Przełom w NBA. Koszykarze nie będą już ścigani. "Wielu gra z bólem, myślimy o tym jak o leku"

NBA luzuje zasady dotyczące stosowania marihuany. W sezonie 2020/21 nie będzie wyrywkowych testów, z czego ucieszyła się duża część zawodników. Z badań wynika, że nawet 85 proc. koszykarzy może popalać trawkę, w tym gwiazdy ligi jak np. LeBron James.

NBA kontynuuje luzowanie polityki związanej ze stosowaniem marihuany. Po zaprzestaniu losowych testów podczas tzw. bańki w Orlando, liga poinformowała, że w sezonie 2020/21 również nie będzie losowo badać zawodników na obecność narkotyku. Oficjalnym powodem tej decyzji jest pandemia koronawirusa i chęć zmniejszenia liczby kontaktów międzyludzkich, ale wielu amerykańskich ekspertów sugeruje, że to rozwiązanie zostanie wprowadzone na stałe. 

NBA: 50 d0 85 proc. koszykarzy stosuje marihuanę

– Jestem pewna, że przy okazji negocjacji kolejnej umowy zbiorowej między zawodnikami a właścicielami klubów (tzw. CBA) testowanie na obecność marihuany będzie już dawno nieobecnym tematem – przekonuje szefowa związku zawodników (NBPA) Michele Roberts, która dodała, że „nie ma zamiaru narażać sportowców na niebezpieczeństwo, bo wiedza, kiedy są pod wpływem marihuany, nie jest nikomu konieczna”.

Zobacz wideo Bolid eksplodował niczym bomba. Te systemy uratowały życie Romaina Grosjeana [F1 Sport #37]

NBA poinformowała, że dalej będzie prowadzić badania dotyczące tzw. twardych narkotyków oraz substancji dopingujących, a testy na obecność marihuany będą wykonywane tylko, jeżeli będzie do nich wyraźny powód. Temat legalizacji marihuany jest ostatnio na czasie w USA. Piętnaście stanów i Dystrykt Kolumbii zalegalizowały już rekreacyjne stosowanie narkotyku, a wiele innych regionów dopuszcza go w celach leczniczych. „Forbes” przypomina, że w środę konopie zostały usunięte z listy najbardziej niebezpiecznych narkotyków przez Komisja Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków przy ONZ, a w piątek Amerykańska Izba Reprezentantów, czyli izba niższa Kongresu, przyjęła ustawę depenalizującą marihuanę na poziomie federalnym.

– Wielu koszykarzy gra z bólem, żyje z bólem i stało się to dla nich normą – mówi Roberts. Tom Haberstroh z NBC Sports na podstawie rozmów z zawodnikami i pracownikami ligi szacuje, że od 50 do 85 proc. sportowców stosuje marihuanę. – Myślimy o tym jak o leku – przekonywał Al Harrington, były zawodnik Indiany Pacers czy Golden State Warriors, który otwarcie opowiadał o korzyściach wynikających z używania trawki. 

Komisarz NBA ma mieszane uczucia ws. legalizacji trawki

Jak informowało ESPN, polityka NBA dotycząca stosowania marihuany była najbardziej restrykcyjną w czterech największych amerykańskich ligach (NBA, NFL, MLB i NHL). Zgodnie z protokołem, pierwsze przyłapanie zawodnika wiązało się z wysłaniem go na konsultację ze specjalistą, drugie z karą 25 tys. dolarów, a trzecie z zawieszeniem na pięć meczów. 

Facundo Campazzo"Messi koszykówki" zadebiutuje w NBA. Błąd w systemie. "Chcieliśmy go od dwóch lat"

– Mam na ten temat mieszane uczucia – nie ukrywał komisarz Adam Silver. – Nawet gdybyśmy mieli zmieniać nasze zasady, musimy być w tym bardzo ostrożni, bo będziemy wysyłać wiadomość do młodych ludzi. I myślę, że wszyscy zgodzimy się, iż niezależnie od stanu legalizacji marihuany trzeba uczyć młodzieży tego, jak korzystać z tej substancji, tak samo jak z alkoholu. To skomplikowany temat – dodał 58-latek, który opowiadał też o podziale wśród samych zawodników. – Niektórzy gracze uważają, że w trakcie sezonu pali się zbyt dużo trawki. Ale inni uważają, że to konieczne dla ich zdrowia psychicznego. Sam rozmawiałem z koszykarzami, którzy mówili mi, że popalają, bo zmagają się z depresją czy napadami lękowymi i marihuana im w tym pomaga – zakończył Silver.