LA Lakers prowadzą w finale NBA. Problemy rywali przed kolejnymi meczami

Los Angeles Lakers wygrali z Miami Heat 116:98 w pierwszym meczu finałowym NBA. Szesnastokrotny mistrz koszykarskich rozgrywek nie najlepiej rozpoczął spotkanie, ale później odrobił straty do rywali i kontrolował przebieg gry.

Lakers zaczęli dość słabo. Przegrywali już nawet 10:23 i wydawało się, że mecz może wymknąć się im spod kontroli. Później udało im się jednak wyrównać i jeszcze przed końcem pierwszej kwarty wyszli na prowadzenie 31:28. 

Zobacz wideo Błachowicz po powrocie do Polski: Nie wiem, czy to się dzieje naprawdę

Los Angeles Lakers wygrywają w pierwszym meczu finałowym

Kolejne fragmenty meczu to już dominacja drużyny z Los Angeles. Po drugiej kwarcie prowadzili 17, a po trzeciej 27 punktami. Dopiero w ostatniej części spotkania to Miami Heat prezentowali się lepiej, ale ich rywale nie potrzebowali już nadrabiać kolejnych punktów. Ostatecznie wygrali 116:98. 

Wśród zwycięzców najlepiej punktował Anthony Davis, któremu udało się zdobyć 34 punkty. Gwiazda drużyny LeBron James, dla którego to już dziesiąty finał NBA w karierze, zdobył 25 punktów i zaliczył 13 zbiórek. W zespole z Miami najlepszy był Jimmy Butler (23 punkty).

Kontuzje w Miami Heat. Drugi mecz już w piątkową noc

W trakcie meczu kontuzji doznali zawodnicy Miami Heat - Goran Dragić i Edrice Adebayo, co może stanowić dla nich problem na kolejne spotkania finałowe NBA. Rywalizacja toczy się w serii do czterech zwycięstw. Drugi mecz odbędzie się w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu. 

Przeczytaj także: