na grypę".