Dwa wielkie powroty do reprezentacji Polski! Koniec konfliktu kapitana z władzami?

Adam Waczyński znalazł się w szerokiej kadrze reprezentacji Polski przed lutowymi meczami kwalifikacji do EuroBasketu. Czy to koniec konfliktu, który od miesięcy trawi kadrę koszykarzy?

Mike Taylor wytypował 24 koszykarzy do szerokiej kadry reprezentacji. Wybierze spośród nich drużynę na ostatnie dwa mecze eliminacji EuroBasketu 2022 – 19 lutego zagramy z Hiszpanią, 21 lutego z Rumunią. Oba spotkania zostaną rozegrane w "bańce" w Gliwicach.

Zobacz wideo Drągowski już przerósł Fiorentinę. "Fantastyczna historia bramkarza po recyklingu"

Na liście powołanych znalazł się Adam Waczyński, były kapitan reprezentacji i gracz Unicajy Malaga.

Koniec konfliktu w reprezentacji?

Waczyńskiego nie ma w kadrze od mistrzostw świata w Chinach w 2019 r. Kapitan w lutym 2020 r. dostał co prawda zaproszenie do szerokiej kadry, ale powołania – już nie. W listopadzie, w kolejnym okienku na mecze kadry, Mike Taylor nie wpisał go już nawet do szerokiej listy kadrowiczów.

Powód? Waczyński chce grać dla kadry, selekcjoner Mike Taylor chciałby go powołać, ale nie może. Na kapitana obraził się bowiem prezes Polskiego Związku Koszykówki Radosław Piesiewicz.

– Trener Taylor nigdy do mnie nie zadzwonił. Wysyła jedynie SMS-y, żebym rozwiązał konflikt z prezesem Piesiewiczem. Gdyby zadzwonił, odebrałbym – mówił w grudniu 2020 r. Adam Waczyński, gdy pisaliśmy o absurdzie w reprezentacji Polski.  

Lampe przez Szczecin do reprezentacji

Wpisanie Waczyńskiego do 24-osobowej szerokiej kadry na mecze eliminacji do EuroBasketu – stworzenie takiej listy to wymóg FIBA, organizatora kwalifikacji – nie oznacza, że Waczyński w ogóle w Gliwicach się pojawi. Ale z pewnością jest to pierwszy krok ku zażegnaniu konfliktu w kadrze.

– Wprawdzie nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o kontakt ze mną, ale skoro pojawiło się powołanie dla mnie na mecze reprezentacji, to nie ma możliwości, żebym je odrzucił – powiedział Waczyński "Przeglądowi Sportowemu".

To niejedyny wielki powrót do kadry. Na liście powołanych znalazł się także Maciej Lampe, który ostatni raz w reprezentacji zagrał dwa lata temu. W lutym 2019 r. wystąpił w spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata z Chorwacją, ale potem również popadł konflikt ze sztabem.

Lampego w kolejnym meczu z Holandią, gdy reprezentacja pieczętowała awans na mundial w Chinach, już nie było. W tym czasie koszykarz przebywał w Niemczech, gdzie na własną rękę leczył uraz kolana, którego nabawił się w meczu z Chorwacją. Kilka tygodni później Lampe oświadczył, że został przez sztab reprezentacji zlekceważony, źle potraktowany i nie zamierza narażać dłużej swego zdrowia i reputacji. W ten sposób wykluczył swój wyjazd do Chin, a po historycznym występie kadry (ósme miejsce) na mundialu Mike Taylor przestał wysyłać mu zaproszenia.

Kadra Taylora krok od awansu

Inna sprawa, że forma 35-letniego podkoszowego długo była sporą niewiadomą. Drużyną Lampego była w tamtym czasie Al-Manama z Bahrajnu, Polak w połowie 2019 r. podpisał tam krótkoterminowy kontrakt na czas mistrzostw Zatoki Perskiej. Potem trenował indywidualnie w Hiszpanii, aż w styczniu – dość sensacyjnie – związał się z Kingiem Szczecin, drużyną środka tabeli Energa Basket Ligi. W debiucie przeciwko Anwilowi (78:75) zdobył 15 punktów w 17 minut.

Występ Lampego w Gliwicach, podobnie jak w przypadku Waczyńskiego, wciąż jest jednak niewiadomą.

Innym koszykarzem, którego obecność na liście elektryzuje kibiców, jest 18-letni Jeremy Sochan. To jeden z najbardziej utalentowanych Polaków młodego pokolenia, który dziś występuje w niemieckim ratiopharmie Ulm. Zainteresowanie 17-latkiem wyrażało wiele zespołów z NCAA, a skauci przewidują, że Sochan w perspektywie kilku lat może trafić nawet do NBA.

Awans na mistrzostwa Europy może odebrać nam tylko kataklizm. Drużyna Mike'a Taylora jest druga w grupie A, a do mistrzostw awansują trzy z czterech drużyn. W Gliwicach zagramy z Hiszpanią i Rumunią. Sukces zagwarantuje nam już wygrana w pierwszym meczu z Hiszpanią.

To, że z mistrzami świata można wygrać, Polacy udowodnili rok temu, odnosząc historyczne zwycięstwo na wyjeździe.

Więcej o: