Katastrofa zamiast walki o play-off. Gwiazdor NBA dostał 41 mln i nie pomaga. Beal: Jestem wściekły

Po przyjściu Russella Westbrooka Washington Wizards mieli powalczyć przynajmniej o awans w play-off, ale stali się najgorszą drużyna w NBA. Ich lider Bradley Beal nie ukrywa swej złości.

Po kolejnym meczu, w którym zdobywa 40 punktów lub więcej, a jego zespół i tak przegrywa, Bradley Beal nie krył swego rozżalenia. Kiedy dziennikarze spytali go po spotkaniu z New Orleans Pelicans, czy jest sfrustrowany, odpowiedział: – A czy niebo jest niebieskie?

Zobacz wideo "Myślę, że Milik nie zapomniał o Juventusie, a Juventus o nim"

Wstydliwy rekord gwiazdy Wizards

Ostatniej nocy 27-letni Beal znów wspiął się na wyżyny, zdobył 47 punktów, ale to nie wystarczyło, by pokonać New Orleans Pelicans, jedną z najsłabszych ekip NBA. Wizards przegrali 106:124 i z bilansem 3-11 są najgorszą drużyną w całej lidze.

Wizards są na dnie, mimo że Beal jest w tej chwili najlepszym strzelcem NBA, w każdym meczu zdobywa średnio 35,4 pkt. Ale – do czego dotarli statystycy z Elias Sports Bureau – jest także posiadaczem innego rekordu, którego wolałby jednak nie uniknąć. Drużyna Beala od 2019 r. przegrała 10 kolejnych meczów, w których jej lider zdobywał 40 punktów lub więcej. Nie ma w NBA drugiego takiego koszykarza. Wśród wszystkich 95 zawodników, którzy w trakcie kariery zanotowali przynajmniej dziesięć 40-punktowych występów, Beal ma najgorszy bilans – sześciu zwycięstw i aż 19 porażek.

W tym sezonie obrońca Wizards musi brać na siebie jeszcze więcej ciężaru. Pod nieobecność Russella Westbrooka, który w meczu z Pelicans odpoczywał, Beal oddał aż 37 rzutów. Do kosza wpadło 17.

W tym sezonie 27-letni Beal ma już na koncie 13 meczów, w których zdobył więcej niż 30 punktów. Nie zmienia to faktu, że "Czarodzieje" nieustannie rozczarowują.

– To trudne doświadczenie – powiedział koszykarz. – Zostałem w zespole, bo chciałem wygrywać. Myślałem, że to jest miejsce, w którym uda mi się czegoś dokonać. Zeszły rok przepadł, straciliśmy wielu graczy, w tym Johna Walla, musieliśmy się przebudować. Ale w tym sezonie dzieje się dokładnie to samo – mówił Beal, który w końcówce meczu siedział przygnębiony na ławce rezerwowych i niemal całym sobą mówił: "nie chcę już to być".

– No tak, muszę nad tym panować – skomentował tę sytuację Beal. – Media pewnie to wyciągną. A ja po prostu jestem wściekły, bo nie znoszę przegrywać. Gdybym siedział uśmiechnięty i żartujący, zarzucaliby, że mi nie zależy.

Russell Westbrook popadł w przeciętność

Po fatalnym sezonie zakończonym bilansem 25-47 i 10. miejscem w Konferencji Wschodniej, w klubie doszło do rewolucji. Johna Walla – absolutnego gwiazdora, wybranego z numerem 1 w drafcie w 2010 r., ale zarazem gracza, który od dwóch lat leczył kontuzje – wymieniono za Russella Westbrooka z Houston Rockets. "Jak 32-letni Westbrook odnajdzie się u boku innego lidera, czyli Bradleya Beala? 27-letni Beal wyrósł na jednego z najlepszych graczy ligi i także pragnie zwyciężać i otoczyć się graczami żądnymi sukcesu i z mistrzowskim doświadczeniem. W nowym sezonie Beal zarobi 34 mln dol. Dokładając do tego 41 mln dol. dla Wesbrooka i nową, potężną umowę Davisa Bertansa (80 mln dol. płatne w pięć lat), Wizards wielkiego pola manewru na wzmocnienia już nie mają. A Beal, którego zegar szczytowej formy także tyka (w 2022 r. zostanie wolnym agentem), chce wygrywać" – pisaliśmy w grudniu.

O ile John Wall w Rockets się odradza, o tyle Westbrook w barwach ekipy z Waszyngtonu popada w coraz większą przeciętność. Mimo szumnych zapowiedzi gra słabo. Jak wyliczyli dziennikarze „Sport Center”, 32-letni koszykarz w tym sezonie zdobył 163 punkty oddając 163 rzuty. To fatalna skuteczność.

Czy wściekły Beal wytrzyma do końca kontraktu? Jego umowa obowiązuje do końca sezonu 2022-23, z czego ostatni rok jest opcją zawodnika. A to oznacza, że koszykarz na rynek wolnych agentów trafiłby dopiero w 2022 r.

Wszystko wskazuje więc na to, że 27-letni lider Wizards poprosi władze klubu o możliwość transferu do zespołu, który będzie liczył się w walce o mistrzostwo NBA już teraz.

Więcej o: